Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Przedświąteczny szczyt oznacza średnio wzrost o kilkadziesiąt procent liczby nadanych przesyłek w Polsce. Z roku na rok liczba ta rośnie, w związku z czym firmy kurierskie chętnie mówią o rekordach. Sprawdziliśmy, jak operatorzy przygotowują się do wzmożonej pracy. Tym bardziej, że muszą sprostać rosnącemu zainteresowaniu klientów e-sklepami oraz konieczności administrowania podwykonawcami, na których opiera się większość biznesów w branży.

Pierwsze dni 2018 roku to wysyp informacji o rekordach w branży KEP (czyli kurier, ekspres paczka). Choć większość firm jeszcze podlicza wyniki, o pierwsze przykłady nietrudno.

Wzrost nadanych przesyłek aż o 35 procent względem sierpnia, określanego przez branżę miesiącem neutralnym oraz 81 proc. więcej przesyłek w ostatnim tygodniu przed świętami, w porównaniu z innymi okresami w ciągu roku – taki grudzień miała Poczta Polska. Tuż przed świętami, w ciągu tylko dwóch pierwszych dni tygodnia, nadanych zostało ponad milion paczek. Rekordowo wiele zostało zaadresowanych do zagranicznych odbiorców. W porównaniu z 2016 rokiem, w sumie liczba nadanych przesyłek wzrosła o kilkadziesiąt procent.

Udziały w rynku kurierskim w Polsce

W InPoście z kolei w okresie przedświątecznego szczytu „wzrosty wolumenów dostaw do Paczkomatów wyniosły 67 proc., a przesyłek kurierskich rekordowe 94,5 proc. Dało to w sumie razem 10 mln sztuk.

– Były dni, w których w całej Polsce dostarczaliśmy we wszystkich kanałach 15 przesyłek w każdej sekundzie 12-godzinnego dnia pracy – wylicza Rafał Brzoska, założyciel i prezes Grupy Integer.pl, właściciela marki InPost.

– Również UPS Polska każdego roku dostrzega wyraźny wzrost nadawanych przesyłek w okresie około świątecznym – dowiedzieliśmy się od Beaty Stefaniuk, communications supervisor UPS Polska. I choć firma nie udziela informacji o wynikach na rynkach krajowych, szacuje, że na całym świecie w okresie świątecznym w 2017 roku dostarczyła 750 milionów paczek. Same dostawy między Czarnym Piątkiem a Sylwestrem najprawdopodobniej wzrosną o 5 proc. w porównaniu z 2016 rokiem.

Gonimy Niemców, Holendrów i Brytyjczyków

Nic więc dziwnego, że przygotowywanie do szczytu świątecznego w firmach z branży KEP zaczyna się bardzo wcześnie. Pierwsze analizy przygotowuje się już na początku nowego roku, kiedy kurierzy uporają się z rozwożeniem przesyłek z nietrafionymi prezentami. A tych, co może zaskakiwać, jest wyjątkowo dużo.

Po poprzednich świętach Bożego Narodzenia na największej w Polsce platformie sprzedażowej wystawiono ponad milion nietrafionych prezentów. W obecnym sezonie może być ich znacznie więcej, tym bardziej, że portale prowadzą aktywne działania promocyjne zachęcające do tego klientów indywidualnych – zauważa Poczta Polska.

Kurierzy mają więc pełne ręce roboty. W tym samym czasie jednak firmy kurierskie opracowują ogólną strategię dotyczącą pracy na cały rok, z uwzględnieniem szczytów, przede wszystkim bożonarodzeniowego, który coraz mocniej opiera się na internetowym szaleństwie zakupów. Nic dziwnego, w końcu już 42 proc. budżetu przeznaczonego na prezenty wydawane jest przez Polaków online! – wynika z raportu „Zakupy świąteczne 2017” Deloitte. Dla porównania – w 2016 roku przeznaczyliśmy na to 40 proc. tego budżetu. Pod tym względem jesteśmy tuż za podium. Wyprzedzają nas tylko Holendrzy (44 proc.), Niemcy (48 proc.) i liderzy zestawienia – Brytyjczycy (51 proc.).

Najważniejsze ustalenia – już we wrześniu

Dostawca przesyłki jest jednym z głównych kryteriów, którym kierują się klienci po raz pierwszy wybierając serwis, w którym robią zakupy. Aż 42 proc. liczy na niskie koszty przesyłki bądź dostawy, a 22 proc. – na krótki czas oczekiwania na paczkę – wynika z raportu „E-Commerce w Polsce. Gemius dla e-Commerce Polska”.

Branża to widzi i stara się odpowiednio wcześnie reagować.

– Już we wrześniu firmy kurierskie prowadzą szczegółowe rozmowy ze sklepami, starając się oszacować, ile paczek będą musiały przewieźć. To też czas na wspólne dookreślenie terminów ewentualnych wyprzedaży i promocji, z którymi wiązać się będzie okresowe zwiększenie pracy – tłumaczy dr hab. Arkadiusz Kawa, prof. nadzw. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. – Formułowane są prognozy dotyczące wyników, planowane techniczne przeglądy pojazdów, tym bardziej, że świąteczny szczyt zbiega się zwykle z pogorszeniem pogody, a więc i warunków drogowych.

Zatrudnienie wzrasta o kilka tysięcy osób. Na przykład Poczta Polska w 2017 roku dodatkowo przyjęła do pracy ponad 1500 osób, InPost – 3000 osób (plus zwiększył liczbę samochodów kurierskich o dodatkowych 1700). Z kolei UPS globalnie zatrudnił „około 95 tys. pracowników tymczasowych, w tym kurierów i magazynierów”.

– UPS mocno polegał także na swoim haśle „wszystkie ręce na pokład”, w ramach którego w proces dostawy przesyłek zaangażowani była także kadra zarządzająca, czy pracownicy administracyjni – dodaje przedstawicielka firmy.

Listopad to wzrost o kilkanaście procent. Potem jest jeszcze lepiej

Podstawowa strategia dotycząca szczytu świątecznego w Polsce opiera się przede wszystkim na tym, że już od początków listopada nie podpisuje się nowych umów z klientami, przekonuje ekspert UEP. Niechętnie robi się również promocje, które nie zostały zaplanowane wiele miesięcy wcześniej i uwzględnione w strategii na okres świąteczny.

A co w samym grudniu? Jak zachowuje się operator, kiedy z jednej strony klienci indywidualni zasypują go swoimi zleceniami, a z drugiej długoterminowe umowy zawarte z większymi sklepami zobowiązują również do rozsyłania przesyłek? Postanowiliśmy o to spytać, jednak, firmy nie chciały mówić o konkretach, zasłaniając się tajemnicą biznesową.

– Może się oczywiście zdarzyć, że duzi gracze ustalają kontrakty, w których mogą się znaleźć zapisy dotyczące kar umownych nakładanych w momencie, kiedy kurier spóźni się po odbiór towaru lub nie dostarczy go w terminie. Jednak o takich szczegółach nikt publicznie nie powie – potwierdza dr hab. Arkadiusz Kawa.

– Wydaje się jednak, że obecnie na polskim rynku takich umów B2B jest relatywnie mniej. Coraz bardziej branża KEP opiera się bowiem na e-handlu prowadzonym przez stosunkowo niewielkich sprzedawców. Ci niechętnie grupują się, a ustalając umowy indywidualnie, zwykle nie tworzą kontraktów zawierających kary umowne nakładanych za brak terminowości – dodaje Kawa.

Branża stoi podwykonawcami

Kontakty ze sklepami i klientami to jedno. Największym wyzwaniem firm kurierskich jest jednak racjonalne administrowanie zasobami ludzkimi. Powód jest prozaiczny.

W Polsce większość firm korzysta z podwykonawców – wyjątkiem są niektóre mniejsze firmy kurierskie i Poczta Polska. Ta ostania do rozwożenia paczek zatrudnia ok. 3,5 tys. osób, z czego ok. 1,6 tys. to podwykonawcy z własnymi pojazdami. Łączna liczba kurierów w Polsce wynosi ponad 20 tys., z czego najwięcej ma DPD – czytamy w raporcie „Analiza rynku KEP w Polsce”, przygotowanego przez dr hab. Arkadiusza Kawę.

Dlatego już przed szczytem przedświątecznym firmy KEP podpisują więcej krótkoterminowych, kilkumiesięcznych umów z kurierami – właścicielami jednoosobowej działalności gospodarczej albo mniejszych firm. Zwykle, jak zauważa ekspert, umowy te nie mają zapisów dotyczących terminowego dostarczania paczki.

– Na końcu zwykle jest klient – osoba prywatna, za której zachowanie trudno brać odpowiedzialność. Kurier nie może mieć pewności, że zastanie tę osobę w domu. Dlatego dużo ważniejsze dla firm są zapisy, które dotyczą tego, by towar dotarł w dobrym stanie. To bowiem zależy głównie od kurierów, a potem przekłada się na liczbę reklamacji, a więc i straty finansowe firm KEP i e-sklepów – tłumaczy Kawa.

Podwykonawcy to „rozwiązanie idealne”?

Z jednej strony korzystanie z podwykonawców jest bardzo korzystne dla operatora KEP. “Nie musi się martwić o finansowanie floty, ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, paliwo itp. Kurier dba o swój środek transportu, a w przypadku choroby lub innej niedyspozycyjności można go stosunkowo łatwo zastąpić. Ponadto wszystkie pojazdy muszą odpowiadać normom i standardom ustalonym przez zleceniodawcę, w zakresie wieku pojazdu, kształtu, rozmiarów, gabarytów, nierzadko również koloru” – czytamy w raporcie dotyczącym branży.

Nie da się jednak ukryć, że nie jest to rozwiązanie idealne. Firmy kurierskie muszą być sprawdzone i zaufane, bo to od ich pracy zależy późniejszy kontakt operatora z klientem. Konieczne jest również przeszkolenie do pracy oraz, co wykazały ostatnie przypadki strajku kurierów DHL, również dobre płace.

Tymczasem, jak zauważa ekspert, z uwagi na to, że kurierzy nie są pracownikami operatorów KEP, to nie otrzymują pensji, tylko stawkę za doręczenie przesyłek. A te bywają różne.

– Kiedyś były korzystniejsze, bo płacono za dostawę każdej pojedynczej paczki, a teraz za tzw. stop, czyli dany adres, niezależnie od liczby paczek – dodaje dr hab. Arkadiusz Kawa.

O potwierdzenie sposobów rozliczeń spytaliśmy firmy. Te, które odpisały, zasłoniły się “tajemnicą handlową przedsiębiorstwa”. Jedynie Poczta Polska podała, iż firmy, które świadczą usługi na jej rzecz w zakresie doręczania przesyłek KEP są wynagradzane za paczkę. „Wynagrodzenia za stop dopuszczamy w niektórych przypadkach w zależności od rodzaju klienta – odbiorcy przesyłek i od podpisanej umowy” – dodała.

Foto: Poczta Polska

Komentarze

comments3 komentarze
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu