Mohammed Alorabi / Unsplash

Arabia Saudyjska przenosi transport na drogi. 3,5 tys. ciężarówek omija Cieśninę Ormuz

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Saudyjska, kontrolowana przez państwo spółka wydobywcza Ma’aden uruchomiła awaryjny transport lądowy na dużą skalę. Dziennik "Wall Street Journal" informuje, że firma wykorzystuje dziś około 3500 ciężarówek do przewozu nawozów do portów nad Morzem Czerwonym. To odpowiedź na zakłócenia w rejonie Cieśniny Ormuz, które zmusiły producentów z Zatoki Perskiej do szukania alternatywy dla standardowej trasy morskiej.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

W normalnych warunkach Ma’aden wysyła swoje produkty mineralne z portów w Zatoce Perskiej przez Cieśninę Ormuz. Eskalacja napięć z Iranem sprawiła jednak, że eksporterzy zaczęli szukać innych szlaków transportowych.

Prezes Ma’aden, Bob Wilt, powiedział dziennikowi “Wall Street Journal”, że flota była zwiększana etapami — od 600 ciężarówek, przez 1,6 tys. i 2 tys., aż do około 3,5 tys. pojazdów. Ciężarówki pracują niemal przez całą dobę, a w każdej z nich jeździ dwóch kierowców.

Nowy korytarz logistyczny firma zorganizowała w ciągu dwóch tygodni. Ma’aden wysłał menedżerów do portów nad Morzem Czerwonym i zakontraktował przewoźników kolejowych oraz drogowych. Celem jest likwidacja zaległości eksportowych do końca maja.

To rozwiązanie wiąże się jednak z wysokimi kosztami. Jak przyznał Wilt, wiele ciężarówek wraca z portów pustych, choć wyższe ceny surowców pozwoliły częściowo zrekompensować dodatkowe wydatki na transport. Ma’aden ustawił także wzdłuż trasy prefabrykowane magazyny i dostosował sprzęt do przewozu kwasu siarkowego — kluczowego składnika wykorzystywanego przy produkcji fosforanów — w cysternach ze stali nierdzewnej.

Trasa przez Morze Czerwone może zostać na dłużej

Zmiany nie dotyczą wyłącznie Ma’aden. Według “Wall Street Journal” porty, kolej i infrastruktura drogowa w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Omanie są coraz częściej wykorzystywane jako alternatywne korytarze transportowe, które mają ograniczyć zależność regionu od Cieśniny Ormuz.

Z danych firmy monitorującej ruch statków Kpler, przytoczonych przez dziennik, wynika, że ładunki fosforanów wysłane z portu Yanbu nad Morzem Czerwonym dotarły już m.in. do Dżibuti, Tajlandii i Argentyny. Jeśli ten kierunek się utrwali, może zmienić sposób, w jaki towary z regionu Zatoki trafiają na rynki eksportowe — zwiększając znaczenie transportu lądowego i presję na przepustowość infrastruktury.

Wilt zasugerował, że Ma’aden chce utrzymać tę opcję także po ustąpieniu obecnych zakłóceń.

– Pokazaliśmy, na co nas stać. Teraz trzeba to wzmocnić i utrzymać stały dostęp do Morza Czerwonego – powiedział Wilt dziennikowi “Wall Street Journal”.

Tagi:

Zobacz również