Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Resort finansów chce walczyć z przewoźnikami, którzy leją do baków olej opałowy. Już drugi raz urzędnicy proponowali zmiany w prawie, które miały skutecznie zwalczyć ten proceder. I drugi raz musieli się z niego wycofać.

O planach Ministerstwa Finansów pisaliśmy pod koniec września. Jedna z propozycji zakładała, oprócz obecnie obowiązującej grzywny lub dwóch lat więzienia, „poszerzenie możliwości sądowego zakazu prowadzenia działalności transportowej w przypadku skazania za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe polegające na zmianie przeznaczenia wyrobu akcyzowego”.

W ten sposób resort chciał walczyć z szarą strefą i z importerami oleju opałowego, którzy wwożą go do kraju i później sprzedają jako paliwo do silników spalinowych.

Wszystko wskazuje jednak na to, że nic z tego nie wyszło. „Ministerstwo Finansów wycofuje się ze zmian w Kodeksie karnym skarbowym przewidujących obligatoryjne orzekanie zakazu prowadzenia działalności transportowej w przypadku popełnia przestępstwa akcyzowego. To już druga nieudana próba zaostrzenia przepisów w tym zakresie” – donosi „Gazeta Prawna”.

Podejście drugie

Podobne pomysły związane z walką z niewłaściwym wykorzystaniem oleju opałowego pojawiały się już w 2017 r. Wówczas jednak najmocniej uderzały m.in. w spedytorów i taksówkarzy. Branża protestowała, a resort wycofał się z kontrowersyjnego projektu.

Ostatni pomysł również nie spotkał się z entuzjazmem – branża TSL krytykowała przede wszystkim „drakońskie kary”.

Fot. Pixabay/Skitterphoto/public domain

Certyfikat kompetencji zawodowych przewoźnika

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu