Tekst powstał w ramach cyklu “Zawód: kierowca” – sześciu analiz o warunkach pracy kierowców zawodowych, przygotowanych przez ekspertów Fundacji Truckers Life i Europejskiego Instytutu Transportu Drogowego, autorów “Raportu o Zarobkach Kierowców Zawodowych”. To jest część trzecia. Cały cykl jest dostępny w serwisie pod tagiem #ZawódKierowca.
Głównym powodem ucieczki kierowców jest narastające poczucie bycia niedocenianym, potęgowane przez drastyczny rozdźwięk w deklaracjach – wynika z “Raportu o Zarobkach Kierowców Zawodowych” z 2025 r. Na papierze sytuacja wygląda świetnie – mediana płac wzrosła o 12 proc. w stosunku do do danych z poprzedniej edycji raportu z 2023 r. 
Źródło: Fundacja Truckers Life
Jednak w porównaniu do poprzedniego roku zarobki nie wyglądają już tak imponująco. Aż 59 proc. ankietowanych kierowców deklaruje, że otrzymuje tyle samo co rok wcześniej. Ledwie 25 proc. potwierdza otrzymanie podwyżki.
Co więcej, widoczny jest rozjazd w tej kwestii z deklaracjami pracodawców. Blisko trzy czwarte z nich twierdzi, iż podniosło płace w ostatnim roku. Do obniżek wynagrodzeń przyznało się ledwie 2 proc. ankietowanych firm.



Źródło: Fundacja Truckers Life
Ten brak spójności rodzi frustrację. Kierowca, który słyszy o rekordowych zarobkach w branży, a sam od 12 miesięcy widzi tę samą kwotę na koncie, zaczyna szukać alternatywy – nawet jeśli jego obecna pensja obiektywnie nie jest niska.
Wielka ucieczka z kabiny: co drugi kierowca chce odejść
A owej alternatywy gotowa szukać jest ponad połowa ankietowanych. Aż 54 proc. ankietowanych kierowców deklaruje gotowość odejścia z zawodu. Blisko co siódmy kierowca gotowy jest zmienić zawód jak najszybciej. Łącznie o zmianie w ciągu najbliższego roku myśli ponad jedna trzecia badanych.
Dodatkowo ledwie nieco ponad 18 proc. poleca pracę kierowcy osobom wchodzącym na rynek pracy. Aż 66 proc. odradza młodym jednak pracę w kabinie ciężarówki.
Koniec premii za staż: nowicjusz zarabia tyle co weteran
Tym bardziej, iż deklarowana brak podwyżek jest to jedyna kwestia związana z zarobkami budząca frustrację kierowców. Raport Fundacji Truckers Life obnaża mechanizm, który może zniechęcać starszych i doświadczonych pracowników, stanowiących znaczny odsetek kadry kierowców. W branży transportowej przestała obowiązywać tradycyjna drabina płacowa, gdzie pracownicy z dłuższym stażem i doświadczeniem zarabiają więcej niż stawiający pierwsze kroki w zawodzie.
Najmłodsi kierowcy, często z niewielkim doświadczeniem, startują z medianą 9 tys. zł netto. To wynik walki firm transportowych o „świeżą krew” na rynku, gdzie tylko 1,5 proc. truckerów ma poniżej 25 lat.

Źródło: Fundacja Truckers Life
Dodatkowo kierowcy powyżej 50 roku życia zarabiają statystycznie mniej niż ich młodsi koledzy.

Źródło: Fundacja Truckers Life
To zjawisko sprawia, że najbardziej doświadczeni truckerzy (a np. ci z 10-letnim stażem za kółkiem stanowią 55 proc. ogółu ankietowanych) czują się pominięci. Skoro staż pracy przestał mieć wpływ na wysokość przelewu po przekroczeniu pierwszych trzech lat kariery, lojalność wobec jednego pracodawcy traci rację bytu. Weterani szos otrzymujący jasny sygnał, iż staż i lojalność nie są premiowane, przestają czuć więzi z firmą i są pierwsi do odejścia.
Cena rozłąki: 10 tysięcy za życie na parkingu
Wysokie zarobki kierowców nie biorą się z próżni – są bezpośrednio skorelowane z czasem spędzonym poza domem. Raport potwierdza brutalną zależność: im wyższa pensja, tym gorsza jakość życia. Najwyższe stawki dotyczą systemu 6/2, wymagającego wielotygodniowej rozłąki. Z kolei preferowany tryb pracy poniedziałek–piątek wiąże się ze spadkiem mediany dochodów do 8 tys. zł.

Dla wielu kierowców ta różnica przestaje być warta ceny, jaką płacą ich rodziny. Tym bardziej, że różnice między zarobkami za kółkiem a potencjalnymi alternatywami dla kierowców nie są już tak znaczące jak jeszcze 10-15 lat temu.
– Wynagrodzenie kierowcy w przeliczeniu na godziny spędzone w trasie jest niższe niż każdy młody człowiek może zarobić poza tą branżą – zauważa anonimowy uczestnik ankiety.

