Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Premier Japonii Shinzo Abe zapowiedział wsparcie finansowe dla firm, które wyprowadzą produkcję z Chin. I to niemałe. Na te, które przeniosą ją do Japonii, czekają w sumie 2 mld dolarów. Na te, które do jakiegokolwiek innego kraju – blisko 219 mln dolarów.

Cały tzw. pakiet stymulacyjny, przeznaczony na wsparcie trzeciej największej gospodarki świata ma opiewać na niebagatelne 993 mld dolarów, czyli równowartość 20 proc. produkcji gospodarczej Japonii – donosi portal tfipost.com. Z tego 2,2 mld dolarów mają iść na “ucieczkę” z Chin.

Koronawirus namieszał

Przyczyną takiej decyzji jest nic innego jak negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę, w pierwszej kolejności chińską. Co za tym jednak idzie – i japońską, trzeba bowiem pamiętać, że to właśnie Państwo Środka jest największym partnerem handlowym Japonii.

Partnerem, którego problemy szybko rzutują na kondycję kraju Shinzo Abe. Media donoszą, że tylko w lutym import z Chin spadł prawie o połowę. Zgubne dla przedsiębiorców, a więc i dla całej gospodarki, było zamykanie chińskich fabryk, produkujących m.in. komponenty, w oparciu o które działają japońskie zakłady.

Kto skorzysta na ucieczce z Chin?

Japonia chce się uniezależnić od Chin, a skorzystać mogą na tym inne azjatyckie kraje, na przykład Wietnam, Bangladesz lub Indie. Te ostatnie, zdaniem mediów, mają największą szansę na stanie się beneficjentem odwrotu z Chin.

Już teraz w Indiach zarejestrowanych jest ponad 1,4 tys. japońskich firm, czyli o ponad 5 proc. więcej, niż w 2017 r. – podaje tfipost.com.

Fot.Wikipedia/U.S. Department of State/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu