Megaciężarówkom wolno jeździć w niektórych państwach, aczkolwiek nie mogą one przekraczać granic tych krajów. Jeżeli te kolosy wjadą na terytorium Polski, bardzo prawdopodobne jest, że rozjadą nasze i tak już pozostawiające wiele do życzenia drogi. W grę wchodzi także zablokowanie miast, tym bardziej, że w Polsce nie ma wielu obwodnic. Problem ten jeszcze dotkliwiej odczują małe miejscowości znajdujących się w pobliżu płatnych dróg. Już teraz uciekające przed e-mytem tiry niszczą lokalne trasy.
Argumentem po stronie zwolenników nowego przepisu jest zmniejszenie ilości szkodliwych emisji do atmosfery. Nie zmienia to jednak faktu, że stojące w korkach pojazdy spalałyby więcej. W grę wchodzi także więcej wypadków na niedostosowanych drogach.
A co z mniejszymi przewoźnikami? Gigantyczne tiry byłyby dla nich dodatkową konkurencją, a na chwilę obecną polscy transportowcy przegrywają także rywalizację z Rosją. Co roku ustalamy z nią liczbę zezwoleń na przewozy towarowe, które na granicach są szczegółowo sprawdzane. Kuriozum polega jednak na tym, iż nikt nie sprawdza pozwoleń Rosjan, których ciężarówki swobodnie wjeżdżają nocą przez Budzisko na terytorium Polski. W końcu Inspektorat Transportu Drogowego nie pracuje od 22 do 6 rano oraz w weekendy.
Warto dodać, że w Rosji panuje tendencja do eliminowania zagranicznych przewoźników. W Dumie nieprzerwanie trwają prace nad zwiększeniem kar dla nich. Dobrym tego przykładem jest pomysł, aby grzywnę dla nieposiadających odpowiedniego zezwolenia zwiększyć 45-krotnie. Co ciekawe, Rosjanie uważają się za dyskryminowanych w Polsce, ponieważ nie mogą odzyskać podatku VAT za kupione paliwo, a nie wolno im wjeżdżać na teren Unii z pełnymi zbiornikami.
Źródło: www.rmf24.pl
Autor: Łukasz Majcher










