Masz newsa? Powiedz nam o tym!

W cyklu dotyczącym zapisów i klauzul z umów, które są niebezpieczne lub ryzykowne dla przewoźników, tym razem przypadek kar za niemożliwe do spełnienia warunki. Do zlecenia można wpisać każde postanowienie, a możliwości negocjacyjne przewoźnika są z kolei ograniczone i sprowadzają się zazwyczaj do decyzji „biorę” lub nie. I chociaż „papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko”, to weryfikacja skuteczności takich kreatywnych zapisów i dokonywanych na ich podstawie potrąceń na etapie sądowym wygląda już inaczej.

Wprowadzenie nakazów, zakazów i do nich przyporządkowanych kar umownych na każdą okazję wydaje się być już nagminną praktyką. Zleceniodawcy zapominają, że kara umowna mimo iż nie musi być powiązana z ich szkodą, to może być zastrzeżona jedynie na okoliczności, za które przewoźnik ponosi odpowiedzialność według przepisów ogólnych. Nie można więc przyjąć, że będzie on odpowiedzialny za postanowienia, które od początku są niemożliwe do zrealizowania, ani niedopełnienie obowiązków, które nastąpiło z winy samego zleceniodawcy.

Kara umowna – przykład zapisu

„Zleceniodawca będzie uprawniony do nałożenia kary umownej na przewoźnika w wysokości 50 tys. euro w razie niezrealizowania przez przewoźnika  minimalnego limitu kilometrów w miesiącu, określonego w pkt. 3 umowy.”  

W zależności od wartości podanego limitu kilometrów i postępowania zleceniodawcy i przewoźnika możemy mówić o innej klasyfikacji prawnej i skutkach.

Niemożliwe od początku

Jeżeli limit kilometrów został określony obiektywnie na takim poziomie, że przewoźnik nie miał szans na jego realizację, nawet przy dołożeniu wszelkich starań (np. ze względu na czas jazdy i przepisy o czasie pracy kierowcy), a ma zakaz podzlecania, to należy uznać, że mówimy o zobowiązaniu niemożliwym pierwotnie. Oznacza to, że skoro zgodnie z art. 387 § 1 Kodeksu cywilnego „Umowa o świadczenie niemożliwe jest nieważna”, to kara umowna zastrzeżona w tej umowie także będzie nieważna. Przewoźnik nie będzie też ponosić odpowiedzialności za ewentualne roszczenia odszkodowawcze zleceniodawcy.

Niemożliwy z winy zleceniodawcy

Inaczej będzie przedstawiać się sytuacja, gdy limit został określony na realnym poziomie, ale to zleceniodawca nie zapewnił wystarczającej liczby zleceń do zrealizowania limitu. Inna sytuacja, to gdy zlecenia ze względu na odległości i czas przejazdu lub ograniczenia wynikające z czasu jazdy kierowcy, obiektywnie nie pozwoliły „wyjeździć kilometrów”. W obu tych przypadkach mówimy o niewykonaniu obowiązku z winy zleceniodawcy.

Trzeba przy tym pamiętać, że sam argument „nieatrakcyjności” czy „nieopłacalności” tras nie obroni przewoźnika. Jeżeli więc za naruszenie umowy odpowiada sam zleceniodawca (uprawniony do nałożenia kary umownej), to brak jest przesłanki odpowiedzialności przewoźnika i taka kara umowna jest bezzasadna.

Trzeba jednak się liczyć także z sytuacją, w której niezrealizowanie limitu nastąpi z winy przewoźnika – czyli mimo otrzymywania zleceń na odpowiednią liczbę kilometrów możliwych do realizacji zgodnie z przepisami. Wówczas trzeba liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z umowy.

W ramach cyklu „umowy-pułapki” prezentujemy analizy budzących wątpliwości zapisów z umów i zleceń przewozowych. Jeśli natrafili Państwo na klauzule, które wydają się ryzykowne lub niebezpieczne dla przewoźnika, można samą ich treść oraz zapis dotyczący ewentualnych kar przesłać na adres mailowy: umowa-pulapka@trans.info.

Jednocześnie dla Państwa bezpieczeństwa prosimy nie podawać nazw firm spedycyjnych, które te klauzule stosują. W ramach umowy jesteście Państwo objęci tajemnicą handlową (klauzulą poufności), za której naruszenie również mogą być przewidziane kary umowne.

Dotychczas opisaliśmy już m.in. następujące przykłady ze zleceń przewozowych:

Fot. Pixabay/succo

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu