Ceny paliw rosną jak na drożdżach. Czy dojdziemy do poziomu 6 zł?

Ceny paliw rosną jak na drożdżach. Czy dojdziemy do poziomu 6 zł?
Fot. Bartosz Wawryszuk

Cena za baryłkę ropy jest najwyższa od ponad 2,5 roku. Ceny paliw na polskich stacjach zaś krok po kroku kroczą ku poziomowi 6 zł za litr. A to dopiero początek wakacji i tradycyjnych wzrostów cen paliw, do czego dochodzi rozkręcająca się po zniesieniu obostrzeń gospodarka.

Ropa naftowa Brent ostatniego dnia czerwca 2021 r. kosztowała 74,85 dol. za baryłkę.

Ostatnim razem na wyższym poziomie ropa znajdowała się w październiku 2018 r. O ile w 2019 r. cena baryłki utrzymywała się w przedziale ok. 59-70 dolarów, tak początek 2020 r. i pandemia COVID-19 sprawiły, że cena spadła nawet poniżej 30 dolarów. W wakacje 2020 r., po zniesieniu restrykcji po pierwszej fali COVID-19, cena odbiła do poziomu 40 dolarów. A od listopada 2020 r. jest już na trendzie wzrostowym. I to mimo kolejnych fal koronawirusa oraz restrykcji i ograniczeń wprowadzanych w kolejnych krajach.

Warto jednak przypomnieć, iż jesienią 2020 r. i na początku 2021 r. (w przeciwieństwie do pierwszej fali) nie zamknięto gospodarek europejskich, a przemysł oraz sektor transportowy działały we w miarę normalnych warunkach. I to napędzało wzrost cen ropy. Dość powiedzieć, iż na koniec czerwca 2021 r. jest ona o 84 proc. wyższa niż pod koniec czerwca 2020 r.

Przekłada się to na ceny paliw na polskich stacjach benzynowych. Według portalu e-petrol, na koniec czerwca średnia detaliczna cena benzyny 98 wyniosła 5,81 zł/l, benzyny 95 – 5,49 zł/l, litr oleju napędowego kosztował 5,43 zł, a LNG – 2,29 zł. Dla porównania, w czasie pierwszego lockdownu na wiosnę 2020 r. ceny paliw spadły poniżej 4 zł – czyli były ok. 30 proc. niższe niż obecnie. W maju 2020 r. benzyna 95 kosztowała ok. 3,8 zł a diesel niewiele poniżej 4 zł.

– Przyczyną ostatniego wzrostu cen jest przede wszystkim ożywienie popandemiczne i odwrót koronawirusa – mówi Jakub Bogucki, analityk rynku paliw w e-petrol.

Oprócz wzrostu notowań ropy przyczyniła się do tego także słabnący złoty. Dolar, w którym odbywa się handel ropą, wart jest dziś 3,78 zł, a jeszcze na przełomie maja i czerwca br. było to ok. 3,65 zł.

Ile w perspektywie dwóch-trzech miesięcy będziemy płacić za paliwo?

– W miesiącach letnich nadal powinniśmy być świadkiem rosnącego zapotrzebowania na paliwa zarówno ze strony sektora gospodarczego jak i społeczeństwa – mówi Jakub Bogucki. – Ceny raczej maleć nie będą – dodał ekspert e-petrol.

Jakub Bogucki uspokaja jednak, że raczej średni poziom 6 zł za litr nam nie grozi. O ile może się tak zdarzyć w przypadku benzyny 98 na pojedynczych stacjach, to cena popularnej 95 powinna zatrzymać się na poziomie 5,6-5,7 zł/l. A w przypadku szczególnie interesującego sektor transportowy diesla, cena powinna osiągnąć podobny poziom – nie więcej niż 5,5-5,7 zł/l.

Co do okresu powakacyjnego to istotnym pytaniem jest, czy jesienią możemy spodziewać się kolejnej fali COVID-19 i jak daleko idące będą wprowadzone obostrzenia. Spodziewać się należy raczej powtórki z 2021 r., gdy sektor przemysłowy i transportowy działały bez zakłóceń, niż sytuacji z 2020 r. gdy zamknięto zakłady przemysłowe i pojawiły się utrudnienia dla sektora transportowego.

– Nie należy więc spodziewać się tak silnego spadku cen paliw jak na wiosnę 2020 r. – twierdzi Jakub Bogucki.

Teoretycznie impuls do spadku cen powinna dać spodziewana w czwartek decyzja grupy OPEC+ (skupiająca państwa produkujące ropę) o zwiększeniu produkcji surowca od sierpnia. Jego większa podaż na rynkach powinna przełożyć się na spadek ceny za baryłkę.

Bogucki twierdzi, iż nawet jeśli OPEC+ zdecyduje się na zwiększenie produkcji ropy to niekoniecznie przełoży się to spadek cen na polskich stacjach w sierpniu. Ekspert spodziewa się raczej utrzymania cen lub ich lekkiego wzrostu napędzanego przez wzrost gospodarczy i wakacyjne podróże Polaków.

Bogucki zwraca jednak uwagę na inny czynnik który długofalowo może przyczynić się do spadku cen ropy, mianowicie, potencjalne porozumienie Stanów Zjednoczonych z Iranem. Administracja prezydenta Joe Bidena wyraziła gotowość do zniesienia sankcji na ten kraj w zamian za ograniczenie irańskiego programu nuklearnego. W przypadku osiągnięcia porozumienia i zniesienia sankcji na sprzedaż irańskiej ropy – otwarte zostaną zasoby kraju, który według danych za 2019 r. posiadał czwarte największe rezerwy tego surowca na świecie oraz był siódmym globalnym producentem.

Fot. Bartosz Wawryszuk

Najpopularniejsze
Komentarze
0 Komentarzy
Użytkownik usunięty