Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Urzędnicy Komisji Europejskiej wzięli pod lupę przepisy o monitoringu przewozów drogowych, które obowiązują na Węgrzech. Podejrzewają, że mogą naruszać unijne prawo. Wkrótce podobny problem może mieć Polska, której pakiet przewozowy był wzorowany na regułach węgierskich.

Węgierski rząd premiera Wiktora Orbana wprowadził pakiet przewozowy w kwietniu 2015 r. Jego sercem jest system elektroniczny Electronic Trade and Transport Control System – EKAER. Przewoźnicy muszą zgłaszać w tym systemie bardzo dużą liczbę informacji. To m.in. dane wysyłającego, jego numer VAT, adres, pod którym przewoźnik przejmuje towary, adres dostawy, opis wartości towaru netto oraz numer rejestracyjny pojazdu. Za pomocą EKAER Węgrzy chcieli objąć transport na terenie swojego kraju większym nadzorem. System miał też być batem na oszustów.

Węgrzy pod lupą Brukseli

Urzędnicy z Komisji Europejskiej nie są jednak pewni, czy węgierskie prawo jest zgodne z unijnymi przepisami. Zarzuty pod adresem Budapesztu są poważne. Bruksela podejrzewa, że mogło dojść do złamania dyrektywy unijnej o podatku VAT. Węgierskie regulacje zdaniem unijnych urzędników utrudniają też prowadzenie handlu międzynarodowego.

Rząd premiera Orbana dostał już od Komisji Europejskiej oficjalne wezwanie do naprawienia przepisów. Teraz piłka jest po stronie węgierskich władz. Jeśli w ciągu czterech miesięcy nie dojdą do porozumienia z Brukselą, mogą zostać ukarani wysoką grzywną.

Polska będzie następna?

Od kwietnia br. u nas także obowiązują zasady monitorowania przewozów drogowych zbliżone do tych, które przyjęli Węgrzy. Intencje polskich władz były podobne: ukrócić oszustwa, w tym tzw. karuzele VAT-owskie, przez które Skarb Państwa tracił dziesiątki mln zł.

W Prawie i Sprawiedliwości, którego rząd przygotował nowe przepisy, nie ukrywano zaś węgierskich inspiracji przy tworzeniu polskiego pakietu przewozowego.

Teraz jednak może się okazać, że czerpanie z dorobku węgierskich prawodawców może odbić się Polsce czkawką. Skoro Komisja Europejska uważa tamtejsze prawo za wadliwe, to nasze przepisy również mogą zostać zakwestionowane.

Jak podaje “Dziennik Gazeta Prawna”, dla urzędników Ministerstwa Finansów problem nie istnieje, bo nasze regulacje różnią się od węgierskich. Dodatkowo, szykuje się – choć nie wiadomo, kiedy – nowelizacja tego prawa.

Ostateczna decyzja w tej sprawie należy jednak do Brukseli, a cała procedura na pewno trochę potrwa. Od chwili, gdy sporne prawo przyjęto na Węgrzech, minęły ponad dwa lata. Wątpliwe, aby w kwestii pakietu przewozowego w Polsce urzędnicy KE podjęli błyskawiczne działania. Ale Warszawa od dłuższego czasu ma kiepskie relacje z instytucjami UE. Dlatego nie można liczyć na to, że Bruksela odpuści Polsce tę sprawę.

Polecamy też materiał o skardze przewoźników z Holandii na polski pakiet przewozowy:

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu