Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Związek pracodawców „Transport i Logistyka Polska” negatywnie ocenił propozycje, które przygotował niemiecki europoseł Ismail Ertug (na zdjęciu) z Komisji Transportu. Ertug jest jednym ze sprawozdawców w sprawie projektu Pakietu Mobilności. Część przygotowana przez niego dotyczy dostępów do zawodu przewoźnika drogowego i do międzynarodowego rynku przewozów rzeczy. W czwartek Komisja Transportu będzie głosować nad propozycjami, które następnie zostaną przedstawione na sesji całego Parlamentu Europejskiego.

Dokument przygotowany przez europosła Ertuga (należącego do grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów) to jedno z trzech sprawozdań, które w najbliższy będą przedmiotem debaty w Komisji Transportu. Kolejne dwa przygotowują Wim Van de Camp z Holandii oraz Merja Kyllonen z Finlandii. Zasadniczo projekty przedstawione przez europosłów-sprawozdawców dotyczą delegowania kierowców, czasu prowadzenia pojazdu i czasu odpoczynku oraz kabotażu. Te bowiem sprawy zostały odrzucone na przez Parlament Europejski na sesji w lipcu i zostały wówczas odesłane do Komisji Transportu, w celu wypracowania nowych kompromisów.

Jeżeli europosłowie z Komisji je przyjmą w najbliższy czwartek, a potem zatwierdzi je cały Parlament, staną się jego stanowiskiem w ostatnim etapie negocjacji w sprawie Pakietu Mobilności.

Ismail Ertug upolitycznił sprawozdanie

Związek TLP Polska ocenia, że sprawozdanie europosła Ertuga cechuje bardzo duże upolitycznienie. „Zamiast precyzyjnych sformułowań powoływane są publicystyczne określenia. Dla przykładu znaczna część poprawek uzasadniana jest przeciwdziałaniem nie zdefiniowanemu prawnie zjawisku letter boxów” – czytamy w komunikacie TLP. Letter boxy, czyli tzw. firmy-skrzynki pocztowe, zgodnie z sfinansowanymi przez Unię Europejską badaniami, zakładane są głównie na terenie Wielkiej Brytanii. Ich ogólna liczba nie jest większa niż ułamek procenta z 543 tys. firm wykonujących transport drogowy – podkreśla TLP.

– Z bardzo dużym zaskoczeniem i przykrością stwierdzamy, iż zamiast kompromisowych propozycji (rozsądnie wyważających z jednej strony interesy pracowników sektora transportu drogowego związane z warunkami socjalnymi, a z drugiej strony potrzeby i możliwości europejskiej gospodarki), otrzymaliśmy rozwiązania bardzo daleko odbiegające od celów przedstawionych przez Przewodniczącego Komisji Jean Claude Juncker’a – komentuje Maciej Wroński, prezes TLP.

Jego zdaniem, to rozwiązania mające na celu głównie ochronę rynków wewnętrznych przed zagraniczną konkurencją z innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Według TLP, propozycje Ismaila Ertuga de facto cofają Unię Europejską w obszarze transportu drogowego o co najmniej 20 lat. Zawężają też możliwość świadczenia usług na jednolitym unijnym rynku do przewozów dwustronnych.

– Co po wejściu w życie tych przepisów ma zrobić przewoźnik wyspecjalizowany w międzynarodowych przewozach drogowych, który niejednokrotnie przez wiele lat budował flotę pod obsługę konkretnego europejskiego klienta, jest związany długoterminowymi kontraktami lub ma specjalistyczny tabor, którego nie będzie w stanie efektywnie (lub w ogóle) wykorzystać wyłącznie w przewozach krajowych lub dwustronnych?! – pyta retorycznie szef TLP.

Brak jakiejkolwiek analizy

TLP ma także inne zastrzeżenia do opracowania przygotowanego przez Ertuga. Wytyka europosłowi manipulację faktami, nieuzasadnione rozszerzenie zakresu regulacji będących przedmiotem sprawozdania rozporządzeń, wprowadzenie rozwiązań o daleko idących negatywnych skutkach społeczno-gospodarczych, a także bardzo wysokie koszty związane z ich wdrożeniem.

Dla przykładu sprawozdanie przewiduje obowiązek skanowanych umów o pracę ponad 3 milionów obywateli europejskich zatrudnionych w transporcie drogowym i przesyłania ich do połączonych w europejską sieć krajowych rejestrów elektronicznych!” – czytamy w stanowisku TLP.

Do listy grzechów europosła-sprawozdawcy TLP dokłada ponadto brak analizy dotyczącej skutków społeczno-gospodarczych dla Unii Europejskiej w związku z zaproponowanymi rozwiązaniami. „Nasze przerażenie budzi fakt nie przeprowadzenia jakiejkolwiek analizy, nie mówiąc już o podstawowej analizie „cost-benefit” – czytamy w stanowisku związku.

Szczegółowe stanowisko do poszczególnych poprawek zaproponowanych przez europosła Ertuga, TLP przekazało dzisiaj europosłom wchodzącym w skład Komisji Transportu i Turystyki.

Przewoźnicy szykują protest

Z kolei Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych zamierza wspólnie z innymi organizacjami transportowymi protestować w czwartek pod Parlamentem Europejskim. Akcja jest  inicjatywą stowarzyszeń transportowych skupionych m.in. w IRU np. Stowarzyszenia Bułgarskich Przedsiębiorstw Transportu Międzynarodowego i Drogowego AEBTRI oraz rumuńskiego UNTRR. Demonstracja ma na celu wprowadzenie poprawek w projekcie Pakietu Mobilności, dzięki którym zostanie utrzymana konkurencyjność przedsiębiorstw z branży międzynarodowego transportu drogowego.

ZMPD sprzeciwia się objęciu międzynarodowego transportu drogowego przepisami o delegowaniu pracowników, bezwzględnemu zakazowi odbioru odpoczynku tygodniowego w kabinie pojazdu, czy też obowiązkowym powrotom kierowców i pojazdów do kraju rejestracji siedziby firmy” – czytamy na stronie Zrzeszenia.

W proteście zapowiedziały też udział dwie największe organizacje przewoźników z Rumunii – UNTRR i FORT. Jak podaje UNTRR w pikiecie będzie mogło wziąć udział łącznie 600 osób i 11 ciężarówek.

Z kolei FORT w swoim stanowisku napisał, że ograniczenie kabotażu przez wprowadzenie okresu „odstąpienia” doprowadzi do ograniczenia wyborów biznesowych i ewentualnego wykluczenia zleceń transportowych, co spowoduje straty finansowe. Dlatego stanowisko rumuńskich europosłów powinno być negatywne dla ograniczenia kabotażu. Także w przypadku wprowadzenia okresu odstąpienia wynoszącego 5 dni (lub dowolnego innego okresu) zanim inne operacje kabotażowe mogą być przeprowadzone w tym samym kraju z tym samym pojazdem – rumuńscy europosłowie powinni głosować przeciw.

FORT  apeluje też o “nie” dla powrotu kierowców w domu co najmniej raz na cztery tygodnie oraz “nie” – dla stosowania zasad delegowania do transportu drogowego.

Fot. S&D

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu