Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Przełom lat 80. i 90. przyniósł rewolucyjne zmiany na mapie Europy. Rozpadała się Sowiecka Rosja i powstało wiele nowych państw, z których część aspirowała do Wspólnoty Europejskiej. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej nastąpił żywiołowy rozwój firm, także transportowych.

Przedsiębiorstwa przewozowe zakładali kierowcy, byli dyrektorzy, a także ludzie spoza branży. Niskie koszty działalności powodowały, że prywatne, nowo powołane przedsiębiorstwa były bardzo konkurencyjne na zagranicznym rynku. 

Już w 1993 roku udział polskich przewoźników w międzynarodowym transporcie pomiędzy Polską i Niemcami sięgnął 73,5 proc. W przewozach pomiędzy Czechami i Słowacją a Niemcami udział przewoźników z państw słowiańskich sięgnął 78,1 proc. 

Popyt na przewozy międzynarodowe przekraczał oczekiwania. Jeden z polskich kierowców wspominał, że na parkingu w Niemczech trudno było spać w kabinie ciężarówki, ponieważ bez przerwy dobijali się kontrahenci szukający przewoźnika chętnego na kurs do Rosji. – Gotowi byli płacić każde pieniądze – wspominał. 

Udział transportu samochodowego w pracy przewozowej Polski, Węgier, Słowenii i Estonii w 1985 roku wynosił 27 proc., w 1990 roku był o 5 punktów proc. większy, a w 1995 roku osiągnął 45 proc. Według danych Europejskiej Konferencji Ministrów Transportu, w 1996 roku w Polsce działało 75 tys. firm transportowych, na Węgrzech 60 tys., w Czechach 35 tys., na Słowenii 9 tys., Estonii 3,5 tys.

Największe państwo regionu – Polska – szybko stało się ważnym krajem transportowym. Liczba jazd pomiędzy Polską i Niemcami wzrosła z 1,75 mln w 1996 roku do 3,1 mln w 2001 roku.

Fot. Wikimedia/High Contrast CC SA 2.0

Zobacz najciekawsze odcinki „Historii transportu”:

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu