Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Hiszpańskie Ministerstwo Transportu opublikowało protokół dotyczący przebiegu kontroli regularnego tygodniowego odpoczynku kierowców ciężarówek. Wciąż jednak są pewne niejasności.

Nowy typ wykroczenia został wprowadzony w Hiszpanii rozporządzeniem wykonawczym do ustawy o transporcie drogowym (w skrócie ROTT) 21 lutego br. Jest nim spędzenie regularnego tygodniowego odpoczynku o długości 45 godzin lub więcej w kabinie pojazdu. Za to przewinienie grozi w Hiszpanii taka sama grzywna, jak za brak 45-godzinnego odpoczynku, czyli od 1001 do 2000 euro. Pierwsi kierowcy, którzy zostali złapani na złamaniu zakazu, dostali już mandaty.

Niedawno resort odpowiedzialny za transport przekazał służbom kontrolnym protokół, w którym określone zostały procedury kontroli regularnej tygodniowej pauzy. Ma on ułatwić i ujednolicić sposób działania funkcjonariuszy w całym kraju.

Kierowca musi mieć rachunek za hotel

Zgodnie z protokołem funkcjonariusze mogą skontrolować pojazd ciężarowy na postoju. Po zlokalizowaniu jego kierowcy mają obowiązek sprawdzić, czy odbywa on 45-godzinny lub dłuższy odpoczynek. Jeśli tak, kierowca musi wykazać, że nie spędził go w kabinie pojazdu, przedstawiając rachunek za hotel.

Kontrowersyjne kontrole wstecz

Według hiszpańskiej federacji związków transportowych FENADISMER, protokół ten jest nieprawidłowo stosowany przez niektórych funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej realizujących kontrole dla DGT (odpowiednik polskiej ITD). Jak donosi organizacja, służby nie tylko karzą kierowców za nielegalny odpoczynek w trakcie kontroli, ale również za takie wykroczenia w poprzednich tygodniach. Jeśli kierowca nie może przedstawić rachunków za noclegi w hotelu podczas ostatnich 45-godzinnych odpoczynków, otrzymuje kolejne mandaty.

Dlatego też FENADISMER, wraz z innymi organizacjami Krajowego Komitetu Transportu Drogowego, wkrótce spotka się z Generalną Dyrekcją Transportu Drogowego (DGT) w celu wyjaśnienia i ujednolicenia stosowania kryteriów inspekcji związanych z zakazem odpoczynku na w pojeździe.

Komentarz redakcji

Kontrowersje wokół kontroli wstecz to kolejny przykład na to, jak nieścisłe przepisy dają organom kontrolnym pole do nadinterpretacji. W tym wypadku, podobnie jak w wielu innych, kończy się to niestety karami dla kierowców i przewoźników, których być może nie dostaliby, gdyby regulacje były dokładniejsze i jednoznaczne. Taka sytuacja jest często wykorzystywana przez służby kontrolne w krajach zachodnich wobec przewoźników i kierowców z Europy Środkowo-Wschodniej. To swoisty oręż do tego, by utrudniać działalność bardziej konkurencyjnych firm z krajów Nowej Unii, które niejednokrotnie radzą sobie na wspólnotowym rynku lepiej od rywali z Zachodu.

Fot. Twitter.com/DGTes

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu