Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Większość liderów łańcucha dostaw działających na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych w dużym stopniu polega na partnerach z Azji, jeśli chodzi o produkcję. Obserwują oni stale trendy na rynku transpacyficznego frachtu lotniczego i kontenerowego w kierunku wschodnim. Łańcuch dostaw ma kluczowe znaczenie dla utrzymania produkcji, a zmagania z wysokimi stawkami i epidemią COVID-19 sprawiają, że płynne zarządzanie łańcuchem stanowi coraz większe wyzwanie. Dlatego jest kilka powodów, dla których Europa Wschodnia powinna stać się obiektem zainteresowania firm.

Od ubiegłego roku przedsiębiorstwa w Stanach Zjednoczonych strategicznie zarządzają ciągle zmieniającymi się stawkami celnymi nakładanymi na towary importowane do Stanów Zjednoczonych z Chin. Dyrektorzy finansowi coraz częściej zwracają uwagę na wpływ wyższych kosztów na wyniki finansowe. Zgodnie z analizą Tariffs Hurt the Heartland, w październiku 2019 roku wojna handlowa pochłonęła dodatkowe 7,2 mld dolarów z powodu stawek celnych. To oznacza wzrost o 1 mld dolarów od października 2018 roku.

Następnie przyszedł rok 2020 i COVID-19 zawładnął światem. Fabryki w Chinach stanęły, ich pracownicy schronili się w domach. Kontenery zaczęły się piętrzyć w dokach azjatyckich portów. To sprawiło, że zależność od towarów produkowanych w Chinach, które po prostu przestały być dostępne, stała się namacalna. „Foreign Policy” w artykule opublikowanym w sieci podaje np., że amerykańskie firmy podejmujące wysiłki na rzecz zwiększenia produkcji wentylatorów zderzyły się z trudnościami związanymi z pozyskaniem niezbędnych części z chińskich zakładów i innych źródeł.

Amerykanie jeszcze się wahają

Dobrą wiadomością dla właścicieli przedsiębiorstw i konsumentów jest to, że porty pozostają otwarte, a przepływ ładunków istnieje mimo światowego kryzysu zdrowotnego i stawek celnych. Wyzwaniem dla przedsiębiorstw jest obecnie to, jak utrzymać ładunki w ruchu i jakim kosztem. Artykuły na ten temat napisało kilku ekspertów, cytując te i inne pytania zadawane przez biznesmenów. 

Artykuł zatytułowany „China is the Next China”, opublikowany przez Geopolitical Futures, sugeruje, że amerykańskie firmy prowadzące działalność w Chinach nie są gotowe do przeprowadzki. Artykuł zręcznie przedstawia historię tego, jak relacje doprowadziły świat handlu do punktu, w którym się obecnie znajduje, czyli do sytuacji znacznej zależności od Chin. Artykuł słusznie stwierdza, że większość łańcuchów dostaw będzie musiała nadal polegać na towarach z Chin i płacić ceny, jakie Chińczycy dyktują.

W artykule przytoczono ankietę przeprowadzoną przez Amerykańską Izbę Handlową w Chinach. Firmy prowadzące działalność w tym kraju zostały zapytane, czy aktywnie rozważają przeniesienie niektórych lub wszystkich operacji za granicę. 55 proc. badanych odpowiedziało, że jest za wcześnie, aby to stwierdzić.

Może nadszedł czas, aby poszukać możliwości gdzie indziej, skoro tutaj zmagamy się z kryzysem i mamy wreszcie czas na przegląd procesów i strategii?

Europa Wschodnia rozwija się mimo kryzysu

Obecne warunki rynkowe sugerują, że nadchodzi dobry czas dla biznesu w Europie Wschodniej. Kraje takie jak Słowacja, Czechy, Węgry i Polska są jednymi z najszybciej rozwijających się państw świata. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Polska była najszybciej rozwijającą się gospodarką w Europie po kryzysie. A teraz zestawmy to z programem ramowym Unii Europejskiej „Horyzont 2020” wspierającym rozwój klimatu gospodarczego korzystnego dla przemysłu.

Oto kilka powodów, dla których uważamy, że firmy powinny zainteresować się Europą Wschodnią:

Żadnej polityki

To jest rok wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Obecny prezydent już teraz naciska, by ukarać Chiny nie tylko za stawki celne, ale za pandemię COVID-19. W tych wyborach walka będzie się toczyć raczej o to, kto wymierzy Chinom więcej sprawiedliwości, a to, kto wygra w listopadzie, wydaje się być kwestią drugorzędną.

Koszt

Podczas gdy odwrót od produkcji towarów w Chinach oznacza mniej polityki dla producenta w Stanach Zjednoczonych, stawki celne i wyższe koszty oznaczają niższy zwrot dla firm, które po prostu chcą utrzymać łańcuchy dostaw i sprzedaż. Warto zastanowić się nad tym, co wspomniane kraje mogą wnieść do tej układanki. Polityczny klimat i niższe koszty to dwie rzeczy na plus.

Cena i fachowość

Koszt związany z utrzymaniem siły roboczej ma podstawowe znaczenie w sektorze produkcji. Według strony internetowej Eurostatu najniższe płace w Europie w 2018 r. były w bloku wschodnim, w tym w Polsce, Bułgarii, na Łotwie i Litwie. Technologia dociera do tych krajów w zdumiewającym tempie. Na przykład w Rumunii na każde 1000 mieszkańców przypada 6 programistów. Obecnie w Europie jest ponad 5,7 miliona profesjonalnych programistów, co oznacza wzrost o 200 tys. w ciągu ostatniego roku. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych jest ich 4,4 miliona.

Dostęp

Wielu menedżerów łańcucha dostaw odpowiada za towary, które są sprzedawane w Europie, a produkowane w Chinach. Być może zamiast tylko obserwować warunki w portach w Hamburgu, Antwerpii i Rotterdamie, powinni bliżej przyjrzeć się tzw. Nowemu Jedwabnemu Szlakowi, czyli bezpośredniemu połączeniu kolejowemu między Chinami a Polską. Łączy on port śródlądowy Xi’an z polskim węzłem intermodalnym w Sławkowie. Różnice w rozstawie torów sprawiają, że wymagana jest wymiana taboru na granicy Ukrainy lub Białorusi. Niemniej jednak opcja przeładunku w sercu Polski pozwala szybciej dostarczyć towar na rynek, co może mieć wpływ na pozyskanie nowego klienta. Kontenerowa linia kolejowa zapewnia również połączenie z Portem Gdańsk, dzięki czemu można ją wykorzystać do dostarczania chińskich ładunków do Skandynawii.

Zasoby

Kraje te odznaczają się stabilnym dostępem do zasobów naturalnych, takich jak drewno, gaz ziemny, cynk, węgiel, siarka, rudy, miedź itp. Dysponują one także infrastrukturą. Jak wspomniano powyżej, chińska inicjatywa „Belt and Road Initiative” czyni z Europy stację docelową dla chińskich pociągów podróżujących Nowym Jedwabnym Szlakiem.

Czas na dywersyfikację globalnych łańcuchów dostaw

Amerykańskie przedsiębiorstwa zmieniają swoje globalne łańcuchy dostaw, a Europa Wschodnia będzie jednym ze składników ich przyszłego sukcesu. Przykład? Tony Short jest dyrektorem łańcucha dostaw w Wieland Designs w Goshen w stanie Indiana. Oto jego słowa:

Kiedy szukaliśmy dostawcy dla nowej linii produktów, głupotą byłoby nie zdecydować się na Chiny. Jednak w końcu znaleźliśmy świetną opcję w Polsce. Udało nam się nawiązać współpracę z uznaną polską grupą, która dostarcza wysokiej jakości produkty w konkurencyjnych cenach. Dokładnie tego potrzebowaliśmy”.

Ponieważ coraz więcej naszych klientów pracuje nad dywersyfikacją swoich globalnych łańcuchów dostaw, oferujemy im wsparcie w zakresie transportu towarów i związanych z tym wymogów. W czasie, gdy budują wartościowe relacje z logistykami z Europy Wschodniej w celu nawiązania długoterminowej i korzystnej współpracy.

Fot. Pixabay/TheDigitalWay

aplikacja, Trans.INFO

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu