Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Wejście Uber Freight na polski rynek od ubiegłego weekendu wzbudza niemałe kontrowersje w branży transportowej. Jednak nie było to jedyne doniosłe wydarzenie na konferencji HyperLOG. Zobacz, jakie zmiany zapowiedzieli przedstawiciele największych firm TSL.

1. Uber Freight wchodzi do Polski

Od dziś Uber Freight wchodzi do Polski – ogłosił tuż przed weekendem, podczas konferencji HyperLOG, Daniel Buczkowski, head of expansion, Europe Uber Freight. Jak zapewnia firma, jej celem jest stworzenie z aplikacji Ubera platformy multimodalnej do każdego rodzaju transportu.

Branża te plany ocenia ostrożnie.

Myślę, że zagrożenie jest realne, pewnej destabilizacji przy współpracy dopatrywałbym się z firmami transportowymi, gdzie ceny za frachty i terminy płatności są ogromnym wabikiem. Podobnie klienci bez działów logistyki – łatwiej im będzie zlecić transport do Uber Freight (prosta platforma, szybko wypełnią dokumenty, a do tego gadżet w postaci monitoringu przesyłki) – komentuje Paweł Wasiewicz, dyrektor handlowy w Omida Group.

– Pamiętać trzeba, że pominięcie spedycji w łańcuchu transportowym jest dobrym rozwiązaniem dla nielicznych firm, nie wydaje mi się, żeby duzi rynkowi gracze, nagle przełączyli się z modelu wspierania procesów logistyczno-transportowych przez firmy spedycyjne, w kierunku modelu w całości polegającym na pominięciu najważniejszego czynnika – człowieka, spedytora, dyspozytora – który nie tylko zadba o realizację zleceń, ale również o dobre relacje z klientem i kontakt z przewoźnikiem – dodaje.

Paweł Wasiewicz zastanawia się przy tym, do jakiego stopnia barierą pomiędzy zlecającym transport a przewoźnikiem może być język. Wskazuje, że być może pewnym rozwiązaniem będą translatory wbudowane w aplikację, wówczas jednak nadal przewagę w takiej komunikacji będzie mieć spedytor.

To nie wszystko.

Nie wiemy, jakim kapitałem dysponuje Uber Freigh, nie wiemy, jak agresywnie będzie chciał wejść na rynek Polski, tym samym, nie wiemy, ile gotówki wpompuje w rynek – zauważa. – Uber Freight kusi szybkim pieniądzem, dobrą stawką. Wie, że polski rynek jest dla niego najatrakcyjniejszym w Europie. Zdominowanie go wiąże się z niewyobrażalnymi kosztami, za kilka lat będzie trzeba uzyskać zwrot z inwestycji. Czy ktoś myśli, jak będzie wyglądał rynek transportowy za 2-3 lata, zdominowany przez Uber Freight? Czy nie będzie tak, że to Uber będzie dyktować warunki na rynku? Czy wtedy przewoźnik będzie jeździł za takie same stawki? – stawia pytania.

-
+

Fot. Trans.INFO

Wtóruje mu kolejny przedstawiciel branży.

Są plusy. Po pierwsze może to doprowadzić do większej konkurencyjności na rynku. Po drugie, dojdzie do rewolucji jeśli chodzi o płatności. Spedycje cyfrowe, giełdy, będą musiały wziąć to na siebie, z korzyścią dla przewoźników – zauważa Maciej Zwyrtek, general sales director w Kuźnia Trans.

Jego zdaniem teoretycznie korzystna może być również prostota aplikacji, którą proponuje Uber. Teoretycznie, bo w praktyce może przynieść więcej kłopotów, niż korzyści.

Już w przypadku Ubera widać było, co dzieje się, gdy wchodzi na rynek. Pojawiły się protesty, że zdarzało się naginanie prawa transportowego w przewozie osób. Co będzie z ładunkami? – pyta. – Myślę, że Uber Freight nie zdaje sobie sprawy z realiów organizacji transportu w Europie i całej masy przepisów z tym związanych, których nie ma w Stanach Zjednoczonych. Myślę chociażby o szczegółowo regulowanych przepisach dotyczących czasu pracy – wskazuje.

Maciej Zwyrtek zwraca ponadto uwagę na to, że aplikacja Uber Freight będzie musiała zapewnić użytkownikom przede wszystkim informacje odnośnie tego, kto dokładnie wiezie towar, czy jest wiarygodnym przewoźnikiem, po jakiej trasie jedzie, czy sprawuje nad nim odpowiedni nadzór.

Uber z jednej strony pewnie sam by chciał być spedycją. Z drugiej jednak na pewno skończy się tak, że cała masa mniejszych spedycji będzie korzystać z jego narzędzi, jak z wszystkich innych, z których dotąd korzystała. Uber Freight nie weźmie całego rynku, ale pewną część. Myślę, że przede wszystkim mniejszych graczy, którzy dotąd nie myśleli o cyfryzacji i którzy stawiają przede wszystkim na rynek spotowy – kwituje Zwyrtek.

2. Jak zostać spedycją w pełni cyfrową bez wydawania miliardów?

Gefco ogłosiło niedawno przejęcie startupu Chronotruck. C.H. Robinson planuje zainwestować miliard dolarów w cyfryzację (więcej o tym w dalszej części tekstu). Poprzez wielkie inwestycje lub przejęcia najwięksi operatorzy chcą dogonić cyfrowe spedycje, takie jak Convoy, Instafreight czy Sennder, które przez ostatnie miesiące przebojem zdobywają rynek. Każdy chce pracować wydajniej i szybciej. To właśnie zalety, które daje cyfryzacja.

Co w tej sytuacji mają zrobić tysiące mniejszych, tradycyjnych spedycji, których nie stać na technologiczny wyścig zbrojeń? Odpowiedź na to zaprezentował w swojej prezentacji podczas HyperLOG Bogdan Kosturek z Trans.eu.

Odpowiedź jest prosta: platformizacja i marketplace. Zamiast budować swój sklep, warto dołączyć do wielkiego skupiska sklepów czyli do platformy, która skupia w jednym miejscu wszystkie sklepy i daje tym samym dostęp do ogromnych zasobów – przewoźników i ładunków. Trans.eu jest właśnie taką cyfrową platformą, która daje nawet małym spedycjom narzędzia, dzięki którym każda spedycja może być cyfrowa, a przez to pracować szybciej, korzystać z algorytmów, które wykonują za spedytorów masę manualnych czynności. I to bez wydawania milionów na własne narzędzia – argumentował Bogdan Kosturek.

-
+

Fot. Trans.INFO

3. C.H. Robinson ogłasza gigantyczne inwestycje

Miliard dolarów, które według zapowiedzi Boba Biesterfeld, prezesa C.H. Robinsona, jednego z największych dostawców usług logistycznych, firma zainwestuje w zaawansowane technologie i personel będzie miała także przełożenie na działania w Polsce. Arkadiusz Glinka, dyrektor transportu C.H. Robinson w Europie Środkowo-Wschodniej, przypomniał o tym w czasie konferencji HyperLOG.

Konferencja HyperLOG była doskonałym miejscem na ogłoszenie naszych planów. Jesteśmy największą platformą logistyczną na świecie, a opracowywanie technologii z myślą o klientach mamy we krwi. Nasi specjaliści od IT nieustannie ulepszają dotychczasowe rozwiązania, w tym Navisphere – zintegrowany, globalny system zarządzania transportem multimodalnym (TMS), a jednocześnie pracują nad interesującymi nowościami. Jesteśmy podekscytowani przyszłością, jaka czeka łańcuch dostaw – powiedział Arkadiusz Glinka.

Do miliardowych inwestycji, która firma w ciągu najbliższych pięciu lat przeznaczy na rozwój innowacji i wyspecjalizowany personel, skłoniły C.H. Robinsona szczegółowe badania rynku przeprowadzone wśród ponad 3 tys. załadowców. Wynika z nich, że dla aż 88 proc. uczestników badania bardzo ważna była kwestia technologii. Transparentność i narzędzia predykcyjne są najważniejszymi atutami zewnętrznych dostawców usług logistycznych, a 65 procent klientów twierdzi, że ma lub planuje wdrożyć tego typu narzędzia w ciągu najbliższych dwóch lat. Ponadto kluczowa jest znajomość lokalnych i globalnych uwarunkowań, którą docenia u partnera logistycznego aż 83 proc. załadowców. Co więcej, 98 proc. decydentów z różnych branż zamierza ulepszyć technologie, którymi dysponują.

Stąd też np. w Polsce operator logistyczny zamierza rozbudować kadry swojego działu IT i rozwoju oprogramowania w Warszawie. Kilka miesięcy temu C.H. Robinson zapowiedział zatrudnienie ponad 100 informatyków do końca przyszłego roku. Większy zespół ma ulepszyć technologię oraz zapewnić jeszcze większe wsparcie dla spedytorów i przewoźników w Europie oraz na innych rynkach.

-
+

Fot. Trans.INFO

Fot. Trans.INFO

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu