Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Rosnący wolumen przesyłek, brak kierowców i obniżone przed świętami ceny produktów mogą doprowadzić do “wąskiego gardła” w transporcie – ostrzega związek branżowy z Turyngii.

Firmy transportowe z Turyngii wykorzystały w pełni swoje moce przerobowe w okresie świątecznym. Jak wynika z pisma związku transportowego LTV, świetna kondycja niemieckiej a także europejskiej gospodarki w połączeniu z handlowymi kampaniami przedświątecznymi i z problemem braku kierowców ciężarówek doprowadzą do “wąskich gardeł” w transporcie. Klienci muszą się liczyć z opóźnieniami. O podobnej sytuacji informuje także Claus Thomas Bodamer ze związku branżowego w Saarze.

Rosnący popyt na usługi transportowe

O przewadze popytu nad podażą usług transportowych alarmuje niemiecka branża FMCG (ang. Fast-moving consumer goods, czyli branża artykułów spożywczych suchych i świeżych, wyrobów przemysłowych, tytoniowych i chemicznych.) Markety i dyskonty w Niemczech już w tej chwili mają problemy z zaspokojeniem potrzeb na transport, a prognozy na najbliższe lata nie uspokajają. Przyczyną trudnej sytuacji sektora FMCG, a także firm spedycyjnych, którym coraz trudniej dotrzymać terminów dostaw, jest pogłębiający się brak kadry w sektorze transportu – podkreśla “Lebensmittelzeitung”, czasopismo dedykowane branży spożywczej.

Podobnie wygląda sytuacja w Austrii, gdzie możliwości przewozowe są niższe niż zapotrzebowanie na usługi transportowe. Wzrost stawek za przewozy w Austrii waha się między 5 a 20 proc. Przyczyna? Taka sama jak w Niemczech – przede wszystkim brak kadry w branży transportowej.

To jednak nie kwestia dwóch krajów, lecz tendencja na całym europejskim rynku transportowym, który  w III kwartale br. miał mniejsze możliwości przewozowe w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Zdaniem analityków, wpływ na te zmiany mają zarówno boom gospodarczy jak i brak kierowców ciężarówek.

Brak kierowców w Niemczech

Powodem przewidywanego przez LTV “wąskiego gardła” przed świętami są nie tylko akcje handlowe, ale przede wszystkim brak wykwalifikowanej kadry. Jak podkreśla związek, średnia wieku kierowców zatrudnianych przez przewoźników z Turyngii przekracza 55. rok życia.

Nie lepiej przedstawia się sytuacja w reszcie  kraju. Niemieckie związki transportowe biją na alarm. Obecnie w Niemczech brakuje ok. 45 tys. truckerów, a za 5 lat niedobór może wzrosnąć nawet do 400 tys.

W ciągu najbliższych 15 lat 2/3 kierowców przejdzie na emeryturę – mówi Markus Olligschläger ze związku DSLV.

Z 1,5 miliona kierowców, którzy w zeszłym roku posiadali kartę kierowcy, już ponad milion jest przekroczyło 45. rok życia.

Według Olligschlägera, przeciętnie, kierowcy ciężarówek przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, więc branża powinna szykować się na znacznie większy kryzys związany z brakiem kadry.

Niewłaściwa strategia

Turyngeński związek krytykuje przede wszystkim funkcjonujący w Niemczech od lat model biznesowy polegający na zlecaniu transportów podwykonawcom z Europy Wschodniej, którzy oferują bardziej atrakcyjne stawki.

Skutki wieloletniego stosowania takiego schematu działania odczuli już na własnej skórze Austriacy. Nie inwestowali we floty, lecz zlecali usługi przewoźnikom ze Wschodu. Doprowadziło to do oddania sporej części rynku konkurencji. Mimo mniejszych inwestycji w ciężarówki to jednak nie z brakiem floty, lecz z niedoborem kadry branża ma największy problem.

Nawet 5 proc. europejskiej floty nie jest w użyciu właśnie za sprawą braku kierowców – podkreśla Franz Danninger, rzecznik przewoźników z Górnej Austrii i szef firmy Hofmann & Neffe.

Według LTV, przez taką strategię niemieckich przewoźników, ceny frachtów nie były korygowane i pensje kierowców uległy stagnacji.

Powody braku kierowców

Jak podkreśla związek, zawód truckera stał się w Niemczech mniej atrakcyjny w dużej mierze za sprawą niewysokich pensji. Nie są nim zainteresowani ani uczniowie, ani osoby decydujące się na przekwalifikowanie.

Thomas Mutsch, prezes dużej niemieckiej  firmy transportowej wymienia kolejne powody: wysokie koszty zdobycia kwalifikacji (5-6 tys. euro), korki, presję czasu, przepełnione parkingi, sposób, w jaki są traktowani kierowcy przy załadunku i rozładunku, coraz surowsze przepisy krajowe i europejskie oraz tygodnie spędzone z dala od rodziny i przyjaciół.

Nie bez znaczenia dla branży transportowej pozostaje również fakt zniesienia obowiązku służby wojskowej w Niemczech. Wcześniej Bundeswehra była “wylęgarnią” kierowców ciężarówek i uprawnienia w trakcie służby zdobywało rocznie ok. 15 tys. młodych ludzi –  podkreśla prof. Dirk Engelhardt, szef związku BGL (Federalny Związek Transportu Towarów i Logistyki). W 2011 r. niestety zmieniło się to na niekorzyść niemieckich przewoźników.

Coraz więcej zagranicznych kierowców w RFN

Ostatni raport Federalnego Urzędu Transportu Towarowego (BAG) pokazuje, że Niemcy zatrudniają coraz więcej truckerów z zagranicy. “Zatrudnienie pracowników z zagranicy w sektorze transportu drogowego odgrywa coraz większą rolę” – czytamy w raporcie niemieckiego urzędu. Większość wspomnianych kierowców pochodzi z krajów Unii Europejskiej, w szczególności ze Wschodu.

Pod koniec 2016 r. odsetek zagranicznych kierowców w niemieckim transporcie osiągnął rekordowy pułap 15,5 proc. i to głównie za sprawą obywateli krajów członkowskich UE, takich jak Polska, Rumunia, Czechy, Węgry i Bułgaria. W analizowanym okresie (lata 2012-2016) zatrudnienie truckerów z wymienionych wyżej państw podniosło się o kilkaset procent. Wśród zagranicznych kierowców pracujących w Niemczech największy udział mają Polacy (ponad 14 tys.).

Niemieccy eksperci branżowi zdają sobie jednak sprawę z tego, że nie oprą swojego transportu na polskich, rumuńskich czy bułgarskich kierowcach, bowiem bezrobocie w krajach wschodnich wyraźnie maleje, a ich obywatele wolą pozostać i zarabiać na chleb w ojczyźnie.

Transport musi mieć swoją cenę

Według związku DSLV rynek już w tej chwili reaguje na trudną sytuacją podwyższeniem cen transportu i płac.

Jeśli nie uda się przyciągnąć młodych ludzi do branży, grożą nam wąskie gardła w dostawach – podkreśla Matthias Krage z DSLV.

Będą się one wiązały z dłuższymi terminami realizacji usług – dodaje Claus Thomas Bodamer ze związku przewoźników z Saary.

Z kolei LTV podkreśla, że klient musi zdawać sobie sprawę z tego, że transport towarów wiąże się z kosztami, nawet gdy na zamówieniu widnieje “darmowa przesyłka”.

 

Komentarz redakcji:

Transport kosztuje i będzie kosztował coraz więcej, bo staje się “towarem” deficytowym. Międzynarodowe firmy podnoszą już ceny usług przewozowych, by sprostać sytuacji na rynku i realizować swoje usługi na poziomie równym dotychczasowemu. Kryzys na Zachodzie może być szansą dla polskiej branży transportowej na dalszy rozwój i ekspansję. Pod warunkiem, że nasi przedsiębiorcy uporają się z brakiem pracowników szybciej niż ich koledzy z Zachodu.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu