Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Po wojnie amerykańscy przewoźnicy zmagali się nie tylko z niedopasowanymi do potrzeb wymiarami samochodów. Dodatkowo Interstate Commerce Commission narzucała minimalne i maksymalne taryfy, bez uwzględnienia kosztów i popytu.

Ta reguła uderzała w koleje. ICC wymagało niskich taryf dla przewozów zboża oraz innych towarów masowych, natomiast wysokie na dobra przetworzone i przewożone w małych ilościach. W rezultacie wielu spedytorów wybierało transport drogowy. Udział kolei w pracy przewozowej spadł z 61 proc. w 1940 roku do 44 proc. w 1960 roku. 

Branża transportu drogowego przejmowała to, co traciły koleje. W 1946 roku przewoźnicy zatrudniali 4,753 mln kierowców, czyli 3,5 razy więcej od wszystkich operatorów kolejowych łącznie. Według danych American Trucking Associations, przewoźników I klasy (o dochodzie rocznym co najmniej 100 tys. dolarów) było w połowie 1946 roku ok. 2 tys., natomiast w 1949 już 2,5 tys. Średnia płaca roczna wynosiła w 1946 roku 2395 dolarów (lokalni przewoźnicy płacili 2189 dol.). Popularny Chevrolet Stylemaster Sport Sedan kosztował 1205 dolarów.

Zarobki małych przewoźników w Stanach Zjednoczonych

Średni dystans pokonywany przez dalekobieżne ciężarówki wynosił 193 mile. Międzymiastowy przewoźnik płacił 1 403 dol. podatku rocznie, przejeżdżał przeciętnie 70 280 km. Całkowity zarobek na samochód wynosił 32,2 centa na milę i 3,8 centa na tonomilę. Całkowity przychód roczny sięgał 15 099 dol., przy średnim załadunku 8,39 tony. 

Przewoźnicy zaliczali się do grupy małych przedsiębiorstw. W 1949 roku 22 tys. firm transportu samochodowego na wynajem zarobiło łącznie 3 mld dolarów. Zaledwie 40 firm zanotowało przychody powyżej 5 mln dol.

Zobacz najciekawsze odcinki „Historii transportu”:

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu