Hapag-Lloyd

Hapag-Lloyd mocno podnosi prognozy. Stawki spot napędzają wyniki armatorów

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Hapag-Lloyd wyraźnie poprawił prognozę finansową na 2026 r. Niemiecki armator wskazuje na silniejszy popyt na przewozy kontenerowe i rosnące stawki spot. Podobny sygnał wysłał wcześniej Maersk, co może świadczyć o szerszej poprawie sytuacji na rynku żeglugowym.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Najważniejsze informacje:

  • Hapag-Lloyd podniósł prognozę EBITDA na 2026 r. do 2,7–3,7 mld dol., wskazując na silny popyt i wzrost stawek spot.
  • Prognoza EBIT niemieckiego armatora wzrosła do przedziału 0,1–1,1 mld dol.
  • Podobną korektę ogłosił wcześniej Maersk, który oczekuje EBITDA na poziomie 8–10 mld dol.
  • Sygnały odbicia stawek frachtowych widać także w wynikach i komentarzach CMA CGM.
  • Podwyżki prognoz mogą świadczyć o szerszej poprawie koniunktury na rynku przewozów kontenerowych.

Niemiecka grupa zakłada obecnie, że jej EBITDA w 2026 r. znajdzie się w przedziale od 2,7 do 3,7 mld dol. W poprzedniej prognozie dolna granica wynosiła zaledwie 1,1 mld dol., a górna 3,1 mld dol. Oznacza to, że minimalny oczekiwany wynik został podniesiony aż o 1,6 mld dol.

Znacznie lepiej wyglądają także przewidywania dotyczące EBIT. Hapag-Lloyd oczekuje obecnie wyniku od 0,1 do 1,1 mld dol. Wcześniejsze założenia dopuszczały stratę sięgającą 1,5 mld dol., przy maksymalnym zysku na poziomie 0,5 mld dol.

Armator wyjaśnił, że korekta wynika z “ostatnio silnego popytu rynkowego” oraz wyraźnego wzrostu stawek frachtowych na rynku spot.

W przeliczeniu na europejską walutę Hapag-Lloyd prognozuje EBITDA w wysokości od 2,3 do 3,2 mld euro. Poprzedni przedział wynosił od 0,9 do 2,6 mld euro. Prognoza EBIT została natomiast podniesiona z zakresu od minus 1,3 mld euro do 0,4 mld euro, do poziomu od 0,1 do 1 mld euro.

Maersk również liczy na znacznie lepszy rok

Hapag-Lloyd jest drugim w ciągu dwóch tygodni dużym europejskim armatorem, który zdecydował się na istotną poprawę prognoz. Pod koniec czerwca podobny ruch wykonał Maersk, przy czym skala korekty duńskiej grupy była jeszcze większa.

W scenariuszu bazowym Maersk podniósł prognozę EBITDA z 4,5–7 mld dol. do 8–10 mld dol. Zmiana objęła również EBIT. Zamiast wcześniejszego przedziału od straty w wysokości 1,5 mld dol. do zysku na poziomie 1 mld dol. spółka przewiduje obecnie dodatni wynik od 2 do 4 mld dol.

Duński armator poprawił także oczekiwania dotyczące wolnych przepływów pieniężnych. Wcześniej zakładał wynik na poziomie co najmniej minus 3 mld dol., obecnie mówi o co najmniej minus 1,5 mld dol.

Podobnie jak Hapag-Lloyd, Maersk uzasadnił zmianę utrzymującym się popytem na transport kontenerów oraz trwałym wzrostem stawek spot, szczególnie na trasach z Dalekiego Wschodu.

Grupa oczekuje obecnie, że globalny rynek kontenerowy urośnie w 2026 r. o około 4 proc. Poprzednio prognozowała wzrost w przedziale od 2 do 4 proc.

CMA CGM dostrzega odbicie stawek

Pozostali najwięksi armatorzy nie zdecydowali się jeszcze na podobne podwyżki całorocznych prognoz, jednak również w ich komunikatach widać sygnały zmiany sytuacji rynkowej.

CMA CGM poinformował, że w pierwszym kwartale średni przychód z przewozów morskich w przeliczeniu na TEU spadł rok do roku o 9,8 proc., do 1351 dol. EBITDA segmentu żeglugowego obniżyła się z 2,5 do 1,5 mld dol. Wyniki te odzwierciedlały słabsze stawki frachtowe notowane na początku roku.

Francuska grupa zaznaczyła jednak, że pod koniec kwartału stawki spot zaczęły rosnąć. Jednocześnie wolumen przewiezionych kontenerów zwiększył się o 1,5 proc., osiągając 5,9 mln TEU.

Tagi:

Zobacz również