Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Vera jest autonomicznym, elektrycznym pojazdem, który może pracować przy znacznie mniejszej emisji spalin i niskim poziomie hałasu niż tradycyjne pojazdy ciężarowe. Niby nic nowego, a jednak nowy ciągnik siodłowy Volvo zaskakuje… brakiem kabiny.

Volvo zaprezentowało wczoraj światu Verę, autonomiczny i elektryczny pojazd dedykowany dla drogowego transportu towarowego. Wyjątkowość pojazdu, który dostosowany jest do ciągnięcia standardowej naczepy, polega na tym, że nie ma on kabiny. Jest sterowany za pomocą autopilota i niezwykle dokładnej nawigacji oraz nadzorowany przez centrum kontrolne przy użyciu tzw. chmury. Dzięki temu operator w każdej chwili będzie mógł zdalnie sprawdzić położenie pojazdu, jego parametry oraz ładunek.

-
+
-
+

Rosnące potrzeby rynku wyzwaniem dla transportu

Najnowszy projekt Volvo to odpowiedź na boom e-commerce, któremu musi sprostać sektor przewozowy.

Branża musi znaleźć nowe sposoby, aby sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu na transport w sposób wydajny i zrównoważony, dlatego należy opracować nowe rozwiązania, które uzupełnią dzisiejsze możliwości – oświadczył Mikael Karlsson, wiceprezes Volvo Autonomous Solutions.

Koncepcja Vera została stworzona przede wszystkim w celu zmniejszenia obciążenia w portach, fabrykach, centrach logistycznych i wszędzie tam, gdzie towary są przemieszczane w regularnych odstępach czasu. Ciągnik został skonstruowany do wykonywania powtarzalnych, krótkich tras z dużymi, ciężkimi ładunkami.

 

Volvo na razie nie planuje produkcji seryjnej Very, ale w „niedalekiej przyszłości” zamierza współpracować z wybranymi klientami, aby dalej rozwijać tę koncepcję i wykorzystać jej potencjał również w innych zastosowaniach.

Według zapewnień producenta ten pojazd uczyni transport bezpieczniejszym, czystszym i bardziej wydajnym.

Pojazd przyszłości z lat 80.

Łudząco podobny do Very zdaje się być koncepcyjny model Supercargo 2040, który niemiecka firma Steinwinter specjalizująca się przede wszystkim w tuningu samochodów Fiata, zaprezentowała w 1983 r. na targach we Frankfurcie. Z tym że prototyp Niemców oczywiście nie był pojazdem autonomicznym.

Inżynierowie Steinwintera pracujący nad Supercargo 2040, chcieli uzyskać przede wszystkim jak największą zwrotność pojazdu i jak najmniejsze spalanie. Zrezygnowali więc z tradycyjnego sposobu konstruowania pojazdów i ciągnik, podobnie jak konstruktorzy Volvo, “upchnęli” pod naczepą, licząc na osiągnięcie niespotykanej dotąd u ciężarówek aerodynamiki. Co ciekawe, Supercargo 2040 było tylko 4 mm wyższe od Lamborghini Hurracana. Mimo wielkich nadziei Steinwintera, model stał się kompletnym fiaskiem ze względu na słabą widoczność i wątpliwe bezpieczeństwo kierowcy. Wsiedlibyście za kierownicę Supercargo?

 

Fot. Volvo Trucks

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu