Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Zarząd Reining Transport wydał komunikat o zamknięciu działalności na Wyspach Brytyjskich na skutek powtarzających się ataków uchodźców w okolicach Calais. – Ryzyko było zbyt wysokie – powiedział dyrektor przedsiębiorstwa Gerrit Hes.

Reining Transport to duża holenderska firma transportowa, która ma także filię w Budapeszcie. Do tej pory na rynku brytyjskim skupiała aż 10 proc. swojej działalności. Mimo tego zdecydowała się zrezygnować ze świadczenia usług transportowych do Wielkiej Brytanii.

Jak tłumaczy Hess, mimo zlikwidowania w 2016 r.  tzw. dżungli w rejonie Calais, imigrantów napadających na ciężarówki nie ubyło. Kierowcy Reininga otrzymali nawet zakaz tankowania i postoju w promieniu 250 mil od portu w Calais, lecz na niewiele się to zdało.

W konsekwencji firma borykała się z piętrzącymi się mandatami za nieświadomy przewóz osób czy naprawę uszkodzonych naczep. Do tego doszła kwestia bezpieczeństwa kierowców. Według dyrektora spółki jego pracownicy wielokrotnie znaleźli się w sytuacji zagrożenia życia – uchodźcy rzucali w nich kamieniami, a nawet straszyli nożami. Dlatego wolał „wycofać się, niż doprowadzić do rozlewu krwi”.

Komentarz redakcji

Przykład Reininga pokazuje, że władze francuskie nie potrafią skutecznie rozwiązać problemu i zamiatają sprawę imigrantów pod dywan. Karani za nieświadomy przewóz uchodźców są za to kierowcy i firmy transportowe, choć ich wina jest w tych sytuacjach żadna. To raczej kierowcy są ofiarami – imigranci włamują się i wdzierają do ciężarówek, blokują im przejazd i zachowują się agresywnie, a nieraz nawet napadają. Szkoda, że słynąca ze zdecydowanych interwencji francuska policja, nie potrafi zrobić z tym porządku.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu