Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) odrzucił wczoraj skargi, które Polska i Węgry złożyły w październiku 2018 roku na Dyrektywę o delegowaniu. Oba państwa domagały się, by dyrektywa została uznana za nieważną. Jako argument wskazywały, że prawo to narusza swobodę świadczenia usług oraz jest oparte na błędnej podstawie prawnej.

Dyrektywa o delegowaniu zakłada, że pracownikom delegowanym należy wypłacać wynagrodzenie typowe dla państwa przyjmującego (a nie, jak dotąd, minimalne stawki płacy). Co więcej, kiedy delegowanie jest dłuższe niż 12 miesięcy (w określonych wyjątkach – niż 18), wówczas w stosunku do tych pracowników należy spełniać wszystkie warunki zatrudnienia przyjmującego państwa członkowskiego.

Trybunał Sprawiedliwości UE wskazał, że nie ma podstaw, by skarżyć wspomniane przepisy.

Zbliżenie warunków pracy

TSUE stwierdził, że prawodawca UE opracowując dyrektywę dążył do “do zapewnienia swobody świadczenia usług na sprawiedliwych zasadach, gwarantując konkurencję, która nie byłaby oparta na stosowaniu w tym samym państwie członkowskim warunków zatrudnienia na zasadniczo różnym poziomie w zależności od tego, czy pracodawca ma siedzibę w tym państwie członkowskim, czy nie”.

Podkreślił również wolę zagwarantowania pracownikom delegowanym większej ochrony.

W tym celu, jak tłumaczył, dyrektywa zmierza do tego, by warunki zatrudnienia osób delegowanych do pracy w jakimś państwie i osób pracujących w nim, zatrudnionych przez pracodawcę, który ma tam siedzibę, były zbliżone. Tymczasem wcześniej odnotowywano “znaczne różnice w wynagrodzeniu” między tymi grupami pracowników.

TSUE przekonywał w wyroku, że celem dyrektywy jest zapewnienie sprawiedliwej konkurencji między przedsiębiorstwami delegującymi pracowników, a takimi, które w kraju delegowania mają swoją siedzibę. Prawo ma zapewniać “wysoki poziom zatrudnienia” i “odpowiednią ochronę socjalną”.

Odpowiadając zaś na zarzut, że dyrektywa “eliminuje przewagę konkurencyjną pod względem kosztów, z której korzystali usługodawcy mający siedzibę w niektórych państwach członkowskich” wskazał, że zarzut nie ma racji bytu.

Nowe prawo “przewiduje bowiem zapewnienie stosowania wobec pracowników delegowanych wszystkich warunków zatrudnienia w przyjmującym państwie członkowskim”, w tym obowiązkowych elementów wynagrodzenia.

Nie ma jednak “wpływu na pozostałe składniki kosztów przedsiębiorstw, które delegują takich pracowników, takie jak wydajność lub skuteczność tych pracowników”.

Drugi wyrok TSUE

To kolejny, ważny wyrok TSUE związany z Dyrektywą o delegowaniu, który zapadł w ostatnim czasie. Na początku grudnia Trybunał uznał bowiem, że prawo to powinno się stosować również w odniesieniu do branży transportowej.

– Oznacza to, że przepisy krajowe, takie jak Milog czy Loi Macron zostały potwierdzone i mogą być stosowane – tłumaczył na łamach Trans.INFO Maciej Wroński, prezes związku Transport Logistyka Polska.

Fot. Facebook.com/kancelaria.premiera

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu