Telewizja holenderska pokazała ostatnio materiał, który jednoznacznie przychylał się do stanowiska holenderskich związków zawodowych, by zacząć karać przewoźników ze Wschodniej Europy za spędzanie przez ich kierowców weekendów w kabinie samochodu.
„Biwakowanie”, czyli spędzanie 48-godzinnych przerw w kabinie ciężarówki niepokoi w Holandii wszystkich – związki zawodowe, które są przerażone „nieludzkimi” warunkami, w których muszą przebywać kierowcy, właścicieli restauracji parkingowych, poirytowanych faktem, że kierowcy nie korzystają z ich przybytków, inne firmy transportowe, które przestrzegają przepisu rozporządzenia europejskiego, a także innych kierowców, którzy we wschodnioeuropejskich kolegach widzą „nieświeżych, dzikich ludzi, zostawiających po sobie wielki bałagan i załatwiających się na poboczu”.
W programie pokazano rumuńskich kierowców, urządzających grilla z kawałków nieapetycznego mięsa na tyłach ciężarówki, zamiast „cywilizowanie” pójść do parkingowej restauracji, jak robi to np. kierowca francuski.
Francuz lubi dobrze zjeść” – chwali go zadowolony właściciel restauracji – „nie to co ci ze Wschodniej Europy! U nas, kto nie je, ten nie parkuje!”. Dlatego restauracja obsługuje w zasadzie jedynie gości z Europy Zachodniej…
Przedstawiciele holenderskiej Drugiej Izby jeszcze w grudniu złożyli wniosek u ministra transportu, Melanie Schultz, by zacząć egzekwować kary za spędzanie weekendowych odpoczynków w kabinie. Minister odrzuciła jednak ten wniosek, twierdząc, że przepisy w tym względzie nie są jednoznaczne. Jak to wygląda prawnie?
Niejednoznaczne prawo
Rozporządzenie europejskie WE 561/2006 zabrania co prawda odpoczynku weekendowego w kabinie, nie mówi jednak jednoznacznie, że należy się za to kara. Stąd niektóre kraje jak Belgia czy Francja, wprowadziły przepisy, które bazując na rozporządzeniu, wprowadzają kary pieniężne za to wykroczenie.
Również holenderska ustawa o wymiarze czasie pracy mówi o tym, że spędzanie w kabinie więcej niż 45 godzin może być ukarane grzywną w wysokości 1500 euro. Minister Schultz nie jest zwolennikiem tego zakazu i uważa, że zarówno holenderskie, jak i europejskie przepisy są niedokładne i niejednoznaczne. Zauważa też sprzeczność tych przepisów z koniecznością zapewnienia kierowcom strzeżonych parkingów do spędzania długich pauz. Dlatego organ kontrolny ILT, choć kontroluje sytuację i odnotowuje „biwakowanie” jako wykroczenia, nie nadaje jednak za nie kar pieniężnych.
Co dalej?
Problem „biwakowania” jest oczywiście kolejną metodą walki z konkurencją z Europy Wschodniej. Program w telewizji nagłośni problem na tyle, że minister Schultz trudno będzie zachować w tej sprawie status quo. Lawina komentarzy w prasie po wczorajszym programie jest – w przeciwieństwie do przepisów – dość jednoznaczna – Holendrzy zrobią wszystko, żeby ten problem jak najszybciej rozwiązać, a długie pauzy spędzane w kabinie – karać.
Foto: 40ton.net
_________________________________________










