Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Tomasz Więcek, kierowca zawodowy, ma trzech bliskich kolegów po fachu. Od każdego usłyszał dość podobną historię. Żonę pierwszego, farmaceutkę, szefostwo wysłało na 2 tygodnie wolnego. Choć nikt w rodzinie nie jest na kwarantannie. Żona drugiego zostawała sama na placu zabaw, gdy tylko pojawiała się z dzieciakiem. Jakoś wszyscy nagle spieszyli się do domu. Na żonę trzeciego krzywo patrzyli w pracy. Tomasz kiwał głową, wściekły, i przypominał sobie ostatni telefon od swojej Kasi. Miała najgorzej.

– Tylko bez podawania żadnych danych, dobrze? Za wiele się już i tak nasłuchałam – to pytanie Katarzyna Więcek (dane zmienione na jej prośbę) zada podczas naszej rozmowy kilka razy. – Po prawdzie to ja wcale nie chciałam, żeby pani dzwoniła, mąż się zgodził bez konsultacji ze mną. Nie wiem, czy chcę o tym rozmawiać…

Więc zacznie Tomasz.

Góra papieru

Był gdzieś w Małopolsce, stał pod zakładem, akurat ładował papier toaletowy. Pomyślał – tak, to poprawi jej humor. Wyskoczył, zrobił zdjęcie. Nic specjalnego – Tomasz i zapora z papieru. Wysłał Katarzynie, żeby pokazała “koleżankom”, kto wozi ten papier, o który się ludzie zabijają. Niech się uspokoją, niech jej dadzą spokój.

Ale tego dnia Katarzyna znów płakała do słuchawki.

Koleżanki ją dyskryminowały. Na schodach zatrzymywały się, zwalniały, żeby jej nie minąć. Kierowniczka gdy się dowiedziała, że wracam na weekend z Zachodu Europy, stwierdziła, że to bardzo niedobrze. Bo na pewno Kasię zarażę – wspomina.

Jeden marcowy tydzień

Jego żona dobrze pamięta ten tydzień, choć to było w połowie marca.

Piątek – w pracy gruchneła wiadomość, że w niedzielę będą zamykać granice. Ktoś usłyszał to w radio. Kto przyjedzie – od razu idzie na kwarantannę. Katarzyna dzwoni do męża, ale okazuje się, że puścili go wcześniej i w domu będzie już w sobotę. Zadowolona, dzieli się tym z koleżankami w pracy. Niepotrzebnie.

Piątek, później. Liderka mówi o tym ryzyku zarażenia, o którym wspominał Tomasz. Nie wspomniał jednak, że rozmowa poszła dalej. – Ty lepiej powiedz, że boisz się o siebie, nie o mnie. Że was zarażę – rzuca gorzko Katarzyna w rozmowie. – A co, chciałabyś? – słyszy.

Sobota – mąż wraca. Spędzają razem weekend. Rząd od niedzieli wprowadza obowiązkową kwarantannę dla przybyłych z zagranicy.

Poniedziałek – liderka przesuwa Katarzynę do pracy w trzyosobowych zespołach. Najmniejszych. W szatni Katarzyna czuje, że krzywo na nią patrzą. Jedna z koleżanek podchodzi bliżej. Dobrze się znały, nawet ostatnio rozmawiały o poważnej chorobie rodziców. I jedni, i drudzy zapadli na to samo. Ta rozmowa wtedy dużo Kasi dała. Teraz jednak koleżanka nie wytrzymuje. – Co ty tu jeszcze robisz? Chcesz nas wszystkich pozarażać?

Wtorek – liderka mówi o najnowszych obostrzeniach rządu (ówczesnych, w połowie marca) – metr odstępu od wszystkich, konieczność częstego mycia rąk. Czy ktoś ma pytania? Wnioski? Ma jedna osoba – znajoma Katarzyny ze zmiany: – W imieniu wszystkich muszę powiedzieć, że czuję się zagrożona. Ona nie powinna tu przychodzić. Rozmowa między nią, a Katarzyną trwa chwilę.

Ten sam tydzień – Katarzyna pyta szefa BHP, czy może przychodzić do pracy. Może. Ani ona, ani mąż nie są na kwarantannie. Czują się dobrze. Katarzyna znów słyszy kilka “ciepłych” słów od znajomych, idzie do kierownika. Po drodze wstępuje do toalety poprawić makijaż, bo po tych “ciepłych” słowach się rozmazała.