Pieniądze pod stołem i brak ochrony socjalnej
Wysokie zarobki netto to jednak często tylko połowa prawdy. Wielu kierowców nadal funkcjonuje w rzeczywistości, która zniechęca do wiązania się z zawodem na lata. Jedna czwarta respondentów przyznaje, że część pensji otrzymuje „pod stołem”. Z kolei 30 proc. kierowców nie otrzymuje wynagrodzenia za urlop lub zwolnienie lekarskie.
Choć od wprowadzenia postanowień Pakietu Mobilności wynagrodzenia w sektorze transportowym stały się dużo bardziej przejrzyste, nadal jedynie 38 proc. ankietowanych nie doświadczyło żadnych nieprawidłowości płacowych.
To sprawia, że kierowca zarabiający nawet 9 tys. zł czuje się niepewnie. W razie wypadku lub choroby zostaje z minimalnym zasiłkiem. Wysokie zarobki stają się iluzją, gdy nie idzie za nimi stabilność socjalna i uczciwe rozliczanie nadgodzin. Wysokie zarobki na czarno nie budują zdolności kredytowej ani nie gwarantują godnej emerytury, co przy rosnącej świadomości pracowników staje się kluczowym powodem do zmiany branży.
Próg satysfakcji powyżej 12 tysięcy netto
Z raportu płynie wniosek, który powinien zaniepokoić każdego właściciela firmy transportowej: poziom zadowolenia z pensji nie rośnie liniowo wraz z jej wysokością. Aż 62 proc. kierowców jest niezadowolonych ze swoich dochodów, mimo że należą do najlepiej zarabiających grup zawodowych w Polsce (dla porównania: średnia w sektorze przedsiębiorstw to 8,8 tys. zł brutto, podczas gdy kierowcy operują na kwotach netto). W większości przedziałów zarobkowych liczba niezadowolonych z otrzymywanego wynagrodzenia przeważa nad tymi usatysfakcjonowanymi.
– Zarobki nie są adekwatne do wkładu, tzn. ilości przepracowanych godzin, odpowiedzialności, wielozadaniowości, przebywania większości czasu w delegacji – twierdzi anonimowy kierowca z ankiety.
Prawdziwy przełom w nastrojach następuje dopiero w przedziale 12 – 14 tys. zł netto. To jednak kwoty, na które większość polskich firm, duszonych przez zatory płatnicze i długie terminy płatności, po prostu nie może sobie pozwolić.
Impas w branży: o podwyżki łatwo nie będzie
Branża transportowa znalazła się w martwym punkcie. Pracodawcy, jak zauważa Damian Michalecki, Customer Success Field Leader z firmy windykacyjnej Pactus.eu, walczą o przetrwanie w obliczu problemów z płynnością finansową.
– Dopóki ryzyko braku zapłaty będzie wliczone w koszty działalności, presja płacowa będzie dla przedsiębiorców ciężarem nie do udźwignięcia. Zdrowy ekosystem to taki, w którym wykonana usługa oznacza szybki przelew. To fundament, który może uwolnić kapitał niezbędny do podnoszenia stawek dla kierowców – twierdzi Damian Michalecki.
Kierowcy jednak nie będą chcieli czekać. Aż 68 proc. kierowców rozważających odejście wskazuje na zarobki jako główną przyczynę, mimo że statystycznie zarabiają więcej niż większość Polaków.
Problem nie leży jednak w samej wysokości kwoty na przelewie, ale w tym, co ona oznacza: brak czasu dla rodziny, niepewność socjalną i poczucie, że wieloletnie doświadczenie nie jest warte więcej niż entuzjazm nowicjusza. Jeśli polski transport nie zacznie premiować lojalności, nie zacznie wynagradzać doświadczenia, i nie zacznie dostosowywać się do oczekiwań kierowców odnośnie czasu spędzanego w trasie i w domu, nawet 10 tys. złotych netto nie powstrzyma fali odejść.
Współpraca: Agnieszka Pilniak, redakcja: Artur Lysionok
![9 tys. złotych już nie wystarcza. Połowa kierowców chce zmienić zawód [Zawód: kierowca]](https://cdn-trans.info/uploads/2026/05/b3ca76d6432638d31f268884506.webp)




![Większość kierowców nie czuje się doceniona. Nowy wskaźnik pokazuje, gdzie pracodawcy tracą ludzi [Zawód: kierowca]](https://cdn-trans.info/uploads/2026/05/34795a7c7d12620c18314148277-1024x576.webp)

![Kierowca ciężarówki jako krytyczny czynnik podaży transportu [Zawód: kierowca]](https://cdn-trans.info/uploads/2025/08/07b459a4d66b3e9412d5416bcb26-1024x683.webp)


