Bernard Foss

Tachografy w busach od 1 lipca. Rynek transportu ekspresowego szykuje się na podwyżki

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Od 1 lipca busy o dmc od 2,5 do 3,5 t, wykonujące międzynarodowy transport na terenie Unii Europejskiej, muszą zostać wyposażone w inteligentne tachografy i stosować nowe przepisy dotyczące czasu pracy. Zmiany mają poprawić bezpieczeństwo na drogach i warunki pracy kierowców, ale w branży rosną obawy o skutki uboczne: wyższe koszty, mniejszą dostępność pojazdów i trudniejsze planowanie zleceń.

Dotychczas obowiązki te dotyczyły przede wszystkim transportu ciężarowego. Obejmują one m.in. limity czasu jazdy, obowiązkowe przerwy oraz rejestrowanie aktywności kierowcy za pomocą tachografu. Aby sprawdzić, jak rynek przygotowuje się na nowe realia, Trans.eu zebrało opinie przewoźników, spedytorów i ekspertów logistycznych z różnych krajów Europy. Choć działają w odmiennych warunkach, w wielu miejscach lista obaw i wyzwań jest podobna.

Koszty rosną, a moment jest wyjątkowo trudny

Dla wielu przedsiębiorstw nowe obowiązki wchodzą w życie w momencie, gdy i tak zmagają się one z wysokimi cenami paliw, rosnącymi opłatami drogowymi oraz coraz wyższymi kosztami prowadzenia działalności.

Jedna z firm transportowych z Litwy zwróciła uwagę Trans.eu, że dostosowanie się do przepisów odbije się na stawkach, czasach dostaw i elastyczności operacyjnej.

Przestrzeganie nowych przepisów oznacza, że przewoźnicy nie będą mogli realizować tras w dotychczasowym tempie – podkreśla firma.

Napięcie w tym segmencie jest na tyle duże, że część przedsiębiorstw zaczyna kalkulować, czy w ogóle opłaca się dalej wykonywać międzynarodowe przewozy busami. Rumuński przewoźnik w rozmowie z Trans.eu przyznał, że dodatkowe obciążenia regulacyjne mogą skłonić firmę do wycofania się z tej działalności.

Rynek zakłada podwyżki stawek

Część firm zakończyła już proces wdrażania nowych rozwiązań.

Stanislav Arbeit z brytyjskiej firmy Stanly Removals Team mówi, że w pojazdach obsługujących trasy europejskie zamontowano już inteligentne tachografy i wewnątrz organizacji nie spodziewają się rewolucji. Jego zdaniem skutki odczuje jednak cały rynek.

Najbardziej odczuwalnym skutkiem będzie wzrost stawek. Jego zdaniem transport realizowany w Wielkiej Brytanii lub na kierunkach między Wielką Brytanią a Europą może podrożeć przez nowe przepisy – ocenia.

Do zmian przygotowują się również spedytorzy.

Ezequiel Devesa z brytyjskiej firmy spedycyjnej Alinnza uważa, że regulacje podniosą standardy bezpieczeństwa, ale jednocześnie utrudnią realizację transportu ekspresowego oraz przewozów „na czas”, gdzie kluczowa jest szybkość reakcji.

W jego ocenie dostosowanie się do nowych wymogów będzie kosztowniejsze, a swoboda operacyjna spadnie. Zwraca też uwagę, że część firm może próbować przenieść się na pojazdy poniżej progu 2,5 t, co dodatkowo ograniczy pulę busów dostępnych w międzynarodowych przewozach ekspresowych.

Dane z rynku sugerują, że przed terminem wdrożenia wiele firm wciąż nie było gotowych. Rumuńskie pismo branżowe Ziua Cargo, powołując się na informacje Rumuńskiego Urzędu Transportu Drogowego (ARR), podaje, że do 15 czerwca inteligentne tachografy drugiej generacji zamontowano w 3 584 pojazdach kategorii N1. Jednocześnie w segmencie działało ponad 13,8 tys. operatorów, którzy łącznie wykorzystywali ponad 45 tys. pojazdów.

Według publikacji kontrole mają ruszyć od razu – inspekcje drogowe będą sprawdzać zarówno sam montaż inteligentnych tachografów, jak i przestrzeganie norm dotyczących czasu jazdy oraz odpoczynku.

Prognozy są jednoznaczne: koszty wzrosną, dostępność spadnie, a rynek przewozów ekspresowych busami może przez pewien czas działać jak w szczycie sezonu – z silną presją na stawki – mówi Meda Iordan, redaktor naczelna Ziua Cargo.

Planowanie przewozów będzie bardziej wymagające

W codziennej pracy największą zmianą może okazać się nie sam tachograf, lecz sposób organizacji transportu.

Do tej pory w wielu firmach bywało tak, że najpierw przyjmowano zlecenie, a dopiero potem planowano jego realizację. Teraz dyspozytorzy częściej będą musieli – jeszcze przed potwierdzeniem – sprawdzić, ile czasu jazdy zostało kierowcy, kiedy wypadają obowiązkowe przerwy i czy da się zmieścić w dopuszczalnym oknie dostawy.

Dla firm działających w transporcie ekspresowym, gdzie przewagą była szybka reakcja i duża elastyczność, oznacza to istotną zmianę podejścia.

Dostępność pojazdów może się skurczyć

Kilka firm, z którymi rozmawiało Trans.eu, zakłada, że w pierwszym okresie po wejściu przepisów dostępność pojazdów w transporcie ekspresowym spadnie.

Powód jest prosty: obowiązkowe normy czasu jazdy i odpoczynku sprawią, że busy nie będą mogły pokonywać takich dystansów w tym samym czasie jak dotychczas. Część operatorów może odejść z międzynarodowego rynku przewozów busami, inni ograniczą działalność do transportu krajowego albo przeniosą część floty do pojazdów poniżej 2,5 t.

Obserwatorzy rynku spodziewają się też, że w niektórych relacjach bardziej konkurencyjne staną się przewozy ciężarówkami w obsadzie dwuosobowej – szczególnie na dłuższych trasach ekspresowych.

W efekcie na wybranych korytarzach transportowych mogą pojawić się braki mocy przewozowych w pierwszych miesiącach po wdrożeniu, zwłaszcza w okresach podwyższonego popytu.

Narzędzia cyfrowe mogą złagodzić skutki zmian

Przepisów nie da się ominąć, ale można ograniczyć ich wpływ na operacje – m.in. poprzez lepsze planowanie i większą przejrzystość wykorzystania floty.

Gdy planowanie staje się bardziej złożone, a dostępność pojazdów maleje, rośnie znaczenie informacji: kto jest dostępny, jak wykorzystywana jest flota i z jakimi partnerami warto współpracować. Mniej pustych kilometrów, lepsze wykorzystanie pojazdów i stabilne relacje biznesowe mogą pomóc ograniczyć część dodatkowych kosztów.

W takich warunkach większą rolę mogą odegrać cyfrowe giełdy transportowe. Na Trans.eu przewoźnicy mają dostęp do ofert od zweryfikowanych firm z całej Europy, co może ułatwiać znalezienie ładunków powrotnych i utrzymanie produktywności pojazdów mimo rosnących kosztów. Z kolei spedytorzy mogą szybciej docierać do dostępnych przewoźników spełniających wymogi dzięki sieci ponad 27 tys. zweryfikowanych przewoźników, gdy na rynku brakuje wolnych pojazdów.

Ważniejsza staje się także ochrona finansowa. Usługi takie jak SafePay pomagają ograniczać ryzyko braku płatności przy współpracy z nowymi kontrahentami – w sytuacji, gdy jedna niezapłacona faktura może istotnie obciążyć i tak niewielką marżę.

Z kolei Trans.eu Mobile App pozwala przewoźnikom i dyspozytorom wyszukiwać ładunki, obsługiwać transport i szybciej reagować na okazje rynkowe w trakcie pracy, co może skracać przestoje i ułatwiać dostosowanie się do zmian.

Zobacz również