AdobeStock/Pixavril

Rynek transportowy na zakręcie: więcej upadłości, mniej mocy przewozowych

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Rosnące ceny oleju napędowego, kurczące się marże i pierwsze głośne upadłości sprawiają, że niemiecka branża transportowa znalazła się pod silną presją. Organizacje branżowe biją na alarm, a sygnały kryzysu coraz wyraźniej widoczne są także w całej Europie.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Nastroje w niemieckim transporcie drogowym pogarszają się z miesiąca na miesiąc. Przedstawiciele sektora spodziewają się dalszego wzrostu liczby upadłości.

W obecnych warunkach upadłości będą nadal przybywać” – powiedział Dirk Engelhardt, prezes Niemieckiego Związku Transportu Towarowego, Logistyki i Gospodarki Odpadami (BGL) w rozmowie z Deutsche Presse-Agentur (dpa). Szczególnie dotknięte są małe i średnie firmy.

Jak dodał, sytuacja jest wyjątkowo trudna: „Sytuacja jest w tej chwili katastrofalna”.

Koszty rosną, popyt słabnie

Źródłem problemów jest przede wszystkim jednoczesny wzrost kosztów i spadek popytu.

Ceny paliw w ostatnich tygodniach wyraźnie wzrosły, m.in. w związku z napięciami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie. Dla wielu firm transportowych oznacza to natychmiastowe obciążenie kosztowe.

Jednocześnie od miesięcy utrzymuje się słaba koniunktura.

Gospodarka jako całość radzi sobie bardzo źle. Ponieważ ich klienci mają problemy, cierpi także branża logistyczna. Obroty i marże topnieją” – wyjaśnił Frank Huster, dyrektor zarządzający DSLV, również w rozmowie z dpa.

Do tego dochodzi narastający problem strukturalny – niedobór kierowców. Według BGL w Niemczech brakuje obecnie około 120 tys. kierowców ciężarówek, a luka nadal się powiększa.

Cichy odpływ mocy przewozowych

Problemy nie ograniczają się wyłącznie do upadłości. Coraz więcej firm – szczególnie średniej wielkości – stopniowo ogranicza działalność. Ten proces często nie jest widoczny w statystykach, ale ma realne konsekwencje dla rynku. Jeśli popyt nagle wzrośnie, dostępność mocy transportowych może okazać się niewystarczająca. Jak podkreślają przedstawiciele branży, to szczególnie niebezpieczne zjawisko, ponieważ rozwija się stopniowo i ujawnia dopiero z opóźnieniem.

Presja wychodzi na ulice

Napięcie w branży coraz częściej przenosi się poza bilanse finansowe.

17 kwietnia w Lipsku spedytorzy i przewoźnicy zorganizowali konwój ciężarówek pod hasłem „Spedytorzy i przewoźnicy wychodzą na ulice”, protestując przeciw rosnącym kosztom i brakowi działań osłonowych.

To już się finansowo nie spina” – mówił jeden z kierowców. Uczestnicy podkreślali, że wiele firm funkcjonuje dziś wyłącznie dzięki rezerwom.

Lipska Izba Przemysłowo-Handlowa wezwała jednocześnie do reform strukturalnych i ostrzegła przed dalszym osłabieniem sektora MŚP.

Coraz więcej upadłości w sektorze

Rosnąca presja finansowa przekłada się na liczbę niewypłacalności. W ostatnim czasie problemy dotknęły m.in. firmę Betz International. Coraz częściej analitycy wskazują także na rosnącą presję wśród większych operatorów logistycznych, takich jak Duvenbeck.

Dane – m.in. od dostawcy oprogramowania Datev – pokazują, że liczba upadłości w transporcie zbliża się ponownie do poziomów sprzed kryzysu. Najbardziej narażone pozostają firmy średniej wielkości o ograniczonych rezerwach finansowych.

Europa pod presją – kryzys nie zna granic

Problem nie ogranicza się do Niemiec. We Włoszech branżowe analizy ostrzegają przed możliwą falą upadłości. W regionie Wenecji Euganejskiej do końca roku z rynku może zniknąć nawet 800 firm transportowych. Główne przyczyny są podobne: wysokie ceny paliw i problemy z płynnością finansową. Firmy często muszą pokrywać koszty natychmiast, podczas gdy płatności od klientów spływają z opóźnieniem, co pogłębia ryzyko utraty płynności.

Sytuację dodatkowo zaostrza trwający od 20 do 25 kwietnia ogólnokrajowy strajk w drogowym transporcie towarowym, ogłoszony przez stowarzyszenie Trasportounito. Protest, którego przyczyną również są koszty paliwa i ograniczone możliwości ich przerzucenia na klientów, może doprowadzić do poważnych zakłóceń w łańcuchach dostaw. Podobne scenariusze obserwowano już wcześniej – regionalne strajki pokazywały, jak szybko mogą pojawić się zatory w logistyce i przestoje tysięcy pojazdów.

Tagi:

Zobacz również