Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Rychło w czas! Kluczowe branżowe związki transportowe przyjmują w piśmie do plenum Parlamentu Europejskiego wspólne stanowisko. Chcą by przepisy o delegowaniu kierowców ograniczyć jedynie do kabotażu.

Największe niemieckie organizacje zrzeszające przedsiębiorstwa różnych sektorów – transportu, handlu, przemysłu – apelują we wspólnym piśmie do plenum Parlamentu Europejskiego, by przepisy o delegowaniu nie obejmowały transportu międzynarodowego, a wyłącznie operacje kabotażowe. Według związków  (m.in. DSLV, BWVL, BIEK, BDA, BDI, BGA i HDE ) stosowanie przepisów o delegowaniu w transporcie międzynarodowym byłoby możliwe tylko dzięki stabilnym ramom prawnym  regulującym obowiązki dokumentowania i okazywania dokumentów przez firmy transportowe i kierowców.

Zbyt duże bariery administracyjne

Konieczne byłoby wykazanie  z dokładnością do minuty setek tysięcy przekroczeń granic dziennie oraz liczby godzin spędzonych przez kierowcę w danym kraju w celu naliczenia obowiązującego w konkretnych państwach i regionach wynagrodzenia. W transgranicznym drogowym transporcie towarów to tworzenie dodatkowych barier administracyjnych, zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw, stanowiłoby niepożądane ograniczenie dostępu do rynku. Ponadto poważnie utrudniłoby to międzynarodowa wymianę towarów. Niemcy zwracają również uwagę, że odpowiednie technologie, które pozwoliłyby na taką ewidencję nie są jeszcze dostępne.

Kontrole obowiązujących regulacji wystarczą

Niemieckie organizacje poruszają w piśmie również kwestię “koczownictwa” przy europejskich drogach. Według nich skuteczne egzekwowanie i ujednolicenie obowiązujących już przepisów wystarczyłoby, by problem ten rozwiązać. Mowa tu przede wszystkim o regulacjach dotyczących okresów pracy i odpoczynku. Wzmocnienie przepisów dotyczących ochrony pracowników nie jest według Niemców potrzebne.

Komentarz redakcji:

Apel niemieckich związków z kluczowych dla gospodarki sektorów potwierdza słowa europosłanki Danuty Jazłowieckiej. Spora część posłów z krajów Starej Unii do tej pory była przekonana, że forsowane w Brukseli przepisy nie będą dotyczyły firm z zachodu, a jedynie przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej. Niemieccy przedsiębiorcy “już” się obudzili. Teraz czas na polityków. Oby nie było za późno.

Fot. Flickr/Andrew Ross/CC BY 2.0

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu