Nowy projekt Komisji Europejskiej dotyczący flot korporacyjnych może okazać się znacznie bardziej odczuwalny dla rynku transportowego, niż wynikałoby to z jego oficjalnego zakresu.
Podczas Spotkań Transportowych we Wrocławiu Artur Kalisiak ze Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska” (TLP) ostrzegał, że choć propozycja formalnie dotyczy dużych przedsiębiorstw, to w praktyce jej skutki mogą objąć znacznie szerszą część gospodarki, w tym firmy korzystające z leasingu.
Grudniowy projekt KE zakłada wprowadzenie obowiązkowych celów udziału nowych samochodów zero- i niskoemisyjnych we flotach dużych firm. Chodzi o przedsiębiorstwa będące osobami prawnymi, zatrudniające co najmniej 250 osób lub osiągające roczne obroty na poziomie 50 mln euro.
Od 1 stycznia 2030 r. takie firmy miałyby zapewnić, by określony odsetek nowo zarejestrowanych samochodów osobowych i dostawczych (do 3,5 t) stanowiły pojazdy o niskiej lub zerowej emisji.
W praktyce, jak zaznaczał Kalisiak, mowa przede wszystkim o pojazdach elektrycznych lub wodorowych – Komisja nadal bowiem liczy emisje metodą “od zbiornika do koła”, a nie “od źródła do koła”, co wyklucza z obliczeń emisje powstałe przy produkcji energii.
Cele wysokie, a czasu niewiele
Dla Polski Komisja wyznaczyła następujące progi: nowo rejestrowane auta osobowe we flotach dużych firm będą musiały być w 48 proc. zero- lub niskoemisyjne od 2030 r. i w 67 proc. od 2035 r., z czego pojazdy w pełni zeroemisyjne mają stanowić odpowiednio 31 i 56 proc. W przypadku dostawczaków progi wynoszą 28 i 67 proc. dla kategorii łącznej oraz 25 i 56 proc. dla samych aut zeroemisyjnych.
| Kategoria | Typ pojazdu | Od 2030 r. | Od 2035 r. |
|---|---|---|---|
| Auta osobowe | Zero- i niskoemisyjne łącznie | 48% | 67% |
| Auta osobowe | W pełni zeroemisyjne | 31% | 56% |
| Dostawczaki do 3,5 t | Zero- i niskoemisyjne łącznie | 28% | 67% |
| Dostawczaki do 3,5 t | W pełni zeroemisyjne | 25% | 56% |
Jak podkreślał Kalisiak, identyczne progi co dla Polski przewidziano dla dziewięciu innych krajów: Portugalii, Rumunii, Słowacji, Litwy, Łotwy, Węgier, Grecji, Chorwacji i Bułgarii. Dla pozostałych państw członkowskich wartości są jeszcze wyższe.
Nie tylko cele, ale też zakazy
Od 1 stycznia 2028 r. państwa członkowskie nie będą mogły oferować żadnego wsparcia finansowego – dopłat, ulg leasingowych ani wynajmu – dla aut korporacyjnych innych niż zero- lub niskoemisyjne. Dodatkowo wsparcie ma przysługiwać wyłącznie pojazdom wyprodukowanym w Unii Europejskiej.
Tu jednak pojawia się kluczowa niejasność: Komisja nie określiła jeszcze, co dokładnie oznacza “wyprodukowany w UE” – czy wystarczy końcowy montaż na terenie Unii, czy konieczne będą bardziej szczegółowe kryteria pochodzenia komponentów.
Bruksela nie nakłada obowiązków na firmy? Tylko teoretycznie
Komisja Europejska formalnie nie nakłada obowiązków bezpośrednio na przedsiębiorców – adresatem regulacji mają być państwa członkowskie. To one od lutego 2028 r. co dwa lata przekazywałyby do Brukseli krajowe plany realizacji celów, a od lutego 2031 r. raportowały corocznie liczbę nowych rejestracji we flotach dużych firm wraz z udziałem pojazdów zero- i niskoemisyjnych.
Kalisiak wskazał jednak na nieuniknioną konsekwencję: skąd państwa miałyby brać te dane, jeśli nie od samych przedsiębiorców? W praktyce może to oznaczać obowiązek raportowania każdej nowej rejestracji pojazdu we flocie – nawet jeśli projekt oficjalnie tego nie przewiduje.
Leasing może stać się kanałem przeniesienia kosztów na mniejszych
Projekt może jednak uderzyć nie tylko w największe firmy, ale też w mniejszych przedsiębiorców korzystających z leasingu. Kalisiak zwracał uwagę, że firmy leasingowe same spełniają definicję dużego przedsiębiorstwa, a więc to właśnie one będą musiały realizować cele udziałowe.
W praktyce może to oznaczać mniejszy wybór aut spalinowych dla klientów, presję na wzrost cen i faworyzowanie elektryków w ofertach leasingowych – niezależnie od realnych potrzeb przewoźników.
Komisja zapewnia, że projekt nie dotyczy ciężarówek ani MŚP. Zdaniem TLP pośredni wpływ przez rynek finansowania może być jednak bardzo realny.
Skala zmian może być ogromna
Skala potencjalnych zmian jest ogromna. Według danych Komisji Europejskiej w całej UE rocznie rejestrowanych jest około 10 mln samochodów osobowych, z czego 60 proc. to pojazdy korporacyjne. W przypadku dostawczaków mowa o 1,5 mln rejestracji rocznie, z czego aż 90 proc. przypada na floty firmowe.
Jeśli projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, wymogi emisyjne obejmą de facto większość nowych aut w Europie, co przełoży się nie tylko na strategie zakupowe dużych firm, ale też na dostępność i ceny pojazdów dla całego rynku.
Projekt dopiero przed Parlamentem Europejskim
Projekt czeka jeszcze głosowanie w Parlamencie Europejskim i Radzie UE. TLP zwraca uwagę, że w konsultacjach publicznych dominowały głosy przeciwko obowiązkowym celom dla flot korporacyjnych – Komisja mimo to przedstawiła propozycję w obecnym kształcie.
Kalisiak apeluje, by firmy już teraz śledziły dalsze prace legislacyjne. Nawet jeśli projekt oficjalnie dotyczy wyłącznie dużych przedsiębiorstw i pojazdów do 3,5 t, jego realne skutki mogą być znacznie szersze – wszędzie tam, gdzie transport, finansowanie i wymogi emisyjne wzajemnie na siebie oddziałują.









