Pojawienie się w świecie motoryzacji autonomicznych pojazdów na pewno przyniesie wiele korzyści. Jednak trzeba się liczyć także z tym, że wraz z ich wejściem na rynek, wiele się zmieni a niektóre elementy wyposażenia pojazdów, zawody i przepisy mogą zniknąć bezpowrotnie.
Koniec z mandatami!
Jeśli nie ma kierowcy, nie ma nikogo, kogo można ukarać za naruszenie kodeksu drogowego. Poza tym autonomiczne pojazdy będą jeździły zgodnie z przepisami. Oczywiście na pewno znajdzie sposób na „zhakowanie” samochodu tak, aby jechał szybciej, ale powstaną też pewnie odpowiednie organy kontroli, ścigania i sankcjonowania tego typu oszustw i wykroczeń.
Po co komu kierownica?
Są takie elementy w pojeździe, których dziś jeszcze używamy, ale w przyszłości staną się zupełnie bezużyteczne, na przykład kierownica, klakson, czy dźwignia uruchamiania wycieraczek.
Wypadków też nie będzie?
Jeśli wszystkie pojazdy będą poruszały się zgodnie z przepisami, zachowywały bezpieczny odstęp, liczba wypadków powinna spaść do zera. Nie będą już wtedy potrzebne nawet ‘crash testy’, ani specjaliści analizujący wypadki.
Drogówka nie będzie już potrzebna?
Do bezpiecznej i przepisowej jazdy autonomicznym samochodom wystarczą tylko i wyłącznie znaki drogowe. Nikt nie będzie musiał ich pilnować. Tylko co wtedy będzie robiła drogówka?
Czy znikną też szkoły nauki jazdy?
Jeśli bezzałogowy pojazd jest w stanie zrobić za nas wszystko, nie będziemy musieli uczęszczać do szkół nauki jazdy, ani uczyć się prowadzić. Skończą się stresujące egzaminy i niezbyt ciekawe kursy. Niestety instruktorzy jazdy stracą także pracę.
Co się stanie ze stacjami benzynowymi?
Najprawdopodobniej samochody będą napędzane silnikami elektrycznymi, więc stacje benzynowe w takiej formie, jaką znamy, nie będą miały racji bytu. W ich miejsce powstaną najprawdopodobniej stacje ładowania baterii.











