Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nie 3,5 tony, ale 4,25 t będą mogli prowadzić posiadacze prawa jazdy kategorii B. Uprawnienie mają dostać z mocy ustawy, a to oznacza, że nie będzie konieczne ani wymienianie dokumentów, ani zdawanie jakichkolwiek egzaminów. Są jednak dwa warunki.

Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało nowelizację przepisów o ruchu drogowym, zgodnie z którą posiadacze prawa jazdy kategorii B będą mogli prowadzić cięższe pojazdy. Będą jednak dwa warunki: kierowca musi mieć dokumenty przynajmniej od dwóch lat, a samochód musi być zasilany paliwem alternatywnym.

Prawo ma wejść w życie jeszcze w tym roku.

Nowe, cięższe

Kierowcy dyskutują w sieci nad poszerzeniem uprawnień.

Czym różni się przejechanie pieszego pojazdem o masie 4200 kg przez kierowcę z kat. prawa jazdy B posiadającego pojazd z tradycyjnym napędem od alternatywnego?” – pisze jeden z nich (pisownia oryginalna).

Inny zastanawia się, czy przy paliwach alternatywnych skraca się droga hamowania lub zmienia sposób wejścia w zakręt.

Wytłumaczenie pomysłu jest jednak stosunkowo proste. Pojazdy z napędami alternatywnymi są bowiem, same w sobie, coraz cięższe. Widać to wyraźnie na przykładzie tych zasilanych elektrycznie, zawierających pokaźne wagowo akumulatory.

Najmocniejsze Audi e-tron ma wpisane 2620 kg masy własnej (2695 kg z kierowcą), a dmc to 3245 kg. Bardzo blisko granicy określonej przez polskie przepisy. I to nie Audi ma nadwagę, a wszystkie elektryki. Dłuższa wersja Mercedesa EQV, vana na prąd, ma wpisane równe 3500 kg dmc” – podaje przykład portal moto.pl.

Prace nad kolejnymi elektrykami i pojazdami na paliwa alternatywne trwają i wszystko wskazuje na to, że podobnych przykładów będzie coraz więcej. Przy dotychczasowych przepisach prowadzenie tego rodzaju aut, w tym np. dostawczaków używanych przez kurierów w miastach, wymagałoby dodatkowych uprawnień. Wyraźnie wpłynęłoby to z pewnością na ich popularność.

Impuls z góry… i oddolnie

Tymczasem pojazdy alternatywne stają się coraz bardziej pożądane na drogach. Z kilku powodów. Po pierwsze, do 2030 r. Unia Europejska zobowiązała się do ograniczenia emisji CO2 o co najmniej 40 proc., co wynika ze wspólnotowej polityki klimatyczno-energetycznej i porozumienia paryskiego.

Po drugie, co jest rezultatem wspomnianych ustaleń, ekologiczne obostrzenia zaczynają być wprowadzane w poszczególnych krajach. W Polsce trwają np. prace nad stworzeniem spójnych przepisów dotyczących Stref Czystego Transportu. I choć jak dotąd projekty oceniane są przez ekspertów dość chłodno, najnowsza wersja projektu uderza wyraźniej w pojazdy o dużej emisji (przykładem może być zakaz wjazdu do Stref pojazdów na LPG).

Firmy kurierskie tymczasem, nie czekając na wejście w życie nowych obostrzeń, zaczynają inwestować w ekologiczne floty. Robią to m.in. GLS Poland, DPD Polska i InPost. Ten ostatni na początku tego miesiąca ogłosił, że w Łodzi wyposaży paczkomaty w ładowarki elektryczne. Zamierza również inwestować w elektryczne vany.

Fot. Ministerstwo Infrastruktury

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu