Złożone oferty na przetarg polskiego e-myta

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Na ogłoszony przetarg przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zgłosiło się tylko dwa z sześciu zapowiadanych konsorcjów. Do ścisłego finału przeszli Kapscha oraz MyToll i Kulczyk Holding.

 

W dniu wczorajszym nastąpiło otwarcie ofert na przetarg budowy systemu elektronicznego e-myto. Nowa forma poboru opłat ma zastąpić przestarzałe już winiety. GDDKiA zarezerwuje 3,88mld zł na wdrążenie nowego systemu. Kwota za kontrakt jest wysoka, a zwyciężca powinien być znany już do końca miesiąca.

 

Ceny jakie proponują konsorcja różnią się od siebie. Oferta MyToll i Kulczyk Holding szacuje 1,79 mld zł, Kapsh zakłada, że na tą inwestycję potrzeba 1,16 mld zł. GDDKiA informuje, że nawet wysokość kwoty nie gra roli, ważniejsze będą  łączne koszty włączenia do systemu kolejnych odcinków autostrad i dróg ekspresowych. Największym dylematem jest to, czy zwycięskiemu konsorcjum uda się dopilnować terminu, który został wyznaczony przez rząd do 1 lipca 2011 r.

Dyrektorzy firm walczących w konkursie są dobrej myśli. Przypominają, że w Czechach dla 100 tys. samochodów ciężarowych firma wprowadziła system w dziewięć miesięcy. W Słowacji w 12 miesięcy. Należy przypomieć, że wymienione projekty nie musiały odrzucać protestów ze strony niezadowolonych konkurentów. W przypadku polskiego przetargu, konkurs jest torpedowany przez zainteresowane firmy. Zgłaszają, że zbudowanie systemu w wyznaczonym terminie jest niemożliwe, a co za tym idzie, umowa zawierająca takie ustalenia będzie z mocy prawa nieważna. Lista protestujących wydłuża się proporcjonalnie do wysokości kar jakie czekają za opóźnienia. Szacuje się, że za 1 dzień zwłoki będzie naliczona grzywna w wysokości 1 mln zł, czyli 30 mln zł za miesiąc. Ewentualne kary za niedotrzymanie terminu będą wliczane  w cenę oferty. W takim wypadku, za miesiąc opóźnienia, oferta będzie kosztować nawt o 50 – 60 mln zł więcej.

 

 

Autor: Joanna Gawlik

Zobacz również