Najważniejsze informacje:
- Podczas kontroli w Kirchheim niemiecka policja ustaliła przekroczenie prędkości na podstawie danych z tachografu cyfrowego.
- Kierowca z Mołdawii prowadził francuski zestaw z prędkością 122 km/h przy dopuszczalnych 80 km/h.
- Na poczet spodziewanej grzywny musiał wpłacić na miejscu zabezpieczenie pieniężne w wysokości kilkuset euro.
- Podczas kontroli 26 pojazdów i osób funkcjonariusze ujawnili liczne naruszenia. W 6 przypadkach zakazali dalszej jazdy do czasu usunięcia nieprawidłowości.
- Niemieckie orzecznictwo dopuszcza wykorzystanie zapisów z tachografów jako materiału dowodowego, choć nie każdy odczyt automatycznie przesądza o odpowiedzialności kierowcy.
Do ujawnienia wykroczenia doszło 16 września br. podczas kontroli ciężkiego transportu na parkingu SVG-Autohof w Kirchheim w Hesji. W działaniach zorganizowanych w ramach dnia bezpieczeństwa inicjatywy Fernfahrerstammtisch Hessen uczestniczyli wyspecjalizowani funkcjonariusze policji z północnej, środkowej i wschodniej Hesji.
Oprócz standardowej weryfikacji czasu jazdy i odpoczynku, stanu technicznego pojazdów, zabezpieczenia ładunków i przestrzegania przepisów dotyczących przewozu towarów niebezpiecznych funkcjonariusze sprawdzali również prędkości rejestrowane przez tachografy cyfrowe.
122 km/h ujawnione podczas analizy tachografu
Szczególną uwagę policjantów zwrócił przypadek kierowcy z Mołdawii prowadzącego francuski zestaw ciężarowy. Analiza danych z tachografu cyfrowego wykazała, że pojazd poruszał się z prędkością 122 km/h przy dopuszczalnych 80 km/h. Oznacza to przekroczenie limitu o 42 km/h.
Ze względu na spodziewaną grzywnę kierowca musiał wpłacić na miejscu zabezpieczenie pieniężne (Sicherheitsleistung) w wysokości kilkuset euro. Dokładnej kwoty nie podano – policja określiła ją jedynie jako należącą do środkowego przedziału trzycyfrowego. Wpłata zabezpieczenia nie jest jednak równoznaczna z ostatecznym wymierzeniem grzywny. Stanowi zabezpieczenie środków na poczet spodziewanej kary.
Co istotne, z komunikatu niemieckiej policji nie wynika, czy funkcjonariusze dysponowali dodatkowymi materiałami potwierdzającymi przekroczenie prędkości, takimi jak nagranie z wideorejestratora lub pomiar wykonany fotoradarem.
Sześć pojazdów nie mogło kontynuować jazdy
Kontrola w Kirchheim wykazała znacznie więcej uchybień. Podczas działań sprawdzono łącznie 26 pojazdów i osób. Funkcjonariusze stwierdzili naruszenia dotyczące m.in. zabezpieczenia ładunków, czasu jazdy i odpoczynku, stanu technicznego pojazdów, prędkości oraz przepisów regulujących transport zwierząt.
W 6 przypadkach nieprawidłowości były na tyle poważne, że policjanci zakazali dalszej jazdy do czasu ich usunięcia.
Wśród zatrzymanych pojazdów znalazł się zestaw z Chorwacji, w którym ujawniono niebezpieczne usterki techniczne oraz znaczne uchybienia w zabezpieczeniu ładunku. Kontynuowanie przewozu było możliwe dopiero po naprawie pojazdu i poprawieniu mocowania przewożonych towarów. Podczas całej akcji funkcjonariusze sporządzili 23 zgłoszenia dotyczące naruszeń przepisów i pobrali zabezpieczenia pieniężne na łączną kwotę kilku tysięcy euro.
Ponadto w związku z transportem opon realizowanym niewłaściwą konfiguracją pojazdów wszczęto postępowanie dotyczące odebrania korzyści majątkowej poprzez odpowiednie dostosowanie grzywny. Chodzi o kwotę ze środkowego przedziału czterocyfrowego.
Wcześniej tachograf pokazał nawet 156 km/h
Wrześniowa sprawa z Hesji to kolejny przypadek, w którym niemieckie organy kontrolne wykorzystały zapisy tachografu do ustalenia prędkości ciężarówki.
Na początku lipca br. na autostradzie A6 w pobliżu Sinsheim policja zatrzymała ciężarówkę, która według relacji świadków miała poruszać się z prędkością ok. 140 km/h w strefie robót drogowych.
Po zatrzymaniu pojazdu funkcjonariusze przeanalizowali dane z tachografu cyfrowego. Urządzenie miało zarejestrować prędkość dochodzącą do 156 km/h.
Podczas kontroli policjanci ujawnili dodatkowo ślady możliwej manipulacji tachografem. Kierowcy zatrzymano prawo jazdy, kartę kierowcy i kluczyki do pojazdu.
Sytuacja z Kirchheim różni się od wcześniejszej sprawy z A6. We wrześniowym komunikacie policja wskazała na przekroczenie prędkości ustalone podczas rutynowej analizy danych z tachografu, nie informując o wcześniejszym zgłoszeniu świadka ani o podejrzeniu manipulacji urządzeniem.
Czy sam tachograf wystarczy do ukarania za prędkość?
Prawna dopuszczalność nakładania mandatów za przekroczenie prędkości na podstawie samych danych z tachografu pozostaje przedmiotem sporów w europejskim prawie transportowym. Praktyka i orzecznictwo poszczególnych państw nie są jednolite.
W połowie czerwca 2026 r. sąd w Brindisi we Włoszech uchylił mandat wystawiony kierowcy ciężarówki wyłącznie na podstawie wydruku z tachografu cyfrowego.
Sąd uznał, że w rozpatrywanej sprawie sam odczyt z urządzenia nie wystarczał do przypisania kierowcy wykroczenia. Organ kontrolny nie przedstawił bowiem innych dowodów przekroczenia prędkości, takich jak pomiar wykonany fotoradarem.
Rozstrzygnięcie wiązało się z interpretacją rozporządzenia (UE) nr 165/2014, regulującego stosowanie tachografów w transporcie drogowym. Urządzenia te rejestrują m.in. czas jazdy, odpoczynku i prędkość pojazdu, jednak ich podstawowym zadaniem nie jest zastępowanie urządzeń przeznaczonych do egzekwowania ograniczeń prędkości.
Włoski wyrok nie oznacza całkowitego wyłączenia danych z tachografów z postępowań dotyczących przekroczenia prędkości. W innym orzeczeniu włoski Sąd Najwyższy dopuścił bowiem możliwość wykorzystania takich zapisów jako materiału dowodowego w określonych okolicznościach.
Jak opisywaliśmy wcześniej na Trans.info, już w 2020 r. Komisja Europejska zakwestionowała włoskie przepisy pozwalające na rutynowe wystawianie mandatów wyłącznie na podstawie danych z tachografów.
Niemieckie sądy dopuszczają taki dowód
W Niemczech podejście do zapisów tachografów jest bardziej złożone. Orzecznictwo tamtejszych Wyższych Sądów Krajowych, w tym OLG Hamm i OLG Köln, dopuszcza wykorzystanie danych z tachografów jako materiału dowodowego w sprawach dotyczących przekroczenia prędkości.
Nie oznacza to jednak, że każdy zapis wskazujący prędkość wyższą od dopuszczalnej automatycznie wystarcza do ukarania kierowcy.
Znaczenie mają również okoliczności konkretnego zdarzenia, możliwość ustalenia miejsca i czasu naruszenia, obowiązujące w danym miejscu ograniczenie oraz kwestia dokładności pomiaru. Niemieckie orzecznictwo odnosiło się także do konieczności uwzględnienia odpowiedniego marginesu błędu na korzyść kierowcy.
W Polsce Inspekcja Transportu Drogowego nie stosuje rutynowego nakładania mandatów za przekroczenie prędkości wyłącznie na podstawie historycznych zapisów z tachografów.
Jednym z powodów jest to, że sam zapis prędkości nie pozwala jednoznacznie ustalić miejsca wykroczenia ani obowiązującego w nim ograniczenia. Dane z tachografów mogą natomiast stanowić materiał pomocniczy m.in. przy rekonstrukcji wypadków drogowych czy analizie przypadków przekroczenia dopuszczalnej prędkości pojazdu.
Przypadek z Kirchheim pokazuje, że dane z tachografu mogą stać się podstawą do ujawnienia przekroczenia prędkości także podczas późniejszej kontroli drogowej, bez pomiaru wykonywanego w chwili popełnienia wykroczenia. W tym przypadku odczyt zakończył się koniecznością wpłacenia przez kierowcę kilkuset euro zabezpieczenia na poczet spodziewanej grzywny.









