Kraje europejskie, a przede wszystkim Komisja Europejska zrobili o wiele za mało by zapobiec emisji szkodliwych substancji samochodów z napędem diesla – wykazało tymczasowe sprawozdanie komisji prowadzącej śledztwo na zlecenie Parlamentu Europejskiego.
Autorem sprawozdania tymczasowego jest europarlamentarzysta Gerben – Jan Gerbrandy z ramienia holenderskiej partii D66. Wnioski, które prezentuje wzbudzają nieufność względem niektórych polityków i urzędników w Brukseli.
Z raportu wynika, że Komisja Europejska – politycy, urzędnicy oraz kraje UE wiedziały już od 2004 czy 2005 roku o tym, że samochody z napędem diesla emitują do atmosfery zbyt duże ilości szkodliwych związków. Kraje UE roztaczały jednak wciąż parasol ochronny nad producentami samochodów, nie chcąc zaszkodzić rodzimym firmom.
Kraje UE świadomie wybrały opóźnienie wprowadzenia nowych dokładniejszych testów do roku 2017, by tym samym chronić rodzimą branżę samochodową. Choć od dawna mówiło się o wprowadzeniu bardziej surowych testów, Hiszpania, Francja i Włochy aktywnie lobbowały w Brukseli za porzuceniem lub przynajmniej opóźnieniem ich wprowadzenia.
Autor raportu twierdzi też, że państwa członkowskie UE powinny były wydać więcej pieniędzy na przeprowadzanie kontroli. Zaś przeprowadzające kontrole instancje były zbyt często zależne od samych producentów samochodów.
Bruksela uruchomiła procedury przeciwko siedmiu państwom UE, które przymykały oczy na oszustwa przemysłu samochodowego

Afera spalinowa ujrzała światło dzienne latem 2015 roku. Volkswagen używał oprogramowania fałszującego pomiary emisji spalin, dzięki czemu samochody poddawane testom wykazywały zgodność z przepisami, a w rzeczywistości emitowały zbyt duże ilości tlenków azotu w spalinach. Później okazało się, że podobne metody stosują również inne marki samochodów.
Foto: pixabay.com / renehesse








