Problem dotyczył samochodu Volkswagen Tauron, którego zarejestrowania odmówił starosta z uwagi na fakt, że pojazd został skompletowany poza fabryką z części pochodzących z dwóch różnych aut tej samej marki.
Zdaniem urzędników umowa kupna – sprzedaży wyżej wymienionego pojazdu nie dokumentuje własności całego samochodu, a jedynie części pojazdu.
Właściciel auta odwołał się od wydanej przez starostę decyzji i skierował sprawę do sądu argumentując swoje stanowisko oceną biegłego, który zaopiniował, że części, które zostały zamontowane w samochodzie (elementy karoserii i wyposażenia) nie wpływają na jego tożsamość.
Ostatecznie sprawą zajął się NSA, przed którym SKO podtrzymywało swoją decyzję dowodząc swoich racji na podstawie ustaleń policji, z których wynika, iż niektóre elementy samochodu pochodzą ze skradzionego pojazdu. Ponad to prawo własności skradzionego pojazdu zostało przeniesiona przez właściciela na firmę ubezpieczającą auto, a co za tym idzie samochód stanowi współwłasność osoby wnioskującej o rejestrację jak i firmy ubezpieczeniowej, a umowa sprzedaży świadczy jedynie o własności części pojazdu.
Skarga SKO została oddalona. NSA zaznaczył, że umowa sprzedaży stanowi dowód własności. Ponad to przepisy kodeksu cywilnego mówią, że jeżeli jedna rzecz ma wartość obiektywnie większą niż jej części, tylko ona zachowuje swój byt prawny. Pozostałe elementy, których wartość jest mniejsza stają się częściami składowymi. W rezultacie właścicielem całości jest osoba posiadająca rzeczy o znacznie większej wartości.
Źródło: gazetaprawna.pl
Autor: Bartłomiej Nowak











