Najważniejsze informacje:
- Projekt UC160 wdraża unijną dyrektywę 2024/2831 dotyczącą pracy za pośrednictwem platform cyfrowych.
- Przewóz towarów i osób został wprost wskazany w dyrektywie jako obszar, w którym może występować praca platformowa.
- TLP obawia się, że nieprecyzyjne przepisy mogą prowadzić do objęcia regulacją także przedsiębiorców wykorzystujących aplikacje lub systemy teleinformatyczne wyłącznie do obsługi i przekazywania zleceń przewozowych.
- Organizacja chce wyraźnego rozróżnienia między platformą organizującą pracę a systemem służącym jedynie do kojarzenia przewoźnika ze zleceniodawcą.
- Wykonywanie obowiązków wynikających z prawa transportowego, takich jak weryfikacja licencji, dokumentów czy uprawnień, nie powinno – zdaniem TLP – prowadzić do uznania firmy za pracodawcę.
- TLP proponuje wydłużenie terminu na przedstawienie dowodów obalających domniemanie stosunku pracy z 14 do co najmniej 30 dni.
Rządowy projekt ustawy o wykonywaniu pracy za pośrednictwem cyfrowych platform pracy, oznaczony numerem UC160, ma wprowadzić do polskiego prawa dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2024/2831 z 23 października 2024 r., na wdrożenie której państwa członkowskie mają czas do 2 grudnia 2026 r.
Jednym z najważniejszych elementów nowych przepisów jest domniemanie istnienia stosunku pracy w sytuacji, gdy rzeczywiste warunki współpracy wskazują, że platforma albo pośrednik sprawuje nad osobą wykonującą pracę kierownictwo lub kontrolę.
W założeniu chodzi przede wszystkim o przeciwdziałanie sytuacjom, w których samozatrudnienie lub umowa cywilnoprawna tylko formalnie zastępują stosunek pracy. Z analiz rynkowych wynika, że usługi platformowe stanowią źródło dodatkowego zarobku dla 2,6 mln osób, a dla 580–600 tys. osób są głównym źródłem utrzymania, generując bezpośrednio 13,3 mld złotych dla sektora finansów publicznych.
Problem polega jednak na tym, że transport drogowy już dziś funkcjonuje w otoczeniu rygorystycznych przepisów dotyczących licencji, zezwoleń i bezpieczeństwa publicznego.
Zdaniem TLP, które przekazało resortowi pracy 28-stronicowe stanowisko zawierające 55 szczegółowych uwag, projekt nie rozdziela tych dwóch porządków wystarczająco precyzyjnie.
Giełda transportowa czy już platforma pracy?
To jeden z najważniejszych punktów całego sporu z perspektywy przewoźników. TLP chce, aby ustawa jednoznacznie wskazywała, że samo wykorzystanie aplikacji, systemu teleinformatycznego czy cyfrowego kanału pozyskiwania zleceń nie oznacza jeszcze wykonywania pracy za pośrednictwem cyfrowej platformy pracy.
W transporcie drogowym przewoźnicy powszechnie korzystają z elektronicznych systemów pozwalających znaleźć ładunek, przyjąć zlecenie, wymienić informacje lub dokonać rozliczenia. Jeżeli taki system jedynie kojarzy strony, nie organizuje pracy kierowcy i nie sprawuje nad nim faktycznej kontroli, TLP chce wyłączenia go spod reżimu przewidzianego dla platform pracy.
Organizacja proponuje dopisanie do ustawy, że działalność transportowa lub pośrednictwo przy przewozie prowadzone za pomocą środków elektronicznych nie powinny być objęte przepisami, jeżeli narzędzia służą wyłącznie do kojarzenia stron, przekazywania zleceń, zawierania umów, rozliczeń lub wymiany informacji.
To rozróżnienie może mieć znaczenie również dla klasycznych giełd transportowych. Sama giełda publikująca ofertę ładunku i umożliwiająca kontakt przedsiębiorców nie musi być platformą pracy. Inaczej może być oceniany model, w którym platforma nie ogranicza się do kojarzenia stron, lecz rzeczywiście wpływa na sposób organizowania pracy konkretnej osoby i sprawuje nad nią kierownictwo lub kontrolę.
JDG nie musi oznaczać pracownika
Projekt obejmuje osobę fizyczną niezależnie od charakteru łączącej ją z platformą umowy. W praktyce może więc objąć również osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Właśnie dlatego TLP postuluje, aby wyraźnie chronić sytuację przedsiębiorcy, który samodzielnie organizuje działalność, ponosi ryzyko gospodarcze i jedynie wykorzystuje platformę jako kanał pozyskiwania zleceń.
Według organizacji samo korzystanie z cyfrowej infrastruktury nie powinno prowadzić do reklasyfikacji takiej relacji.
Nowe przepisy nie oznaczają więc automatycznie, że każdy samozatrudniony przewoźnik korzystający z aplikacji czy giełdy transportowej zostanie pracownikiem. Kluczowe będą rzeczywiste warunki wykonywania usług oraz to, czy platforma faktycznie kieruje pracą danej osoby.
Kiedy kontrola staje się „kierownictwem”?
Jeszcze większy problem może pojawić się przy samym pojęciu kontroli. Projekt przewiduje domniemanie stosunku pracy, jeśli zostanie uprawdopodobnione, że platforma lub pośrednik sprawuje nad wykonawcą kierownictwo, w szczególności kontrolę. TLP wskazuje jednak, że monitorowanie realizacji zlecenia za pomocą technologii nie musi oznaczać podporządkowania pracowniczego.
W transporcie takie czynności jak śledzenie lokalizacji pojazdu, weryfikacja statusu przewozu, obsługa płatności, automatyczne przekazywanie ofert czy prowadzenie systemu ocen są elementem codziennych procesów operacyjnych.
Organizacja chce, aby same w sobie nie wystarczały do uruchomienia domniemania stosunku pracy. O charakterze relacji miałby decydować pełny obraz współpracy – m.in. rzeczywista swoboda przyjmowania i odrzucania zleceń, wybór czasu aktywności oraz możliwość świadczenia usług za pośrednictwem innych platform.
Kontrola wymagana prawem nie powinna przesądzać o etacie
Szczególnie istotna z punktu widzenia branży jest kwestia obowiązków wynikających już z przepisów transportowych. Przedsiębiorca lub pośrednik może być zobowiązany do sprawdzania dokumentów, uprawnień kierowcy, licencji, pojazdu czy warunków realizacji przewozu. TLP obawia się, że przy zbyt szerokiej interpretacji projektowanego pojęcia kontroli czynności wykonywane dlatego, że nakazuje je prawo transportowe, mogłyby zostać potraktowane jako dowód podporządkowania wykonawcy.
Organizacja proponuje więc wprowadzenie zasady, zgodnie z którą działania podejmowane wyłącznie w celu wykonania obowiązków wynikających z przepisów, licencji, zezwoleń lub decyzji administracyjnych nie będą uznawane za przejaw kierownictwa lub kontroli właściwych dla stosunku pracy.
PIP ma móc wszcząć postępowanie z urzędu
Kontrowersje dotyczą również procedury. Projekt zakłada, że postępowanie dotyczące ustalenia istnienia stosunku pracy będzie mogło zostać wszczęte nie tylko na wniosek osoby wykonującej pracę, lecz także przez Państwową Inspekcję Pracy z urzędu.
Jeżeli zostaną uprawdopodobnione przesłanki wskazujące na stosunek pracy, ciężar wykazania, że relacja nie ma charakteru pracowniczego, ma przejść na platformę lub pośrednika.
Według TLP próg uruchomienia postępowania jest relatywnie niski, dlatego przed zastosowaniem domniemania inspekcja powinna wskazać konkretne fakty świadczące o rzeczywistym kierownictwie lub kontroli.
Organizacja chce również, aby platforma lub pośrednik mogli przedstawić swoje stanowisko i dowody jeszcze przed wydaniem decyzji, a nie dopiero na etapie obalania zastosowanego domniemania.
14 dni na obalenie domniemania. TLP chce miesiąca
Obecny projekt przewiduje 14 dni na przedstawienie dowodów obalających domniemanie stosunku pracy. TLP uważa ten termin za zbyt krótki. W dużych organizacjach potrzebne informacje mogą być rozproszone między systemami informatycznymi, działami operacyjnymi i prawnymi, a przy modelach wykorzystujących pośredników część dokumentów może znajdować się poza samą platformą.
Dlatego organizacja proponuje wydłużenie terminu do co najmniej 30 dni od otrzymania zawiadomienia.
TLP chce udziału GITD w ocenie modeli transportowych
Branża zwraca też uwagę na kompetencje PIP. Transport drogowy podlega już kontroli szeregu organów, a modele działalności przewoźników i pośredników wynikają z przepisów ustawy o transporcie drogowym. TLP proponuje więc, aby w sprawach dotyczących sektora PIP współpracowała z Głównym Inspektorem Transportu Drogowego oraz organami wydającymi licencje i zezwolenia transportowe.
Miałoby to ograniczyć ryzyko sytuacji, w której sposób przekazywania zleceń, kontrolowania kierowcy lub wykorzystywania aplikacji zostanie oceniony wyłącznie przez pryzmat prawa pracy, bez uwzględnienia obowiązków charakterystycznych dla działalności transportowej.
Transport nie może zostać całkowicie wyłączony
Co ważne, TLP nie domaga się całkowitego wyłączenia transportu drogowego spod działania ustawy. Sama dyrektywa unijna wskazuje przewóz osób i towarów jako działalność, w której może występować praca platformowa.
Organizacja chce natomiast wyraźnej granicy między rzeczywistą platformą organizującą pracę konkretnej osoby a technologicznym pośrednikiem, który jedynie pomaga niezależnym przedsiębiorcom znaleźć i obsłużyć zlecenie.
I właśnie od sposobu wyznaczenia tej granicy będzie zależało, czy UC160 pozostanie regulacją wymierzoną przede wszystkim w przypadki fikcyjnego samozatrudnienia, czy zacznie wpływać także na znacznie szerszą część cyfrowego rynku transportowego.









