Najważniejsze informacje:
- Średni czas oczekiwania na zapłatę za usługę transportową w Hiszpanii wyniósł w sierpniu 2026 r. rekordowe 52 dni.
- Odsetek załadowców i pośredników płacących po terminie spadł do 38 proc. Jeszcze w 2021 r. średni czas oczekiwania na zapłatę wynosił 83 dni.
- 69 proc. płatności w hiszpańskim transporcie realizowanych jest przelewem bankowym, a 25 proc. poprzez confirming.
- Unijny projekt rozporządzenia skracający podstawowy maksymalny termin płatności B2B do 30 dni utknął na etapie Rady UE i w oficjalnym harmonogramie Parlamentu Europejskiego ma status „zablokowany”.
Hiszpania: najkrótsze terminy płatności w historii pomiarów
Z najnowszych danych hiszpańskiego Obserwatorium Opóźnień i Płatności w Transporcie Drogowym, prowadzonego przez Fenadismer we współpracy z Fundación Quijote para el Transporte, wynika, że w sierpniu 2026 r. średni czas oczekiwania na zapłatę za usługę transportową wyniósł 52 dni. Tym samym poprawiony został dotychczasowy rekord z kwietnia i czerwca, kiedy przewoźnicy otrzymywali należności średnio po 53 dniach.
To kolejny etap zmian obserwowanych od końca 2021 r., kiedy Hiszpania wprowadziła odrębny system sankcji administracyjnych za przekraczanie maksymalnych terminów płatności w drogowym transporcie towarów.
W 2021 r. średni termin płatności w Hiszpanii wynosił jeszcze 83 dni. W grudniu 2025 r. było to już 59 dni, a w sierpniu bieżącego roku spadł on o kolejne 7 dni.
Ponad jedna trzecia zleceniodawców nadal płaci po terminie
Mimo poprawy sytuacja nie jest jeszcze idealna. Według sierpniowego badania Fenadismer 38 proc. załadowców i pośredników transportowych nadal przekracza obowiązujący w Hiszpanii maksymalny, 60-dniowy termin płatności.
Wśród przedsiębiorstw naruszających przepisy zdecydowana większość, bo 76 proc., reguluje należności między 60. a 90. dniem. Nadal jednak 6 proc. firm płacących po terminie zwleka z uregulowaniem faktur ponad 120 dni.
Dla porównania w grudniu 2025 r. odsetek podmiotów przekraczających maksymalny termin płatności wynosił 48 proc., a w czerwcu 2026 r. – 44 proc. Sierpniowe 38 proc. oznacza więc dalszą poprawę również pod względem liczby zleceniodawców naruszających przepisy.
Hiszpański system sankcji, wprowadzony w październiku 2021 r., umożliwia administracyjne karanie podmiotów przekraczających 60-dniowy termin zapłaty za transport, niezależnie od pozostałych konsekwencji cywilnoprawnych wynikających z opóźnienia.
Fenadismer wiąże poprawę dyscypliny płatniczej w dużej mierze z działalnością krajowych i regionalnych służb inspekcji transportu. Federacja podkreśla, że kontrole powinny być kontynuowane, aby doprowadzić do powszechnego przestrzegania przepisów dotyczących terminowego regulowania należności.
Unia Europejska chciała skrócić terminy płatności. Co stało się z projektem?
Poprawa sytuacji w Hiszpanii wpisuje się w szerszą europejską dyskusję dotyczącą ograniczania zatorów płatniczych, które szczególnie dotykają małe i średnie przedsiębiorstwa.
W marcu 2024 r. Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego (IMCO) przyjęła stanowisko w sprawie projektu nowych przepisów mających poprawić dyscyplinę płatniczą przedsiębiorstw i instytucji publicznych.
Projekt, przedstawiony przez Komisję Europejską we wrześniu 2023 r., przewidywał bardziej rygorystyczne terminy regulowania należności oraz dodatkowe mechanizmy ochrony wierzycieli.
Zgodnie z propozycją podstawowy maksymalny termin płatności w transakcjach B2B miał wynosić 30 dni. Europosłowie dopuścili jednocześnie możliwość uzgodnienia terminu do 60 dni kalendarzowych w transakcjach między przedsiębiorstwami, pod warunkiem wyraźnego zapisania go w umowie.
Projekt przewidywał również automatyczne naliczanie odsetek za opóźnienia i rekompensatę kosztów odzyskiwania należności w wysokości od 50 do 150 euro za transakcję, zależnie od jej wartości.
Po ponad dwóch latach przepisy nadal nie zostały uchwalone
Od prac w komisji parlamentarnej z marca 2024 r. projekt przeszedł kolejny etap procedury legislacyjnej – 23 kwietnia 2024 r. Parlament Europejski przyjął stanowisko w pierwszym czytaniu. Nie doprowadziło to jednak do ostatecznego przyjęcia rozporządzenia.
Prace utknęły na etapie Rady UE. Wśród państw członkowskich pojawiły się rozbieżności dotyczące m.in. sztywnego 30-dniowego terminu płatności i formy prawnej nowych regulacji – tego, czy powinny one przyjąć postać bezpośrednio stosowanego rozporządzenia, czy dyrektywy pozostawiającej państwom większą swobodę wdrażania przepisów.
Przeciwko projektowi wystąpiły również europejskie organizacje gospodarcze – BusinessEurope, EuroCommerce i Eurochambres – które w marcu 2025 r. zaapelowały do Komisji Europejskiej o jego wycofanie. Argumentowały, że proponowane rozwiązania nadmiernie ograniczają swobodę zawierania umów między przedsiębiorstwami.
W oficjalnym harmonogramie prac legislacyjnych Parlamentu Europejskiego projekt ma obecnie status „Blocked” – zablokowany na etapie Rady UE. W rejestrze procedur legislacyjnych figuruje jako oczekujący na stanowisko Rady w pierwszym czytaniu.
Oznacza to, że proponowane przepisy skracające podstawowy maksymalny termin płatności do 30 dni nie zostały dotychczas przyjęte. Nie ma również uzgodnionego terminu rozpoczęcia ich stosowania.
Hiszpańskie doświadczenia pokazują znaczenie egzekwowania przepisów
Hiszpańskie doświadczenia pokazują, że sankcje administracyjne i konsekwentne kontrole mogą być skutecznym narzędziem poprawy dyscypliny płatniczej. Fenadismer podkreśla jednak, że mimo rekordowo krótkiego średniego czasu oczekiwania na zapłatę ponad jedna trzecia zleceniodawców nadal narusza obowiązujące przepisy.
Tymczasem przewoźnicy w pozostałych państwach Unii wciąż czekają na rozstrzygnięcie losów europejskiej reformy, która miała ograniczyć opóźnienia w płatnościach i wzmocnić ochronę wierzycieli. Po ponad dwóch latach od przyjęcia stanowiska Parlamentu Europejskiego nowe przepisy nadal pozostają na etapie prac w Radzie UE.









