Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Kontrowersyjny zapis dopuszczający wjazd pojazdów na LPG do Stref Czystego Transportu wykreślono z projektu ustawy. Na liście zostały już tylko samochody na wodór, gaz ziemny oraz elektryczne.

Pierwsza wersja ustawy mówiła o tym, że samochody napędzane gazem LPG będą miały prawo wjeżdżać do takiej strefy. My to bardzo mocno oprotestowaliśmy. Moglibyśmy wtedy mieć do czynienia z taką sytuacją, w której 20- czy 30-letni samochód napędzany LPG mógłby jeździć po strefie, a nowoczesny dwu-, trzyletni samochód z silnikiem diesla lub benzynowym już nie. To byłoby absurdalne – wskazuje Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego na łamach agencji Newseria Biznes.

– Zmiana, którą ministerstwo teraz zaproponowało, jest bardzo dobrym pomysłem, bo oznacza, że nieco mniej tych najstarszych samochodów będzie wjeżdżać do miast – kwituje.

Wtóruje mu Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych, która wskazuje w ocenie projektu, że wspomniane pojazdy z instalacją LPG “to samochody spalinowe, często bardzo stare i nie ma podstaw do traktowania ich w specjalny sposób”.

Liczymy też na to, że w ostatecznej formie nowelizacji znajdzie się przepis traktujący pojazdy zasilane CNG tak samo jak pojazdy spalinowe, których emisyjność określana jest przez normy EURO” – czytamy w opinii FPPE.

“Przepis na komunikacyjny koszmar”

Poprzednia wersja projektu ustawy wzbudziła ogromne kontrowersje.

Ustawowe prawo wjazdu do strefy dla pojazdów napędzanych LPG sprawi, że strefa „czystą” będzie tylko z nazwy – wskazywała w grudniu ubiegłego roku Joanna Makola, kierownik projektu „Biała Księga Elektromobilności”, cytowana przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.

Dziś eksperci cieszą się, że tego rodzaju pojazdy zostały wykreślone z listy uprzywilejowanych, wskazują jednak, że nadal w projekcie są zapisy, które udowadniają, jak wskazuje FPPE, że “Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie ma spójnego pomysłu na nową ustawę”.

W dalszym ciągu bowiem samorządy będą miały prawo do wprowadzania dowolnych wyjątków do listy pojazdów z zakazem wjazdu. “W praktyce oznacza to, że ze strefy będzie można wyłączyć dowolne grupy użytkowników i rodzaje pojazdów” – krytykuje Fundacja.

Szerokie uprawnienia dla samorządów oznaczają, że w praktyce może powstać wiele stref, każda z różnymi wymogami i wyłączeniami. To przepis na komunikacyjny koszmar mieszkańców przemieszczających się pomiędzy gminami – będą sami musieli sprawdzać, czy ich samochód może wjechać do danej strefy” – dodaje.

Zdaniem ekspertów, brak również odpowiednich zachęt do kupowania elektrycznych pojazdów. Stawka amortyzacji została zmniejszona do 100 tys. (ze wcześniejszych 150 tys.), jednak będzie obowiązywać dopiero będzie za pięć lat.

Polska powinna jak najszybciej wprowadzić system bonus-malus (oparty na danych o szkodowości kierowcy – przyp. red.), który nagradzałby niższymi podatkami za zakup bardziej przyjaznych dla środowiska samochodów zeroemisyjnych. Konsekwencją takich zachęt byłoby zwiększenie krajowego rynku używanych samochodów elektrycznych, co wydatnie zwiększyłoby liczbę takich aut na naszych drogach. Te zmiany potrzebne są teraz, a nie w 2026 roku – przekonuje Rafał Bajczuk z FPPE.

Chwalebnym przykładem pod względem wsparcia w ekologicznych zakupach mogą być Niderlandy. 15 marca ruszy tam program dotacji do bezemisyjnych samochodów dostawczych z silnikiem elektrycznym. W zależności od kategorii pojazdu (N1 lub N2) można tam dostać sumę w wysokości 10 proc. ceny katalogowej pojazdu lub ceny sprzedaży (bez podatku VAT). Program wsparcia będzie działał do 2025 r., a jego budżet tylko na ten rok wynosi 22 mln euro. 

Poprawa jakości powietrza o 1/4

Co do konieczności powstawania Stref Czystego Transportu nie mają wątpliwości eksperci związani z organizacjami wspierającymi elektromobilność. Ich zdaniem początek pandemii tylko unaocznił, że tego rodzaju rozwiązanie może doprowadzić do wyraźnego zmniejszenia poziomu zanieczyszczenia powietrza.

Działanie stref czystego transportu mogliśmy poznać w marcu 2020 roku w Polsce podczas pierwszego lockdownu. Formalnie nie zostały wtedy utworzone żadne strefy, ale w wyniku obostrzeń pandemicznych gwałtownie zmniejszył się ruch samochodowy w miastach. W Warszawie na stacji pomiarowej w al. Niepodległości w ciągu trzech tygodni jakość powietrza poprawiła się o jedną czwartą i to tylko dlatego, że jeździło mniej samochodów. To oznacza, że nawet 20-30-procentowy spadek ruchu samochodowego prowadzi do natychmiastowej poprawy jakości powietrza, co mieszkańcy miast odczują prawie od razu – wyjaśnia Piotr Siergiej w rozmowie z Newseria Biznes.

e-NV200
e-NV200
-
+

Fot. InPost/YouTube

Zwrot ku elektromobilności deklarują również firmy kurierskie, od pewnego czasu budujące ekologiczną flotę. Na początku marca br. prezes InPostu Rafał Brzoska ogłosił zawarcie “Zielonego Pakietu” pakietu z Łodzią.

W ramach współpracy InPost na swój koszt rozbuduje sieć Paczkomatów Inpost, wyposaży je w ładowarki elektryczne oraz priorytetowo będzie wyposażał kurierów we flotę elektrycznych vanów – miasto dzięki temu szybciej osiągnie swoje cele poprawiające powietrze dla mieszkańców, oraz znacząco ograniczy hałas i ruch miejski ze strony logistyki miejskiej – nie ma bardziej zbalansowanego rozwiązania logistycznego dla miast” – przekonywał Brzoska na LinkedInie.

Inwestycje w rozwiązania ekologiczne prowadzą również m.in. DPD Polska i GLS Poland.

Fot. Pixabay/anaterate/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu