AdobeStock

Ponad 400 euro kary mimo kodu QR. Nowy obowiązek wywołuje kolejne kontrowersje

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Zaledwie kilkanaście dni po wejściu w życie elektronicznego Dokumentu Kontroli Administracyjnej DeCA hiszpańscy przewoźnicy informują już o pierwszych karach nakładanych podczas kontroli drogowych. Według FENADISMER kierowcy otrzymują mandaty przekraczające 400 euro także w sytuacjach, gdy mają przy sobie elektroniczny dokument i kod QR, ale kontrolujący nie mogą odczytać pliku z repozytorium. Federacja domaga się czasowego wstrzymania postępowań sankcyjnych.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Najważniejsze informacje:

  • DeCA obowiązuje w Hiszpanii od 5 października 2026 r.
  • FENADISMER informuje o mandatach przekraczających 400 euro za rzekomy brak dokumentu kontrolnego.
  • W części przypadków kierowca ma dokument przekazany przez załadowcę oraz kod QR, ale podczas kontroli plik nie pojawia się w repozytorium albo system zwraca błąd.
  • Federacja wskazuje, że problem może wynikać zarówno z niewłaściwego przechowywania dokumentu po stronie załadowcy, jak i z problemów technicznych urządzeń używanych przez kontrolujących.
  • FENADISMER chce, aby w pierwszych tygodniach obowiązywania DeCA kontrole miały charakter informacyjny, a postępowania sankcyjne zostały wstrzymane.

Problem opisany przez FENADISMER dotyczy jednego z najważniejszych elementów nowego systemu: sposobu potwierdzania dokumentu podczas kontroli drogowej.

W części przypadków załadowca generuje DeCA i przekazuje przewoźnikowi dokument w formie cyfrowej wraz z kodem QR. Teoretycznie funkcjonariusz powinien zeskanować kod i uzyskać dostęp do pliku przechowywanego w odpowiednim repozytorium.

Według federacji właśnie na tym etapie pojawiają się problemy. Po zeskanowaniu kodu dokument nie jest odnajdywany albo system zwraca błąd odczytu.

FENADISMER twierdzi, że w takich sytuacjach część kontrolujących traktuje sprawę tak, jakby przewoźnik w ogóle nie posiadał wymaganego dokumentu, i nakłada sankcję.

To zasadnicza różnica względem problemów opisywanych w pierwszych dniach funkcjonowania DeCA. Wcześniej spór dotyczył przede wszystkim tego, kto powinien przygotować dokument i wprowadzić dane. Teraz pojawia się kolejny etap problemu: odpowiedzialność za sytuację, w której dokument został wygenerowany, ale system nie pozwala go zweryfikować podczas kontroli.

Mandaty przekraczają 400 euro

Według FENADISMER w ostatnich dniach kierowcom zawodowym nakładano w takich przypadkach mandaty przekraczające 400 euro (ok. 1750 zł). Federacja sprzeciwia się traktowaniu ich jako odpowiedzialnych za błędy, na które mogą nie mieć wpływu.

Organizacja wskazuje dwa możliwe źródła problemu. Pierwszym może być sposób przechowywania dokumentu przez firmę, która go wygenerowała. Drugim – problemy techniczne urządzeń używanych podczas kontroli.

To ważne rozróżnienie, ponieważ w obu przypadkach kierowca może znajdować się w sytuacji, w której posiada przekazany mu kod QR, ale nie ma możliwości usunięcia problemu technicznego podczas kontroli.

FENADISMER chce wstrzymania sankcji

Federacja zaapelowała do hiszpańskiej Dyrekcji Generalnej Transportu Lądowego o wydanie instrukcji dla służb kontrolnych. FENADISMER chce, aby w pierwszych tygodniach obowiązywania systemu działania służb miały przede wszystkim charakter informacyjny i edukacyjny, a postępowania sankcyjne zostały wstrzymane do czasu ustabilizowania systemu oraz jasnego określenia odpowiedzialności poszczególnych uczestników przewozu.

Organizacja zapowiedziała również pomoc prawną swoim członkom w odwoływaniu się od kar, które uważa za nieuzasadnione.

Nadal trwa spór o obowiązki załadowców

Problemy z kontrolami nakładają się na wcześniejszy spór dotyczący tego, kto ma faktycznie przygotowywać dokument. FENADISMER ponownie zwraca uwagę, że część dużych załadowców wykorzystuje własne platformy i oczekuje od kierowców nie tylko odbioru dokumentu, lecz również jego przygotowania i weryfikowania danych.

Zdaniem federacji prowadzi to do przenoszenia obowiązków administracyjnych oraz odpowiedzialności za ewentualne błędy na kierowców i przewoźników.

To oznacza, że w praktyce problem DeCA ma już dwa wymiary: z jednej strony trwa spór o podział obowiązków między załadowcą a przewoźnikiem, z drugiej pojawiły się problemy z techniczną weryfikacją dokumentu podczas kontroli.

Co to oznacza dla polskiego przewoźnika?

Dla firm spoza Hiszpanii realizujących operacje objęte DeCA najważniejszy jest fakt, że samo otrzymanie od klienta kodu QR może nie gwarantować bezproblemowej kontroli. Jeżeli dokument został przygotowany przez załadowcę, ale podczas kontroli nie można uzyskać do niego dostępu, problem może bezpośrednio dotknąć kierowcę i przewoźnika znajdującego się na drodze.

Z operacyjnego punktu widzenia szczególnego znaczenia nabiera więc jasne ustalenie przed rozpoczęciem przewozu, kto generuje DeCA, kto odpowiada za jego przechowywanie oraz czy dokument faktycznie można zweryfikować za pomocą przekazanego kodu QR.

To również kolejny sygnał, że cyfryzacja dokumentów transportowych nie kończy się na zastąpieniu papieru aplikacją. Jeżeli odpowiedzialność za utworzenie, przechowywanie i udostępnienie dokumentu jest rozłożona między kilka podmiotów, awaria jednego elementu systemu może skończyć się problemem właśnie dla przewoźnika kontrolowanego na drodze.

FENADISMER domaga się obecnie, aby do czasu rozwiązania problemów technicznych służby zrezygnowały z sankcji i skupiły się na wyjaśnianiu nowych zasad.

Tagi:

Zobacz również