Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Nawet 5,17 zł za litr oleju napędowego, a za benzynę 95-oktanową jeszcze więcej, bo 5,21 – z takimi cenami na stacjach benzynowych będziemy się musieli liczyć w tym tygodniu. Spytaliśmy eksperta, kiedy sytuacja wreszcie się unormuje.

Do pierwszych dni czerwca za diesla będzie trzeba zapłacić średnio od 5,05 do 5,17 zł za litr. Za Pb95 – od 5,09 do nawet 5,21 – wynika z szacunków e-petrol.pl. Ekspert portalu nie ma jednak dla kierowców dobrych wiadomości. Już kilka dni temu przestrzegał, że “ruch zwyżkowy na tym się nie kończy”.

Sytuacja na rynku ropy nie wygląda najlepiej

– Jeszcze do niedawna marże operatorów stacji paliw były szczupłe, zaczęli więc je podnosić. Nie jest to jednak podyktowane pazernością, ale tym, że rosną ceny hurtowe. A stacje chcą zarabiać – ocenia dr Jakub Bogucki, analityk Rynku Paliw e-petrol.pl.

Tym bardziej, że rosną ceny w rafineriach.

Średnia cena Pb95 wzrosła o niemal 25 zł na metrze sześc. – do poziomu 4144 zł. Warto zauważyć, że cena diesla jest niewiele niższa i wynosi 4130 zł/m sześc., a więc o 31 zł więcej niż w minioną sobotę – pisał portal e-petrol trzy dni temu.

To wszystko wpływa w pierwszej kolejności na krajowe hurtowe stawki, a następnie na detaliczne. Jest fatalnie, bo i sytuacja na rynkach nie jest najlepsza.

Gwałtownie spadła produkcja ropy w Wenezueli, która zmaga się z hiperinflacją. W dalszym ciągu obowiązują ograniczenia w ilości sprzedawanego paliwa, ustalone przez Rosję i OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) w zeszłym roku. Rynek zaczął już nerwowo reagować na słowa Donalda Trumpa, który zapowiedział przywrócenie sankcji na Iran. To wszystko sprawia, że sytuacja na rynku ropy nie wygląda najlepiej.

Jest nadzieja?

Ekspert jednak uspokaja.

– Jest szansa, że OPEC zmieni stanowisko, bo parę ważnych krajów, które zazwyczaj zasilały rynek paliwowy, czy to europejski, czy amerykański, wypadło. Mam na myśli Wenezuelę, która była głównym dostawcą dla półkuli zachodniej. Czy Libię – ważnego dostawcę dla krajów śródziemnomorskich – Włoch, a nawet Francji. Jeśli do tego dojdzie Iran, ważny dostawca m.in. dla rynków azjatyckich, może być trudno. I ktoś będzie musiał zająć miejsce tych krajów – przekonuje.

Dodaje przy tym, że decyzji w sprawie zniesienia limitów wydobycia można się spodziewać już w czerwcu, na spotkaniu członków kartelu eksporterów.

– Takiego scenariusza stopniowego odchodzenia od ograniczeń wydobycia nie wyklucza też Rosja, pod warunkiem, że uczestnicy porozumienia dojdą do wniosku, iż rynek się ustabilizował – dodaje w komunikacie, opublikowanym w sieci.

Zdaniem Jakuba Boguckiego, miejsce producentów, którzy wypadli, może zająć Arabia Saudyjska lub Stany Zjednoczone, które robią wszystko, by zająć miejsce lidera w produkcji ropy. Tym bardziej, że popyt jest tak duży, że bez większej straty można produkować więcej, niż dotychczas, a i tak nie zabraknie chętnych na zakup surowca.

Cierpliwość wystawiona na próbę

Taki optymistyczny scenariusz oznaczałby oczywiście spadki cen na stacjach. Ekspert mocno w niego wierzy, studzi jednak emocje.

– Sytuacja zacznie się normalizować, ale nie będzie to kwestia najbliższych dni czy nawet tygodni. Stawiałbym na sierpień, może wrzesień. Przy czym pamiętajmy, że to nie oznacza, że od razu będzie 4,20 czy 4,40 za Pb95. Raczej poziom rzędu 4,90. Niestety, prawda jest taka, że dużo łatwiej się podnosi ceny, niż je obniża – tłumaczy.

Jego zdaniem identycznie będzie wyglądała sytuacja z olejem napędowym, którego ceny również stopniowo będą spadać. Na razie jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość.

A ta wystawiona jest na dużą próbę. Biorąc pod uwagę rok do roku ceny Pb-95 oraz diesla są najgorsze od końca 2014 r. Jeśli porównać je z późną wiosną zeszłego roku, również trudno o optymizm. Wówczas, jak przypomina ekspert, popularna benzyna nie kosztowała więcej niż średnio 4,49 zł za litr.

Fot. Pixabay/Taken/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu