Inwestorzy handlujący ropą zaczęli obniżając stawki dopiero w maju. Jeszcze na początku zeszłego miesiąca europejska ropa Brent kosztowała prawie 120 dol. za baryłkę. Z kolei na początku czerwca cena spadła poniżej 100 dol. za baryłkę. Zatem tak gwałtownego spadku cen "czarnego złota" w ciągu jednego miesiąca nie notowano na świecie od… trzech lat.
W Polsce nie odczujemy jednak efektów tej przeceny. Chociaż ceny ropy mocno spadły, to jednocześnie spadł kurs złotego wobec dolara. Jest to główna waluta w rozliczeniach nafciarzy. Nic zatem dziwnego, że osłabienie złotego zmniejszyło automatycznie efekt obniżki cen ropy.
– Jeśli ceny ropy lub kursy walut nie zmienią się, to za dwa, trzy tygodnie spadki cen paliw na stacjach mogą być bardziej odczuwalne dla kierowców – uważa analityczka BM Reflex Urszula Cieślak. Specjalistka podkreśla fakt, iż amerykańska waluta umacniając się do złotego, przyczyniła się do wolniejszego spadku cel detalicznych na polskich stacjach w stosunku do cen ropy na światowych giełdach.
Wykorzystują to sprzedawcy paliw, doliczając do każdego litra paliwa 20-25 groszy swojej marży. – Takiej wysokości marża nie jest wygórowana, ale niedawno stacje doliczały tylko 5 groszy marży do litra paliwa – przypomina Cieślak.
Jej zdaniem z tej okazji sprzedawcy paliw nie zrezygnują w okresie piłkarskich mistrzostw Euro 2012. – Nie spodziewam się, by w czasie Euro ceny na stacjach benzynowych spadły, ale też nie wzrosną – tłumaczy. Wniosek jest z tego prosty. Sprzedawcy paliw chcą zarobić w czasie mistrzostw.
Źródło: Wyborcza.biz
Autor: Łukasz Majcher











