Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zamierza opracować Czarną Księgę dotyczącą bezprawnych praktyk utrudniających delegowanie pracowników. Namawia więc właścicieli firm, by zgłaszali wszystkie bariery, z jakimi spotkali się na rynkach Wspólnoty. Eksperci przekonują, że jest co zgłaszać. – W tym jednostronnym, protekcjonistycznym podejściu wyróżniają się przede wszystkim Francja i Belgia – mówi dr Marcin Kiełbasa, prawnik Inicjatywy Mobilności Pracy, organizacji, która będzie współpracować przy tworzeniu Księgi.

MPiT w sposób ciągły monitoruje sytuację na wspólnym rynku i zbiera informacje dotyczące wszelkich ograniczeń. Z naszego doświadczenia wynika, że kluczowe dla powstania Księgi będą jednak informacje przekazywane przez przedsiębiorców prowadzących działalność transgraniczną. Bez ich udziału nie będziemy w stanie stworzyć pełnego obrazu aktualnych problemów związanych z realizacją czterech podstawowych swobód na wspólnym rynku – podkreśla minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

– Informacje, które otrzymamy od przedsiębiorców, zostaną użyte dla ochrony ich interesów. Czarna Księga będzie też ważnym elementem wspierającym argumentację Polski na rzecz przeciwdziałania protekcjonistycznym praktykom stosowanym przez niektóre państwa członkowskie – dodaje.

Ministerstwo zapewnia, że zapewni pełną anonimowość przedsiębiorcom, którzy zgłoszą skargi. Można je przesyłać na adres: SekretariatDSE@mpit.gov.pl.

W komunikacie resortu podane zostały przykłady działań, jakie godzą w cztery kluczowe swobody wspólnego, europejskiego rynku (przepływu towarów, osób, usług i kapitału) i które mogą być uważane za niedozwolone bariery: – wymóg dodatkowych zgłoszeń / rejestracji, – wytyczne dotyczące jakości produktów, – wymogi związane ze znajomością języka, – wymogi nakładane wskutek działalności związków zawodowych, – dodatkowe opłaty/podatki, – szczególnie wysokie kary dla przedsiębiorców zagranicznych, – nadmierne, uciążliwe kontrole przedsiębiorców zagranicznych.

Francja i Belgia niechlubnymi liderami

Ministerstwo chce wykorzystać informacje zebrane w Czarnej Księdze podczas negocjacji w instytucjach unijnych i tworzenia nowego prawa. Dr Maciej Kiełbasa wskazuje jednak również na to, że mogą się one przydać podczas walki z Dyrektywą o delegowaniu w Trybunale Sprawiedliwości. Przypomnijmy, że Polska złożyła do niego skargę w październiku ubiegłego roku. Do tej pory jednak nie zapadł wyrok.

Dyrektywa o delegowaniu choć weszła już w życie, to zacznie obowiązywać po okresie implementacji, który kończy się w 2020 r. Niektóre kraje jednak „wyszły już przed szereg” i zaczęły ją egzekwować. Co gorsza, niektóre robią to nawet w odniesieniu do transportu, choć ten nie jest nią objęty, przynajmniej do czasu powstania Pakietu Mobilności.

W tym jednostronnym, protekcjonistycznym podejściu wyróżniają się przede wszystkim Francja i Belgia. Ta pierwsza bardzo ostro traktuje w ogóle ideę pracy delegowanej. Twierdzi, że jest ona źródłem pewnych patologii na rynku. Niestety, mówiąc o niej w ten sposób do tego samego worka wrzuca z jednej strony pracę nierejestrowaną i fałszywe samozatrudnienie, z drugiej również samo delegowanie. A to zupełnie różne rzeczy – zauważa przedstawiciel Inicjatywy Mobilności Pracy.

– Belgia również prezentuje bardzo protekcjonistyczne podejście. Widać to choćby na przykładzie pracowników budowlanych. Tamtejsze władze zauważyły, że pracownicy delegowani w tej branży stanowią kilkadziesiąt procent. I próbuje z tym walczyć. Na przykład dość otwarcie deklaruje dopłaty do pewnych obciążeń ubezpieczeniowych, udzielane przez rząd belgijski, albo lokalne rządy, czyli waloński, flamandzki albo brukselski – dodaje.

Takie działania poważnie odbijają się na działalności polskich przedsiębiorców. Bezpośrednio i pośrednio.

Jak wiemy od członków Inicjatywy, kontrole w Belgii prowadzone są co prawda w przedsiębiorstwach delegujących, rykoszetem dostają jednak firmy lokalne, które korzystają z ich usług. W jaki sposób? Otóż czasami wywierana jest na nie presja, nieformalna, by tę współpracę zakończyły lub ograniczyły. Bo dzięki temu nie będą mieć problemów w przyszłości – zauważa dr Kiełbasa.

Argument trudny do zbicia

Ministerstwo nie tylko zachęca do uczestniczenia w tworzeniu Czarnej Księgi. Przypomina również o tym, że przedsiębiorcy mogą dociekać sprawiedliwości za pomocą bezpłatnego systemu SOLVIT. I mocno ich do tego zachęca, bowiem brak takich skarg jest traktowany przez Zachód jako oręż w politycznej walce.

Unijni rozmówcy argumentują, że brak konkretnych przykładów oznacza brak rzeczywistych problemów. Koronnym argumentem, które słyszy administracja od partnerów z UE jest to, że brakuje skarg przedsiębiorców do KE (poprzez SOLVIT, czy w systemie skargowym Komisji). Brak zgłoszeń traktowany jest jako brak problemu i trudno z tym twierdzeniem skutecznie polemizować – przekonuje resort.

Skargę do SOLVIT-u można złożyć albo osobiście, w krajowym oddziale, albo poprzez mail (we własnym języku, nie ma obowiązku używania np. angielskiego). Korzystanie z jego usług jest bezpłatne.

Przykładowa sprawa, rozwiązana przez SOLVIT

Firma z Liechtensteinu zawarła umowę dotyczącą przewozu gotówki na terenie Włoch. Firma ma siedzibę w Liechtensteinie, a jej pracownicy mają pozwolenie na broń wymagane zgodnie z unijnymi przepisami. Włoski urząd stwierdził jednak, że firma nie ma prawa świadczyć usług we Włoszech, ponieważ ma siedzibę w kraju, który nie należy do UE. SOLVIT wyjaśnił, że choć Liechtenstein nie należy do UE, to w zawarł z UE odpowiednie umowy, które w tym konkretnym przypadku gwarantują firmie z Liechtensteinu takie same prawa jak firmom z UE. Zezwolenie na przewóz gotówki we Włoszech zostało wydane tydzień później.

Źródło: ec.europa.eu/solvit

Fot. Pixabay/inkflo

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu