„Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą, że francuska policja będzie kogokolwiek traktować ulgowo” – mówi pan Jarek z polskiej firmy, która jako jedna z pierwszych została skontrolowana przez Francuską żandarmerię pod kątem Loi Macron.
Francuzi w ostatniej chwili udostępnili komplet dokumentów, które – po wprowadzeniu Macrona – są niezbędne przy wykonywaniu transportu w ich kraju. My je dostarczyliśmy kierowcom na ostatni moment. I całe szczęście, że zdążyliśmy.”
Bez taryfy ulgowej
Nasi kierowcy wieźli towar z Portugalii na południe Francji samochodami o DMC 3,5 tony. Jednego z nich zatrzymano na popularnym „Shellu w lesie”. Żandarmi od razu zapytali kierowcę o dokumenty związane z Loi Macron. Byli stanowczy, ale – co dość rzadkie – mówili po angielsku i chyba nie szukali problemów na siłę” – dodaje pan Jarek.
Dokładna kontrola
Polska firma przeszła kompletną kontrolę: waga, opony, kabotaż, pieczątki, podpisy i Macron. Francuska policja sprawdziła wszystko bardzo dokładnie. Na szczęście wszystko okazało się w porządku. Obyło się bez mandatu.
Macron dużo trudniejszy od MILOGu
Po wprowadzeniu MILOGU, firma pana Jarka całą wymaganą dokumentację opracowała samodzielnie. W przypadku Loi Macrona skorzystała z usług jednej z firm z południa Polski, która założyła przedstawicielstwo we Francji i przygotowała komplet dokumentów.
Francuzi się postarali. Trzeba im to przyznać. Bariery administracyjne, które postawili nam w związku z Macrone są naprawdę wymagające. Trudno je spełnić. Dodatkowo Policja nikogo nie będzie oszczędzać.” – przestrzega pan Jarek.
Komplet dokumentów związanych z Loi Macron można pobrać >>> TUTAJ















