W okresie od lipca 2011 roku do końca marca bieżącego roku z kar nakładanych na kierowców za brak opłat e-myta uzbierała się kwota w wysokości 20,5 mln zł. Pojedyncze grzywny wynosiły nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. A to dlatego, że kierowca za brak środków na koncie płaci po 3 tys. zł za każdą miniętą bramownicę.
Z opinią Naczelnej Rady Adwokackiej powinni zgodzić się kierowcy. Zdaniem prawników, przepis mówiący o karaniu "kierującego pojazdem samochodowym za przejazd po drodze krajowej” jest zbyt ogólnikowy i narusza art. 42 ust. 1 konstytucji. Niedoprecyzowany zapis wykorzystuje organ nakładający karę, "stosując bezpodstawnie wykładnię rozrzeszającą" i uznając, że określenie "przejazd" widniejące w ustawie, oznacza pokonanie odcinka drogi pomiędzy jedną a druga bramownicą.
W efekcie, kierowca poruszający się jedną drogą jest karany wielokrotnie za ten sam czyn. Mijając kolejne urządzenia kontrolne podbija kwotę grzywny. Dla NRA jest to oczywiste naruszenie zasad prawa. Wątpliwości budzi także kwestia tego, kto podlega karze. Odpowiedzialności prawnej podlega kierowca pojazdu, zaś obowiązek uiszczenia opłaty spoczywa na jego pracodawcy.
Pojawia się także istotne pytanie: co stanie się z pobranymi karami jeśli dojdzie do uznania art. 13 ust. 1 ustawy o drogach publicznych za niezgodny z ustawą zasadniczą? Firmy i kierowcy, którzy opłacili grzywne musieliby indywidualnie wnosić o zwrot pieniędzy na drodze sądowej. Mając jednak na uwadze, iż ponad 90% skarg jest odrzucana przez trybunał jako niezasadne, odzyskanie pieniędzy mogłoby być ciężką przeprawą.
Ministerstwo Transportu dostrzega problem i od miesięcy toczą się tam prace nad zmianą przepisów. Rozważane jest wprowadzenie kar o wysokości uzależnionej od czasu jazdy bez wniesienia opłaty, co wyeliminowałoby bramownice. Pod uwagę brane jest także przeniesienie odpowiedzialności z kierowcy na właściciela pojazdu.
To jednak nie koniec kłopotów z e-mytem. Sporym problemem okazuje się być procedura przymusowej wymiany viaBOX-ów. Starsze urządzenia, nawet jeśli znajdują się na nich środki pieniężne, mogą zostać zablokowane w trakcie jazdy po trasie objętej e-mytem. By móc jechać dalej, kierowca musi zamknąć zablokowane konto, podpisać aneks do umowy i wpłacić 120 zł kaucji (ponieważ poprzednia przepada na rzecz Skarbu Państwa). Dopiero wtedy kierowca otrzyma nowe urządzenie oraz zwrot środków zgromadzonych na zablokowanym boxie. Procedura jest zatem uciążliwa, szczególnie ze względu na konieczność ponownego wypłacenia kaucji oraz brak dostępu do środków z konta do czasu, aż przelew nie dojdzie na rachunek lub kartę kredytową zainteresowanego.
Kierowcy, którzy nie używali viaBOXu przez okres 15 miesięcy i nie zwrócili go w tym czasie, mogą spotkać się z przykrą niespodzianką na trasie. Ich urządzenie zostaje automatycznie wyrejestrowane z systemu a kaucja nie podlega zwrotowi. Opeartor systemu viaTOLL podkreśla, że informują użytkowników o zbliżającym się terminie wygaśnięcia umowy, telefonicznie lub mailowo.
GDDKiA wraz z operatorem systemu pracują nad mniej uciążliwymi procedurami postępowania w takich przypadkach.
źródło: gazetaprawna.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









