fot. Biedronka

„Wyścig szczurów” o kierowców. Ponad 570 mln zł kar od UOKiK za blokowanie zmiany pracy

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 7 minut

Kierowca, który chciał przejść do innej firmy obsługującej to samo centrum dystrybucyjne Biedronki, mógł przez kilka miesięcy stracić możliwość pracy w tym miejscu. Według UOKiK był to element trwającego latami porozumienia Jeronimo Martins Polska z przewoźnikami, ograniczającego konkurencję o pracowników. Prezes Urzędu nałożył na właściciela Biedronki, 29 firm transportowych i osiem osób fizycznych kary przekraczające łącznie 570 mln zł.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Najważniejsze informacje:

  • Łączna wartość kar wyniosła 571 960 550 zł.
  • Na Jeronimo Martins Polska nałożono ponad 525,5 mln zł kary, a na 29 firm transportowych łącznie ponad 44 mln zł.
  • Według UOKiK przewoźnicy ustalili, że nie będą konkurować między sobą o kierowców.
  • Zmiana pracodawcy mogła wymagać zgody poprzedniej firmy, a jej brak oznaczał blokadę i kilkumiesięczną karencję.
  • UOKiK ustalił, że Jeronimo Martins Polska organizowało porozumienie i egzekwowało jego zasady.
  • Według Urzędu praktyka wpływała na warunki zatrudnienia kilku tysięcy kierowców.

Sprawa jest finałem postępowania, które jeszcze dwa lata temu zaczynało się od podejrzeń o niedozwolone ograniczanie mobilności kierowców. W 2024 r. UOKiK przeszukał siedziby Jeronimo Martins Polska i firm transportowych, badając, czy przedsiębiorcy obsługujący centra dystrybucyjne sieci mogli umówić się, że nie będą przejmować swoich pracowników.

Teraz Urząd stwierdził naruszenie. Według UOKiK porozumienie funkcjonowało od czerwca 2017 r. co najmniej do lutego 2024 r., kiedy przeprowadzono przeszukania. Decyzja podlegała opiniowaniu przez Komisję Europejską, która zgodziła się z argumentacją Urzędu, że doszło do ograniczenia konkurencji.

Zmiana firmy? Najpierw zgoda dotychczasowego pracodawcy

Mechanizm opisany przez UOKiK uderzał bezpośrednio w możliwość przechodzenia kierowców między przedsiębiorstwami transportowymi pracującymi dla Biedronki.

Przewoźnicy mieli ustalić, że nie będą zatrudniać kierowców z innych firm uczestniczących w porozumieniu. Pracownik, który chciał zmienić firmę, musiał uzyskać zgodę dotychczasowego pracodawcy.

Jeśli jej nie otrzymał, obejmowano go blokadą. W praktyce przez określony czas nie mógł wykonywać pracy dla nowego przewoźnika w danym centrum dystrybucyjnym. Karencja trwała kilka miesięcy, zależnie od centrum.

Według Urzędu wprowadzenie karencji i blokady wjazdu do centrum powodowało, że zatrudnienie kierowcy przez konkurencyjną firmę stawało się wręcz nieopłacalne. Nowy pracodawca pozyskiwał bowiem pracownika, który przez kolejne miesiące nie mógł wykonywać przewozów w miejscu, do którego był potrzebny.

„Wyścig szczurów”, czyli kto zapłaci kierowcy więcej

Materiały zgromadzone przez UOKiK pokazują, że przedsiębiorcy byli świadomi konkurencji o kierowców i jej wpływu na wynagrodzenia.

Jeden z przewoźników informował Jeronimo Martins Polska o „migracji kierowców między przewoźnikami” działającymi przy tym samym centrum dystrybucyjnym. Inny w 2022 r. domagał się objęcia kierowcy karencją, argumentując, że odstąpienie od przyjętych zasad doprowadzi do „niezdrowej” konkurencji.

Szczególnie wymowna była wiadomość z 2021 r.:

Teraz mamy »wyścig szczurów« wśród kierowców kto zapłaci więcej i przewoźnicy wewnątrz biedronki sami się przelicytowują (…)”

Według UOKiK utrudnianie zmiany pracy osłabiało presję na podwyżki i poprawę warunków zatrudnienia. Urząd ocenia, że praktyka na przestrzeni lat wpływała na warunki pracy kilku tysięcy kierowców.

UOKiK: Biedronka organizowała zmowę

Według ustaleń Urzędu rola Jeronimo Martins Polska nie ograniczała się do korzystania z usług przewoźników.

UOKiK uznał spółkę za organizatora zmowy. Jeronimo Martins Polska miało egzekwować uzgodnione zasady, pośredniczyć w wymianie informacji pomiędzy przedsiębiorstwami transportowymi oraz decydować o dostępie do centrów dystrybucyjnych.

Kierowcom, którzy zmienili pracę niezgodnie z ustaleniami między przewoźnikami, spółka miała uniemożliwiać wjazd na teren centrum.

Zdaniem UOKiK mechanizm przynosił właścicielowi Biedronki również pośrednią korzyść ekonomiczną. Mniejsza konkurencja o kierowców ograniczała presję na wzrost wynagrodzeń, a w konsekwencji także na wzrost stawek płaconych przewoźnikom za usługi transportowe.

Urząd wskazuje również, że wewnętrzne dokumenty spółki potwierdzały świadomość, iż tego rodzaju praktyka może naruszać prawo. Mimo to – według UOKiK – nie została ona dobrowolnie zakończona przed przeszukaniem przeprowadzonym w 2024 r.

Ponad 44 mln zł kar dla firm transportowych

Łączna wartość sankcji nałożonych w tej sprawie wyniosła 571 960 550 zł. Zdecydowanie największa kara przypadła Jeronimo Martins Polska – 525 535 050 zł.

Na 29 przedsiębiorstw transportowych przypadło łącznie ponad 44 mln zł kar. Pełną listę ukaranych firm wraz z wysokością poszczególnych sankcji UOKiK opublikował w swoim komunikacie.

Kary otrzymało również osiem osób fizycznych bezpośrednio odpowiedzialnych za niedozwolone ustalenia – właścicieli, wspólników lub menedżerów firm uczestniczących w porozumieniu.

Jeden z przewoźników zdecydował się współpracować z Urzędem w ramach programu łagodzenia kar, czyli leniency. Dostarczył informacje dotyczące funkcjonowania zmowy, ale zrobił to już po rozpoczęciu postępowania i zebraniu przez UOKiK wielu istotnych dowodów. Nie uzyskał więc pełnego zwolnienia z sankcji, ale jego karę obniżono o 50 proc. – do ponad 166,6 tys. zł.

Biedronka krytykuje sposób ogłoszenia decyzji

Jeronimo Martins Polska w stanowisku przekazanym PAP Biznes nie odniosło się jeszcze merytorycznie do ustaleń UOKiK.

Spółka poinformowała, że jest „głęboko zaniepokojona” działaniami Urzędu, który – według firmy – szeroko zakomunikował decyzję przed jej formalnym doręczeniem podmiotom objętym postępowaniem, uniemożliwiając tym samym szczegółowe zapoznanie się z jej motywami.

Jeronimo Martins Polska zwróciło również uwagę, że jest jednym z 30 przedsiębiorców objętych tym konkretnym postępowaniem oraz jedną z kilku sieci handlowych, wobec których UOKiK prowadzi działania dotyczące praktyk na rynku pracy.

Od podejrzeń do wielomilionowych kar

Trans.INFO opisywało tę sprawę już w lipcu 2024 r. Wówczas UOKiK badał, czy Biedronka, a także Dino i współpracujące z nimi firmy transportowe mogły ograniczać konkurencję o kierowców. Pracownicy Urzędu, za zgodą sądu i w asyście policji, przeszukali wtedy siedziby Jeronimo Martins Polska, Dino Polska oraz przedsiębiorstw przewozowych.

Na tamtym etapie postępowanie miało charakter wyjaśniający, a UOKiK podkreślał, że podejrzenia nie oznaczają jeszcze stwierdzenia naruszenia. W przypadku Biedronki sprawa przeszła następnie do postępowania antymonopolowego, zakończonego obecną decyzją prezesa UOKiK.

Na tym aktywność Urzędu na rynku pracy kierowców się nie kończy. W maju 2026 r. UOKiK przeszukał również biura Lidla i współpracujących z tą siecią przewoźników, badając możliwe ustalenia ograniczające przechodzenie kierowców między przedsiębiorstwami. Tamta sprawa jest odrębna i nadal dotyczy podejrzeń, a nie stwierdzonego naruszenia.

Zmowa nie musi dotyczyć bezpośrednio płac

Porozumienia typu no-poach, czyli ustalenia przedsiębiorców, że nie będą konkurować o pracowników, są zabronione przez prawo konkurencji.

Nie muszą przy tym polegać na bezpośrednim ustalaniu wysokości pensji. Ograniczenie możliwości przechodzenia pracowników między firmami samo w sobie może osłabiać konkurencję o kadry, a tym samym wpływać na wynagrodzenia i warunki zatrudnienia.

W tej sprawie UOKiK ocenił, że przedsiębiorcy zmniejszali ryzyko utraty kierowców na rzecz firm oferujących lepszą płacę lub warunki. Konsekwencje ekonomiczne takiego mechanizmu ponosili natomiast pracownicy.

Tagi:

Zobacz również