Pierwsze pismo zostało napisane w listopadzie 2012 roku, cztery miesiące po tym jak fotoradar sfotografował posła. Marek Suski zwracając się do GITD przyznaje, iż prowadził mercedesa ML znacznie przekraczając dozwoloną prędkość (przy ograniczeniu 70 km/h jechał 139 km/h). Jednocześnie poseł dodaje, że złamał przepisy wykonując mandat poselski.
Kiedy sprawa trafiła do marszałek Ewy Kopacz, ta poprosiła Suskiego o ustosunkowanie się do zarzutów ITD. W odpowiedzi poseł wystosował kolejne pismo, w którym oświadczył, iż to nie on kierował sfotografowanym pojazdem ponieważ samochód sprzedał na dwa miesiące przed całym zajściem. Na potwierdzenie swoich zeznań przedstawił fakturę sprzedaży oraz oświadczenie firmy, której odsprzedał auto.
Sprzeczne zeznania Suskiego odkryli dziennikarze RMF FM. "Zdemaskowany" poseł tłumaczł, że doszło do zwyczajnej pomyłki przy podpisywaniu pisma i wysyłaniu go do głównego inspektora. Suski utrzymuje, że nowy właściciel nie przerejestrował pojazdu i popełnił wykroczenie.
Sprawa została oddana w ręce komisji regulaminowej Sejmu.
źródło: gazetaprawna.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









