Nagranie opublikowane w mediach społecznościowych pokazuje cztery osoby wychodzące na dach pojazdu, a następnie zeskakujące na ziemię i uciekające. Policja początkowo zatrzymała kierowcę pod zarzutem ułatwiania nielegalnego wjazdu do Wielkiej Brytanii, jednak mężczyzna został zwolniony, a służby nie podjęły wobec niego dalszych działań.
Najważniejsze informacje:
- Do zdarzenia doszło w poniedziałek 3 sierpnia 2026 r. przy trasie A414 w Maldon.
- Algarve Removals specjalizuje się w przeprowadzkach między Wielką Brytanią a Hiszpanią i Portugalią.
- Według przewoźnika osoby mogły dostać się do pojazdu przez otwór wycięty w dachu podczas nocnego postoju na strzeżonym parkingu w rejonie Rouen.
- Przed wjazdem do Wielkiej Brytanii pojazd przeszedł kontrolę w Calais, podczas której – według właściciela firmy – wykorzystano psy oraz urządzenia wykrywające tlenek węgla.
- Kierowca został zwolniony przez Essex Police, która nie podjęła wobec niego dalszych działań.
- Brytyjskie przepisy przewidują kary sięgające 10 tys. funtów za każdą osobę wykrytą w pojeździe.
Otwór w dachu, zabezpieczone drzwi
Do zdarzenia doszło w pobliżu magazynu firmy Algarve Removals w Maldon. Przedsiębiorstwo specjalizuje się w przeprowadzkach między Wielką Brytanią, Hiszpanią i Portugalią.
Według właściciela firmy Johna Scotta osoby ukrywające się w pojeździe mogły dostać się do środka podczas nocnego postoju na strzeżonym parkingu dla ciężarówek w pobliżu Rouen, około dwóch godzin jazdy od Calais. W dachu pojazdu znaleziono duży otwór.
Według właściciela firmy tylne drzwi i boczne kurtyny pozostawały zamknięte oraz zabezpieczone urządzeniem blokującym.
Przewoźnik podkreśla, że po opuszczeniu parkingu w Rouen ciężarówka nie zatrzymywała się aż do przyjazdu na miejsce w Essex.
Przed wjazdem do Wielkiej Brytanii pojazd przeszedł kontrolę w Calais. Według Johna Scotta podczas inspekcji wykorzystano psy oraz urządzenia wykrywające tlenek węgla. Kontrola nie wykazała nieprawidłowości, a pojazd dopuszczono do dalszej jazdy.
Kierowca zwolniony, firma zapewnia, że nie miała związku ze zdarzeniem.
Po zgłoszeniu zdarzenia policja przeszukała okolicę, lecz nie odnalazła czterech osób widocznych na nagraniu.
Kierowca, mężczyzna w wieku około 60 lat, został początkowo zatrzymany pod zarzutem ułatwiania nielegalnego wjazdu do Wielkiej Brytanii. Essex Police poinformowała następnie, że został zwolniony, a wobec niego nie będą podejmowane dalsze działania.
Algarve Removals opublikowała później własne oświadczenie. Firma przekazała, że kierowca był przesłuchiwany przez noc, po czym został zwolniony. Według przedsiębiorstwa policja miała również potwierdzić, że ani kierowca, ani firma nie byli zaangażowani w zdarzenie. Postępowanie w sprawie czterech osób widocznych na nagraniu nadal trwa.
Nie popieramy takich działań i zrobimy wszystko, co możliwe, aby podobna sytuacja nie powtórzyła się w przypadku naszych pojazdów – przekazała firma.
Przedsiębiorstwo podkreśliło również, że działa od ponad 30 lat i wcześniej nie zetknęło się z podobnym przypadkiem. Zapowiedziało wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa.
Nie ma dowodów potwierdzających sugestie części polityków i mediów, że osoby widoczne na nagraniu przybyły z Ceuty. Nie wynika to z ustaleń policji, służb granicznych ani przewoźnika.
Za pasażera na gapę nawet 10 tys. funtów
Brytyjskie przepisy nakładają na przewoźników i kierowców obowiązek zabezpieczenia pojazdu przed wtargnięciem osób nieuprawnionych. Sam brak wiedzy o obecności osób ukrywających się w pojeździe nie musi wystarczyć do uniknięcia odpowiedzialności.
Po zmianach obowiązujących od 2023 r. maksymalna kara może sięgać 10 tys. funtów za każdą osobę wykrytą w pojeździe. Sankcje mogą zostać nałożone na kierowcę, przewoźnika lub właściciela pojazdu.
Jak wskazują prawniczki kancelarii Trans Lawyers Paulina Eliasz-Pietrusewicz i Patrycja Szostek, Border Force szczegółowo bada, czy firma rzeczywiście stosowała wymagane procedury.
Sprawdzane mogą być między innymi:
- Prawidłowo wypełnione listy kontrolne.
- Numery plomb i zamków.
- Daty oraz godziny kontroli pojazdu.
- Dokumentacja szkoleń kierowców.
- Instrukcje postępowania w razie podejrzenia wtargnięcia do naczepy.
Tłumaczenie, że osoby ukrywające się w pojeździe przecięły dach, uszkodziły linkę celną lub weszły do środka bez wiedzy kierowcy, może nie wystarczyć, jeśli przedsiębiorca nie potrafi wykazać, że procedury były stosowane prawidłowo i w sposób ciągły.
Akredytacja może zostać uwzględniona przy wymiarze kary
Przewoźnicy realizujący transporty między Europą kontynentalną a Wielką Brytanią mogą ubiegać się o akredytację Border Force. Wymaga ona wdrożenia procedur zabezpieczających, przeszkolenia pracowników oraz wykazania, że działania prewencyjne są prowadzone systematycznie. Akredytacja nie eliminuje wszystkich zagrożeń. Może jednak zostać uwzględniona przy ustalaniu wysokości kary i zwiększyć możliwość zastosowania przewidzianych obniżek.
Przepisy przewidują również możliwość odwołania od nałożonej sankcji. Podczas rozpatrywania wniosku Border Force może wziąć pod uwagę kondycję finansową przedsiębiorstwa oraz jego wielkość. Mikroprzedsiębiorcy mogą w określonych przypadkach uzyskać redukcję kary nawet o 75 proc.
Presja na przewoźników nie maleje
Incydent z Essex pokazuje, że nawet kontrola graniczna i zabezpieczenie drzwi nie dają pełnej ochrony przed wtargnięciem do części ładunkowej. W tym przypadku osoby ukrywające się w pojeździe mogły ominąć standardowe zabezpieczenia, dostając się do środka przez dach.
Problem pozostaje szczególnie dotkliwy dla przewoźników jeżdżących przez północną Francję do Wielkiej Brytanii. Próby ukrywania się w pojazdach oznaczają ryzyko uszkodzenia naczep i ładunku, zatrzymania kierowcy, opóźnień oraz wysokich kar administracyjnych.
Komisja Europejska zapowiedziała w 2026 r. wzmocnienie kontroli na szlaku przez kanał La Manche, większe zaangażowanie Europolu i Fronteksu oraz intensyfikację działań przeciwko grupom przemytniczym.
Odpowiedzialność za zabezpieczenie pojazdu i udokumentowanie wszystkich kontroli nadal jednak w dużym stopniu spoczywa na przewoźnikach.
Kary warto kwestionować
Nałożenie grzywny przez Border Force nie musi zamykać sprawy. Przewoźnicy, którzy potrafią wykazać, że nie wiedzieli o obecności pasażerów na gapę i prawidłowo zabezpieczyli pojazd, powinni rozważyć wniesienie sprzeciwu lub odwołania.
Brytyjska kancelaria JMW Solicitors informowała o przypadkach, w których udało się doprowadzić do anulowania sankcji. W jednej ze spraw słoweński przewoźnik został ukarany po odnalezieniu sześciu osób w naczepie.
Prawnicy wykazali jednak, że dostały się one do pojazdu już na terytorium Wielkiej Brytanii, podczas podróży powrotnej. Nie mogły więc zostać uznane za osoby nielegalnie wwiezione do kraju w rozumieniu przepisów, na podstawie których nakładane są kary.
To Straż Graniczna musi udowodnić, że istnieją odpowiednie podstawy do nałożenia kar, a przewoźnicy nie powinni mieć oporów przed ich kwestionowaniem zarówno na etapie sprzeciwu, jak i odwołania – wskazywała Laura Hadzik, partnerka w JMW Solicitors.
Kancelaria zwracała również uwagę na przypadki, w których Border Force nie uwzględniało przysługujących przewoźnikom obniżek. Znaczenie może mieć między innymi brak wcześniejszych naruszeń, prawidłowe stosowanie procedur kontroli i zabezpieczenia pojazdu, członkostwo w programie akredytacyjnym oraz sytuacja finansowa firmy i kierowcy.
Wnioski z raportu Niezależnego Głównego Inspektora ds. Granic i Imigracji wskazywały ponadto na niespójności w nakładaniu kar. Zdarzało się, że sankcje otrzymywali kierowcy, którzy sami zgłaszali obecność nieuprawnionych osób i stosowali wymagane listy kontrolne.
Brytyjskie Zrzeszenie Przewoźników Drogowych podkreślało, że część funkcjonariuszy nie korzystała z przysługującej im swobody pozwalającej odstąpić od kary w określonych okolicznościach.
Przypadek z Maldon może mieć tutaj szczególne znaczenie. Kierowca został zwolniony bez dalszych działań, ciężarówka przeszła kontrolę graniczną, tylne drzwi i boczne kurtyny miały pozostać zabezpieczone, a osoby ukrywające się w pojeździe mogły dostać się do środka przez otwór w dachu.
Takie okoliczności nie przesądzają automatycznie o wyniku ewentualnego postępowania administracyjnego, ale mogą stanowić istotne argumenty przy kwestionowaniu sankcji.









