Kiedy żółty fotoradar zrobi nam zdjęcie, otrzymamy je naturalnie pocztą z prośbą o wskazanie kierującego, który następnie zostanie ukarany. Problem jednak w tym, że mało kto wskaże kogokolwiek, widząc na zdjęciu samochód pędzący 101 km/h przez miasto i zdając sobie sprawę, że grozi za to trzymiesięczne zatrzymanie uprawnień. Tymczasem twórcy nowych przepisów nie zabezpieczyli się w żaden sposób przed takim niewskazaniem kierującego, co w praktyce oznacza, że w przypadku zdjęć z fotoradarów po prostu nie ma możliwości skutecznego odbierania uprawnień.
źródło: 40ton.net
Autor: Bartłomiej Nowak