Kierownik po dwóch godzinach wzywa ją ponownie do biura. Wianuszek szefów BHP. Katarzyna ma kontynuować pracę. Koleżanki będą wzywane na rozmowy.

Żony nie mają lekko

– Koledzy mi opowiadali, że ich żony nie mają teraz lekko. Jedna, farmaceutka, jak jeszcze mogła iść do pracy, już na ulicy widziała, jak się odsuwali – wspomina Tomasz.

-
+

Fot. Screen z Facebooka

Dzień dobry 😏 pamiętajcie o nas. Żonach i ich bliskich.. Już musimy się borykać z krzywymi spojrzeniami i szeptami za plecami naszych sąsiadów… Dzieciom zanim ogłosili wolne też już się oberwało się w szkole i co najlepsze od nauczycieli 😮Straszne to jest wszystko… Teraz czekamy na powrót męża i aż się boję kolejnej fali hejtu…” – napisała nam inna żona kierowcy, Mariola (zapis oryginalny).

-
+

Fot. Screen z Facebooka

– Jak Kasia pierwszy raz opowiedziała, co się u niej dzieje, byłem tak wściekły, że chciałem pojechać pod ten zakład ciężarówką i go zablokować. Nikomu nie życzę choroby, ale słałem jej to zdjęcie z papierem i życzyłem by tym “koleżankom” zabrakło go na wiele miesięcy – wspomina. – Ale teraz jest już, podobno, lepiej….

Lista argumentów

Liderka przeprosiła Katarzynę. Choć stwierdziła, że w zasadzie nie wie za co. Gdy usłyszała, że Kasia po kolejnym weekendzie chyba weźmie dzień wolnego, aż się wzdrygnęła. – Musisz przyjść, żeby nie wywołać paniki. Poza tym jest dużo roboty.

Jedna z koleżanek odmówiła pracy z nią. Inna nakrzyczała, teraz się do siebie nie odzywają. Katarzyna poprosiła o szkolenie w pracy, edukacyjne, bo:

– jest zdrowa, jej mąż podobnie, a kwarantanna nie dotyczy kierowców ciężarówek i jest to decyzja władz,

– mąż zwykle nawet nie wychodzi z szoferki. Ostatnio dokumenty zza szyby z pleksi dyspozytorka podsunęła mu nie ręką, a długopisem,

– do ich zakładu pracy codziennie przyjeżdżają ciężarówki, a tych kierowców nikt się nie boi,

– nie jest jedyną, która ma męża kierowcę, na pewno niejedna z 200 osób pracujących na zakładzie zna też jakiegoś,

– w drodze do pracy i w supermarkecie każda może się zarazić z tym samym prawdopodobieństwem, co od niej.

Tak przekonuje. Szkolenia jeszcze nie było. Z 200 osób w zakładzie, z którymi się witała, zostały jej 3 koleżanki.

Wiele pytań

Ale chyba nawet one nie wiedzą, że Tomasz już zjechał do domu na święta. Zabronił jej mówić, dla świętego spokoju.

I tak nie będą to za wesołe święta. Na spacer nie pójdą, bo nie można. Posiedzą na balkonie. Najtrudniej chyba będzie 19-letniemu synowi – piękna pogoda siłą go rwie na zewnątrz. Nie zaproszą ojca Katarzyny, bo za duże ryzyko. Właśnie wykryto u niego poważną chorobę. Nie odwiedzą rodziców Tomka, bo przez wiek są w grupie ryzyka. Gdy ostatnio chciał teściowej dać kwiaty przy rodzinnej okazji, to kupił, postawił w salonie i wysłał zdjęcia. Katarzyna nie nagotuje za wiele, bo w okrojonym składzie nie przejedzą tyle, co zwykle. Po co się ma zmarnować?

Tomasz być może będzie się zastanawiał, czy to dobrze, że wrócił do domu.

Ale gdzie miałby nocować, w szoferce? – zastanawia się Katarzyna. – Mi radzili w pracy dwa tygodnie urlopu. Dwa tygodnie, i mogę wracać do pracy. Tylko mąż po tych dwóch tygodniach znowu wraca z zagranicy, co wtedy? Mam wziąć urlop zdrowotny? Za co utrzymać dwójkę dzieci przy zmniejszonej wypłacie? A może mam nie pracować do końca pandemii? Czyli do kiedy?

To są pytania bez odpowiedzi.

Chyba, że znajome z pracy Katarzyny znają odpowiedź.

 

Fot.pixabay/Engin_Akyurt/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu