Niemieckie granice zostały dla Polaków otwarte, co nie oznacza, że Niemcy nadal nie zamykają się na słowa krytyki wobec Polaków – jak sie okazuje: złodziei i leni (?). Takie opinie na Nasz temat, wynikają z informacji przedstawionych w polishexpress.polacy.co.uk.
Polacy tzw. starszej daty nie są Niemcom dłużni i tak wojna, choć już nie fizyczna a raczej mentalna, nadal trwa. Czy otwarcie granic położy kres wzajemnej antypatii oraz powierzchownym poglądom? Jeśli tylko o opiniach na temat emigracji mowa, to być może, bowiem choć Niemiec mimo wszystko kusi Polaka dobrymi zarobkami (specjaliści branży technicznej a nawet kierowcy zawodowi mile są u niego widziani – czytaj: Kierunek Niemcy. Czy polski kierowca wyemigruje?), to polski potencjał migracyjny zaczął się już wyczerpywać.
O takim stanie rzeczy orzekł kilka dni temu Maciej Duszczyk, członek zespołu doradców premiera, który uczestniczył w konferencji poświęconej otwarciu niemieckiego rynku pracy, zorganizowanej w ambasadzie RP w Londynie, pod patronatem ambasadorów Polski i Niemiec: „– Osoby posiadające tzw. zdolności migracyjne, młody wiek, kwalifikacje zawodowe, elastyczność, w większości wyjechały w latach 2004-11. Zostali ci, którzy chcą wyjechać do Niemiec ze względu na język, lub zaplecze. Pula tych osób będzie prawdopodobnie wyczerpywać się bardzo szybko." Ilu z Nas wyjedzie? Doradcy szacują, że d 100 – 200 tys. osób do 2015 roku (informuje Duszczyk) i wcale (znów podkreśla Duszczyk) nie będzie to „stracone pokolenie", a raczej ludzie, którzy choć potencjał mają, nie mogą go wykorzystywać w swoim kraju. Wyjazd jest zatem, w rozumieniu doradcy premiera, nie ucieczką z kraju, a ucieczką z miejsca, które nie zaspokoiłoby ich ambicji zawodowych a nawet: nie zagwarantowałoby im zatrudnienia.
„Jeśli wyjeżdżają i zarabiają, uczą się języków i zdobywają doświadczenia, to nie można o nich powiedzieć, że są straceni" – dodaje Duszczyk.
Wyjazdów Polaków do Niemców może być więcej w aktualnym miesiącu i w kilku kolejnych, „ponieważ wiele osób pojedzie tam, by się rozejrzeć.", po czym sytuacja ulegnie stabilizacji. Jak wpłyną one na polską gospodarkę? Okazuje się, że wyjazdy te pozostaną bez większego wpływu na sytuację Naszego kraju. Tak, ale czy w przypadku chociażby Wielkiej Brytanii, początek nie był podobny? Po czym migracja okazała się ważnym czynnikiem, który „przesądził o porażce Partii Pracy w ubiegłorocznych wyborach w W. Brytanii" a otwarcie rynku pracy dla imigrantów z nowych państw Unii od pierwszego dnia akcesji zbiegło się w czasie z wysoką migracją spoza UE? Pytanie te zadał sobie i innym uczestnikom ww. konferencji, Matt Cavangh z ośrodka badawczego IPPR (Institute for Public Policy Research). Zdaniem eksperta „opinia publiczna nie rozróżnia imigrantów z UE i spoza UE lecz znaczenie ma dla niej to, czy imigranci są wysoko wykształceni i wykwalifikowani. Jeśli nie są, to budzą obawy i niechęć, zwłaszcza wśród niewykwalifikowanej, lub nisko wykwalifikowanej, miejscowej siły roboczej."
Autor: Wioletta Szostak











