W rozmowie z niemieckim dziennikiem branżowym „DVZ” Engelhardt otwarcie przyznał, że niemieccy przewoźnicy są obecnie zbyt drodzy, by w pełni konkurować z firmami z części państw Europy Środkowo-Wschodniej.
Oczywiście niemieckie przedsiębiorstwa nie są obecnie konkurencyjne – stwierdził szef BGL, wskazując przede wszystkim na ceny oleju napędowego i koszty zatrudnienia.
Według niego właśnie dlatego szczególnego znaczenia nabiera Pakiet Mobilności. Regulacje miały wyrównać warunki konkurencji na europejskim rynku transportowym, jednak – zdaniem BGL – problemem pozostaje ich nierówne egzekwowanie.
„Ostry miecz”, który stoi w gablocie
Engelhardt użył obrazowego porównania: Pakiet Mobilności jest jego zdaniem „ostrym mieczem”, który istnieje na papierze, ale zbyt rzadko jest faktycznie używany.
BGL zwraca uwagę, że jeśli naruszenie zostanie wykryte w Niemczech, a przedsiębiorstwo podlega organom innego państwa członkowskiego, dalsze postępowanie nie zawsze kończy się skuteczną sankcją.
Niemiecka organizacja chce więc sprawniejszej wymiany informacji między służbami kontrolnymi oraz większej możliwości egzekwowania przepisów na poziomie europejskim. Jednym z pomysłów jest wykorzystanie danych z inteligentnych tachografów drugiej generacji. Automatycznie rejestrowane przekroczenia granic mogłyby trafiać do europejskiej bazy dostępnej dla organów kontrolnych w różnych państwach.
Zdaniem BGL pozwoliłoby to skuteczniej typować przewoźników do kontroli i lepiej monitorować operacje transgraniczne.
Załadowca też miałby odpowiadać
BGL chce również większej odpowiedzialności klientów transportu. Engelhardt przekonuje, że zleceniodawcy zbyt często kierują się wyłącznie najniższą ceną, a konsekwencje naruszeń ponosi później przede wszystkim kierowca lub przewoźnik.
Dlatego organizacja postuluje rozszerzenie odpowiedzialności na cały łańcuch transportowy.
To ważny wątek również z punktu widzenia firm z Europy Środkowo-Wschodniej. Niemcy nie postulują bowiem ograniczenia dostępu zagranicznych przewoźników do swojego rynku, lecz ostrzejsze i bardziej jednolite egzekwowanie tych samych zasad wobec wszystkich.
Niemcy tracą udział w rynku
Skala problemu jest dla niemieckiej branży znacząca. Według danych przytoczonych przez Engelhardta praca przewozowa wykonywana przez niemieckich przewoźników spadła w ciągu ostatnich 20 lat o około 24 proc. Jednocześnie w ostatnich dwóch latach przedsiębiorstwa miały zmniejszyć swoje floty o około 10–15 proc., głównie z powodu niedoboru kierowców.
BGL obawia się, że przy dalszym spadku własnych zdolności przewozowych Niemcy mogą coraz bardziej uzależniać się od zagranicznych przewoźników. Engelhardt podkreśla jednak, że nie chodzi o powrót do protekcjonizmu. Jego zdaniem europejski rynek powinien pozostać otwarty, ale konkurencja musi odbywać się na porównywalnych zasadach.
Spór o Pakiet Mobilności zmienia charakter
Przez ostatnie lata dyskusja wokół Pakietu Mobilności koncentrowała się głównie na jego treści – delegowaniu kierowców, kabotażu, odpoczynkach czy obowiązkach przewoźników. Z wypowiedzi szefa BGL wynika, że kolejny etap sporu może dotyczyć już nie nowych przepisów, lecz sposobu ich egzekwowania.
Niemieccy przewoźnicy chcą dziś przede wszystkim większej kontroli, lepszego przepływu danych i bardziej konsekwentnego ścigania naruszeń w całej UE. Dla firm z Polski, Litwy czy innych państw regionu może to być znacznie ważniejszy kierunek zmian niż kolejna reforma samych zasad Pakietu Mobilności.







![Tachografy w busach od 1 lipca 2026 r. [FAQ] Kogo obejmie obowiązek, jakie są wyjątki i kary?](https://cdn-trans.info/uploads/2023/08/ee201f7a73e6df8e22298045a1f-1024x610.jpg)

