Według danych e-petrol średnia cena oleju napędowego na polskich stacjach wyniosła 22 lipca 2026 r. 7,64 zł za litr. Na początku miesiąca było to 6,98 zł, co oznacza wzrost o 66 gr w ciągu trzech tygodni. Tylko w ostatnim tygodniu diesel podrożał średnio o 45 gr za litr. W hurcie średnia cena oleju napędowego wzrosła z około 5,51 tys. zł za metr sześcienny 3 lipca do 6,43 tys. zł 22 lipca.
Paliwo drożeje szybciej niż transport
Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie zwraca uwagę, że podwyżki zbiegły się z sezonowym osłabieniem aktywności gospodarczej. W efekcie ceny paliw i stawki frachtowe zaczynają poruszać się w przeciwnych kierunkach.
Po bardzo burzliwych dwóch kwartałach 2026 r. wiele firm żyło nadzieją na uspokojenie sytuacji. Teraz znów wchodzimy w czas cenowych turbulencji, a także zmian w wycenach usług transportowych i spedycyjnych w kontekście zbliżającej się jesieni i roku 2027 – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Jak dodaje, najwyraźniejsze sygnały o pogarszającej się sytuacji napływają od przewoźników drogowych. Firmy mają zlecenia, ale przy obecnym poziomie stawek, kosztów paliwa i wynagrodzeń ich realizacja nie zawsze zapewnia dodatnią marżę.
Przewoźnicy drogowi mówią wprost o dużej liczbie zleceń i stratach, bo marże są niskie, ceny paliwa i koszty pracy wysokie i nic się nie spina – twierdzi Mojsiuk.
Diesel to około 30 proc. kosztów przewozu
Według Dariusza Matulewicza, prezesa Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, olej napędowy odpowiada za około 30 proc. kosztów realizacji przewozu. Oznacza to, że gwałtowne zmiany cen paliwa szybko przekładają się na rentowność zleceń.
Ceny systematycznie rosną, co w połączeniu z obniżającymi się frachtami stanowi duży problem dla przewoźników. Lipcowy skok powoduje, że transport znowu zaczyna przynosić straty – mówi Matulewicz.
Przedstawiciel stowarzyszenia krytykuje również brak systemowego wsparcia dla branży. Jego zdaniem polscy przewoźnicy tracą konkurencyjność na rynkach międzynarodowych nie tylko z powodu paliwa, lecz także wskutek rosnących kosztów pracy i obciążeń związanych z regulacjami.
Firmy będą zmieniać cenniki
Na pogarszającą się rentowność wskazuje także Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL. Jak ocenia, firmy mogą optymalizować trasy, wykorzystanie pojazdów i organizację łańcuchów dostaw, ale możliwości ograniczania kosztów nie są nieograniczone.
Firmy szukają alternatyw, dbają o sprawność i optymalizację kosztową łańcuchów dostaw, ale nie da się tego robić bez straty lub zmiany cenników usług – zaznacza Hołowacz.
Dla przewoźników kluczowe będzie więc to, czy uda im się przenieść część dodatkowych kosztów na klientów. W okresie słabszego popytu i presji na obniżanie frachtów może to być jednak trudne. Jeżeli ceny oleju napędowego utrzymają się na obecnym poziomie lub będą nadal rosły, presja na aktualizację stawek transportowych będzie coraz większa.









