Poparcie idei "Tiry na tory" przez kandydata na parlamentarzystę, zwiększyłoby jego szanse na uzyskanie głosu u 48% respondentów, a zmniejszyłoby szansę zaledwie u 2% – podaje wyniki badań portal Interia. Jako argumenty popierające akcję, podaje się przykłady z Europy, stan polskich dróg czy wypadkowość. Nikt jednak nie sprawdził wyraźnie szczegółów wdrożenia wsparcia transportu koleją, a kasa na reklamy i spoty radiowe przelatuje przez palce.
Budźet.
Na prowadzenie trwającej od stycznia ubiegłego roku dwuletniej ogólnopolskiej kampanii społecznej "Tiry na tory" Instytut Spraw Obywatelskich dysponuje kwotą dwóch milionów złotych. Pieniądze pochodzą z unijnego programu "Infrastruktura i środowisko" oraz z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Jak się to ma do rzeczywistości?
Przede wszystkim Infrastruktura, a raczej jej brak. Terminale, rampy, podjazdy, place manewrowe, dźwigi, suwnice specjalne wagony i …tory. Jak do tej pory borykamy się z remontem kilku dworców PKP przed Euro 2012. Gdyby chcieć powiększyć znaczenie transportu intermodalnego w Polsce, musimy mieć na to olbrzymie fundusze.
Zysk.
Mało kto pamięta też o tym, że polski transport kolejowy należy do najdroższych w Europie. Biorąc pod uwagę fakt, że niemal połowa europejskich przewoźników samochodowych stanęła w kryzysie przed widmem bankructwa, żaden rozsądny menadżer nie odważyłby się tracić czasu i pieniędzy powierzając swoje zestawy polskiej kolei. – czytamy w innym opracowaniu Interii. Dla firm produkcyjnych, zwiększanie kosztów transportu to strata naprawdę dużych pieniędzy.
Tiry niszczą drogi.
Jakie mamy drogi widzi każdy. Część jest rozjechana przez tiry, bo ilość szlaków tranzytowych, nie pozwala na rozładowanie ruchu, to oczywiste. Pomocą mają być nowe autostrady. Liczymy też na lepszą jakość samych dróg. Często przekręty przy budowach autostrad, każą w jakość powątpiewać.
Bezpieczeństwo.
Instytut Spraw Społecznych w Łodzi wyliczył, że na 100 wypadków z udziałem "tira", 19 kończy się czyjąś śmiercią. Nie sprawdzono, lub nie dopowiedziano za to, że w zeszłym roku, wśród wszystkich wypadków drogowych w Polsce, samochody ciężarowe stanowiły w 2.3%.
Po co i komu to wszystko?
Kiełabasa wyborcza mości Panowie! Sama akcja, choć ideologicznie piękna, jest prosze państwa nieświadomych wyborców – NIEWYKONALNA! Wszyscy chcemy popierać fajne inicjatywy, ale 2 miliony złotych, mogłoby pomóc większej ilości ludzi w kraju, miast mącić wątpliwą do zaakceptowania demagogią. Zarobią trąbiący politycy
Autor: Bogumił Paszkiewicz











