Masz newsa? Powiedz nam o tym!

We wrześniu zeszłego roku kierowca zawodowy z Krakowa został zatrzymany za przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Wideorejestrator wykazał, że szofer jechał aż o 58 km/h za szybko. Mężczyzna stracił więc prawo jazdy na trzy miesiące. Teraz w sądzie walczy o jego odzyskanie, bo wierzy, że ma kluczowe dowody uniewinniające.

Policjanci, którzy zatrzymali kierowcę we wrześniu stwierdzili, że wyraźnie przekroczył prędkość w terenie zabudowanym. Zgodnie z zapisem wideorejestratora miał bowiem jechać aż 108 km/h. Trucker bronił się, przedstawiając odczyty z własnych urządzeń. Tachograf wskazywał bowiem niższą prędkość, niż policyjne urządzenie. Co więcej, w ciężarówce znajdował się ogranicznik, zgodnie z którym pojazd nie mógł jechać szybciej niż 90 km/h – czytamy na polsatnews.pl.

Policjanci podejmując decyzję opierali się na urządzeniu, którym dysponowali i jego wskazaniach – komentuje Piotr Szpiech z KMP Kraków w programie „Państwo w państwie”, który zajął się tą sprawą.

Pracy nie stracił, ale…

Wersję kierowcy, który przekonuje iż nie mógł jechać szybciej niż 90 km/h, potwierdził również GPS. Mimo to mężczyzna stracił prawo jazdy i otrzymał wniosek o ukaranie.

Dziś szofer pracuje w tej samej firmie, co dotychczas, jednak na stanowisku magazyniera. Skarży się, że z tym wiąże się dużo niższa, niż dotąd, płaca. Dlatego też złożył wniosek do sądu. Pierwszy wyrok zapadł nie po jego myśli, jednak kierowca zamierza walczyć dalej i złożyć apelację do w wyższej instancji.

Fot. suwalki.policja.gov.pl

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu